temat numeru

Polaków kłopoty z dokumentami

Polish Express
Polish Express logo

Polaków kłopoty z dokumentami

Używając go możesz otworzyć konto w banku, możesz kupić samochód, odebrać list polecony, ale już z kupieniem alkoholu młody Polak po jego okazaniu może mieć problemy. O co chodzi? O dokument, którego w Polsce używa się na każdym kroku, a w Anglii jest rzadkością. ID card, czyli dowód osobisty.

Wydawałoby się, że 10 lat to wystarczający czas, aby Anglicy opanowali umiejętność rozpoznawania dokumentów tożsamości krajów, które po 2004 roku wstąpiły do Unii Europejskiej, i których obywatele zamieszkują ich kraj. Listy przychodzące do naszej redakcji pokazują jednak coś innego.

Każdy może go wydrukować?

„Piszę do Państwa w związku z sytuacją, która mnie i mojego chłopaka dzisiaj spotkała. Kupując alkohol w Sainsbury w Southampton (Shirley) sprzedający odmówił przyjęcia polskiego ID. Gdy poprosiliśmy menadżera o wyjaśnienie nam, dlaczego nie chcą przyjąć naszego dowodu, powiedział, że nie mogą ich przyjmować, bo nic na ich temat nie wiedzą.

Pokazaliśmy im, że to jest napisane w dwóch językach: polskim, jak również w angielskim i że jest to ID europejskie, a Anglia należy do UE - ale też odmówił przyjęcia. Powiedzieliśmy, że czujemy się dyskryminowani, ponieważ od tylu lat jest wielu Polaków na Wyspach, którzy robią codzienne zakupy w takich sklepach jak Sainsbury, Asda i podobne, więc w czym tkwi problem?

Wielu Polaków podsiada tylko dowody osobiste, nie posiadają paszportów, zatem skoro Anglicy nie wiedzą nic o polskich dowodach - to jak zostajemy wpuszczani na teren Wielkiej Brytanii? Już nie wspomnę o ironicznych uśmiechach ze strony obsługi i o kółku, które sobie urządzili żeby nas obgadać! Nie poczekali nawet sekundy, aż opuścimy sklep” – napisała nasza czytelniczka.

I kolejny list:
„Pojechaliśmy do Asdy z kuzynem, który ma 24 lata, a wygląda naprawdę młodo. Kuzyn kupił czteropak piwa, pani poprosiła o ID, on jej pokazuje, a ona pyta: „co to jest?”. Więc mówimy, że to polskie ID, ale pani powiedziała, że takie coś każdy może sobie wydrukować i że nie sprzeda mu piwa. Zapytała również, czy ma paszport, on odpowiedział, że ma tylko to swoje ID, więc ja zabrałam to piwo i ja za nie zapłaciłam”.

Co roku na szacownym Uniwersytcie Harvarda w USA wręczane są nagrody za najbardziej dziwaczne lub śmieszne badania i odkrycia naukowe. W dziedzinie literatury w 2009 roku Antynobla przyznano irlandzkiej policji za wystawienie 50 mandatów człowiekowi na nazwisko... Prawo Jazdy. Jak widać nieznajomość dokumentów nie dotyczy tylko Anglii, jednak sprawa ze sprzedażą alkoholu nie jest śmieszna, a obawy obsługi sklepów czasem są uzasadnione.

Sposoby młodych Anglików

Sprzedaż alkoholu na terenie Wielkiej Brytanii reguluje The Licensing Act 2003. Wynika z niego, że sprzedać alkohol można tylko osobom w wieku powyżej 18 lat. Jednak niektóre punkty sprzedaży, w ramach programu zwalczania alkoholizu, mogą podnieść granicę wieku (np. do 25 lat).

W niektórych przypadkach (puby, restauracje) alkohol może być dodatkiem do podawanych potraw osobom powyżej 16. roku życia. Osoba taka jednak musi być w lokalu w towarzystwie rodziców lub opiekunów.

Wielu sprzedawców, z którymi rozmawiałem otwarcie przyznawało, że nie dziwi się przesadnej ostrożności osób posiadających licencję na sprzeadż „napojów wyskokowych”, gdyż kary są naprawdę wysokie (do 20 tys. funtów), a w niektórych przypadkach taka sprzedaż może zakończyć się wręcz utratą licencji. Kary grożą również młodym osobom, które usiłują kupić alkohol oraz osobom dorosłym, które kupują takie napoje dla młodocianych.

- Proszę pana, jakie cuda ta gównateria tu wyprawia! - mówi pani Małgorzata, właścicielka sklepu, który posiada licencję. Pokazują mi tu bus passy, karty do biblioteki, legitymacje szkolne. Gonię to towarzystwo, bo to nie są dla mnie dokumenty wiarygodne. Karnet na autobusy można sobie wydrukować przez Internet i wpisać datę, jaka się komu podoba.

Wiele razy miałam takie przypadki, kiedy młodzi Anglicy próbowali kupić alkohol lub papierosy. Co bardziej agresywni rzucają fuckami i jak nie chcę sprzedać, zaczepiają przechodniów, by im kupili. Ostatnio młoda dziewczyna zaczepiła jednego z klientów, a ten był nawet skłonny się zgodzić, lecz dobrze, że jego żona ostro zareagowała. „Masz zbędne 8 tysięcy funtów?” (kara za zakup alkoholu nieletnim) zapytała zdenerwowana męża i ten oddał pieniądze dziewczynie – opowiada pani Małgorzata.

Co z tymi dokumentami?

Znajomość dokumentów sprawdziłem pokazując swój dowód w różnych miejscach. Poczta, bank, supermarket, posterunek policji, nigdzie nie było żadnych problemów z uznaniem go za dokument potwierdzający moją tożsamość. Problem pojawił się w jednym ze sklepów z wysokoprocentowymi napojami.

- Powiedzmy, że chcę kupić alkohol, ale wyglądam na mniej niż 18 lat (z tym akurat była największa trudność, bo nawet gdybym użył tony kosmetyków i setek zabiegów odmładzajacych na 18-latka nie będę wyglądał) - mówię do sprzedajacej na stoisku dziewczyny. Czy w takim przypadku ten dokument (polski dowód osobisty) będzie dla Pani dowodem potwierdzajacym moją datę urodzenia?

- Nie – usłyszałem w odpowiedzi. - My przyjmujemy tylko dokumenty, które mają odpowiednie znaki. W celu odpowiedzi na moje pytanie, o jakie znaki chodzi, młoda dziewczyna musiała skonsultować się ze starszą koleżanką.

Po kilku minutach oznajmiły mi, że chodzi o hologram, który powinien być na dokumencie. Nie pomogło tłumaczenie, że przecież ten dokument jest w dwóch