POLACY W UK

Polski konsulat w Londynie: Niezły numer...

Polish Express
Polish Express logo

Polski konsulat w Londynie: Niezły numer...

Robert jest szczęściarzem, który zdołał się dodzwonić do konsulatu, udowadniając tym samym, że cuda się zdarzają. - To było ponad trzy tygodnie temu - kręci głową z niedowierzaniem. Umówili go dopiero na dzisiaj. Jego żona krąży po okolicy z dzieckiem w wózku, by znaleźć odrobinę cienia, a on czeka. Przed nim, pod samymi drzwiami konsulatu, kłębi się tłum.

Uzdrowić polski konsulat w Londynie >>

Dziecko w UK: Polacy jak jaskółki

Dziennikarzowi „Polish Express” zaginął paszport. Tak jak każdy obywatel musi w tej sprawie stawić czoła Konsulatowi Generalnemu RP w Londynie. Chwytam w rękę „Informator polski 2005/2006” i dzwonię. Niestety, numer jest zajęty. Po chwili drugie podejście, które również kończy się niepowodzeniem. Podobnie podejście trzecie, czwarte i piąte. Za szóstym oddycham z ulgą. Jest połączenie. Niestety. To tylko oschły głos automatycznej sekretarki, która poleca mi tonowo wybrać numer pożądanego działu konsulatu. Wybieram. Chwila odprężenia. Słucham arcydzieła muzyki klasycznej. Szkoda, że tylko w wykonaniu elektronicznej katarynki. Niestety linia znowu zajęta. Rozmowa została rozłączona. Jednak, jak się wkrótce przekonuję, i tak mi się udało. Podobno odsłuchanie klasyków muzyki dawnej jest przywilejem, który rzadko spływa na interesantów. Zazwyczaj muszą się zadowolić jedynie przerywanym sygnałem zajętej linii, którego słuchać można aż do wyładowania się baterii w słuchawce telefonu.

Głuchy telefon

Wiedziony odruchem desperacji wybieram się do konsulatu osobiście. Przewidując typowy dla polskich urzędów brak zrozumienia dla ludzi pracy, zwalniam się z biura wcześniej, by trafić do urzędu już około piętnastej. Niestety, jak się okazuje - nie doceniłem inwencji, jaką może wykazać się konsulat w kwestii doboru godzin przyjęć interesantów. Przyjmuje ich jedynie od 9.30 rano do 12.30. Tylko w czwartki jest czyny do 16.00. Na szczęście, oprócz komunikatów pouczających interesantów o savoir-vivre formowania kolejki na chodniku i stania w niej, znajduję przyklejony na szybie okna również komunikat informujący o specjalnym numerze telefonu, pod którym można umawiać się na wizyty w dziale paszportowym, a także adres e-mailowy, pod który można wysłać prośbę o wyznaczenie terminu. Jeszcze tego samego dnia wysyłam e-mail z prośbą o umówienie spotkania i jakiekolwiek informacje na temat wymaganych dokumentów. Niestety, ani dnia następnego, ani kolejnego, nikt do mnie nie oddzwania, ani nie odpisuje.
Nie zrażając się, chwytam ponownie za słuchawkę telefonu i dzwonię pod numer, podany jako przeznaczony specjalnie do umawiania spotkań paszportowych. Mam też na uwadze, że przykazano dzwonić jedynie w godzinach od 14 do 16. Dwie godziny ze słuchawką przyklejoną do ucha, wreszcie wyprowadza mnie z równowagi. Numer telefonu nie jest nawet zajęty - po prostu nikt nie odbiera!
Po weekendzie spędzonym na nerwowym obgryzaniu paznokci zrywam się o świcie, by ruszyć do konsulatu, zanim jeszcze go otworzą. Niestety, o godzinie 9 rano jestem już tylko kolejnym w kolejce. A obsługiwane jako pierwsze i tak będą osoby, które jakimś cudem zdołały się na wizytę umówić.

W kolejce

- Jesteśmy tu od 8 rano - wzdycha Bogdan Urbanowicz, który stacjonuje pod płotem konsulatu wraz z tobołami i dwiema koleżankami. Jedna z nich straciła wszystkie dokumenty. Chce się po prostu wrócić do kraju.
- Tak, usiłowaliśmy dzwonić na numer konsulatu - zapewnia Bogdan. - Powiem krótko: to niezły numer - kręci głową z niedowierzaniem.
Tuż obok stoi Daniel. Chciałby załatwić formalności paszportowe związane z uzyskaniem możliwości wyjechania do Polski z dzieckiem na wakacje. Nie udało mu się umówić na wizytę przez telefon, więc przyszedł w ciemno.
- Pod konsulatem byłem dzisiaj pierwszy - zapewnia z dumą. Może uda mu się wejść, jak załatwią wszystkich umówionych. Tymczasem praży się w przedpołudniowym słońcu, podpierając płot. Jak ocenia obsługę klientów w konsulacie?
- Nie bardzo - sapie z rezygnacją.
Robert jest szczęściarzem, który zdołał się dodzwonić do konsulatu, udowadniając tym samym, że cuda się zdarzają.
- To było ponad trzy tygodnie temu. Umówili mnie na dzisiaj na 11.40 - kręci głową z niedowierzaniem. Oczywiście jest tu też z dzieckiem, bo właśnie ono wymaga paszportu. Jego żona krąży z wózkiem po okolicy, by znaleźć odrobinę cienia. Przed nim, pod samymi drzwiamu konsulatu, kłębi się tłum.
- Nie wiem, czy te osoby mają wejść przede mną? - wskazuje na zegarek, na którym widnieje godzina 11.10. Podejrzewa, że to ci nie umówieni pchają się na przód.
Edward Głowacki stoi w kolejce z koleżanką, która na wizytę usiłowała się umówić drogą internetową.
- Wysłała ze sto e-maili i na żaden nie uzyskała odpowiedzi - opisuje obrazowo.

Uzdrowić polski konsulat w Londynie >>

Dziecko w UK: Polacy jak jaskółki

Pan ochroniarz

Artur jest już kolejkowym wyjadaczem. Oczywiście nie udało mu się umówić przez telefon.
- Trzeba przyjść tak o 7 rano, żeby mieć jakiekolwiek szanse na wejście - doradza. Trzeci raz stoi w kolejce. Za pierwszym razem dowiedział się w ogóle, jak do załatwiania sprawy podejść. Za drugim okazało się, że przyniósł za mało zdjęć. Może dziś wreszcie sfinalizuje sprawę. - Brak jest jakiejkolwiek informacji. Ochroniarz przy drzwiach też jest jakiś dziwny. Lepiej go o nic nie pytać - ostrzega.
Shereen Bulbulia jest obywatelką Afryki Południowej. Przyszła z mężem po wizę do Polski, więc nie musiała stać w kolejce. Jednak musiała się przez nią przedzierać. I jej udzieliły się przykre doznania związane z ochroniarzem.
- Przede wszystkim zdziwiło mnie, że nie mówi po angielsku - opowiada. - Mąż, który jest Polakiem, musiał mu wyjaśnić, po co przyszłam.
Według niej, jak na pierwszą osobę, którą spotyka się przy wejściu do placówki dyplomatycznej, ten ochroniarz nie robi zbyt sympatycznego wrażenia. Zwróciła też uwagę na to, jak odnosi się do pozostałch interesantów:
- Nie potrafię tego pojąć, jak to możliwe, że funkcjonariusze polskiego konsulatu w taki sposób traktują obywateli swojego własnego kraju - jest wyraźnie zszokowana.
O godzinie 11.20 ochroniarz oznajmia, że dziś konsulat kończy już przyjmowanie interesantów w dziale paszportowym. Kto chce, może wpisać się na listę kolejkową na dzień następny. Zgromadzeni ludzie rzucają się w kierunku podanej im kartki.
Jaromir Rutkowski

 

Okiem Pani konsul

Rozmowa z konsul Hanną Zawiszą, zastępującą konsula generalnego na czas jego urlopu:
Jak ocenia Pani obsługę interesantów w Konsulacie Generalnym RP w Londynie?
- Muszę przyznać obiektywnie, że dotychczas były problemy ze sprawną obsługą klientów spowodowane są zbyt małą obsadą na stanowiskach ryczałtowych. Konsulat nie był wzmocniony etatowo i personalnie.
Kto jest temu winien?
- Nie chcę doszukiwać się winnych. Po prostu szacunki dotyczące tego, ilu polskich obywateli przyjedzie do Wielkiej Brytanii po przystąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej okazały się mocno zaniżone.
Ale ta sytuacja trwa już od dwóch lat!?
- Procedury przygotowania i przysłania nowych osób na stanowiska w konsulacie są skomplikowane i czasochłonne. Jednak już od chwili obecnej sytuacja powinna ulec poprawie. Od tego miesiąca jest w Londynie kolejny, piąty już konsul. We wrześniu spodziewamy się przybycia szóstej osoby w randze wicekonsula. Wraz z nim mają przyjechać dodatkowe dwie osoby, które będą wspomagać obsługę m.in. w dziale paszportowym. Uzyskaliśmy też dodatkowe fundusze na tymczasowe zatrudnianie pracowników w okresach wzmożonego ruchu turystycznego. Wciąż pracujemy też nad usprawnieniem umawiania klientów na wizyty. Uruchomiliśmy w tym celu osobny numer telefonu. Zgłoszenia można też wysyłać e-mailem.
Pod ten numer telefonu też nie można się dodzwonić. Co bardziej irytujące, nawet w wyznaczonych godzinach telefonowania, od 14 do 16, sygnał jest wolny, ale po prostu nikt nie odbiera.
- Otrzymaliśmy już podobne zgłoszenia na ten temat. Zapewniam, że to nie dlatego, że nikt nie odbiera telefonów. To wina centrali telefonicznej, z którą są jakieś kłopoty. Często daje sygnał wolny, mimo że linia jest po prostu zajęta.
Również godziny przyjęć interesantów, od 9:30 do 12:30, są wyjątkowo niedogodne dla osób, które pracują.
- Konsulat pracuje tak, jak wszystkie polskie urzędy. Nie możemy wprowadzić pracy na dwie zmiany. Wyznaczyliśmy jeden dzień tygodnia, w którym przyjmujemy klientów do 16.00. Poza tym przez telefon można się umówić na dogodny dla siebie termin.
Do naszej redakcji dotarły również sygnały, że ochroniarz przy wejściu jest niemiły i nie udziela żadnych informacji.
- Drzwi do konsulatu chroni oficer ochrony. Nie jest pracownikiem konsulatu, więc nie jest wtajemniczony w procedury obsługi klientów. Nie można od niego wymagać żadnych informacji. Odpowiedź na większość pytań można znaleźć na stronie internetowej naszego konsulatu. Nie słyszałam o żadnych skargach na zachowanie pracowników ochrony. Nawet jeżeli są, to docierają do nas sporadycznie. Trzeba też zrozumieć, że ich zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa w konsulacie i w jego bezpośrednim otoczeniu. Muszą być stanowczy wobec nierzadkich incydentów, gdy osoby, które nie były umówione na wizytę w konsulacie, usiłują agresywnie wejść poza kolejnością.
Dobrą wiadomością dla wszystkich Polaków w Wielkiej Brytanii będzie na pewno to, że mamy już potwierdzoną informację, że w przyszłym roku zostanie otwarty kolejny, trzeci już polski konsulat w Wielkiej Brytanii - w Manchesterze.

Uzdrowić polski konsulat w Londynie >>

Dziecko w UK: Polacy jak jaskółki

Skontaktuj się z konsulatem:

Konsulat Generalny RP w Londynie (na Anglię i Walię)
73 New Cavendish Street
London W1W 6LS
Tel. 0870 7742 800
Fax: 020 7323 2320
e-mail: [email protected]
www.polishconsulate.co.uk
kontakt do działu paszportowego w sprawie umówienia na wizytę:
tel. 0870 7742 832 (w godz. od 14 do 16)
e-mail: [email protected] (należy podać w treści e-maila swoje imię I nazwisko oraz numer telefonu, a także napisać w temacie wiadomości „spotkanie paszportowe”)

Konsulat Generalny RP w Szkocji
2 Kinnear Road
Edinburgh EH3 5PE
Tel. 0131 552 0301
Fax: 0131 552 1086
e-mail: [email protected]
www.polishconsulate.org


KOMUNIKAT

Konsulat Generalny RP w Londynie informuje, iż w dniu 28 sierpnia 2006 roku wchodzi w życie ustawa o dokumentach paszportowych przewidująca wymóg osobistego stawiennictwa w celu złożenia wniosku o wydanie paszportu. W związku z powyższym Konsulat zaprzestaje z dniem 4 sierpnia br. przyjmowania aplikacji składanych drogą korespondencyjną.
Zgodnie z wcześniejszym komunikatem przypominamy, że zapisy na wizyty w Konsulacie w celu złożenia wniosku paszportowego przyjmowane są telefonicznie wyłącznie w godzinach 14-16 (pod numerem telefonu 0870 7742 832) oraz drogą elektroniczną wysyłając e-mail na adres [email protected] (z dopiskiem w tytule wiadomości „spotkanie-paszport”). Obowiązkowo należy podać numer telefonu kontaktowego. W najbliższych dniach wprowadzona zostanie również samodzielna rejestracja spotkania poprzez Internet.

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Poradnik emigranta

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK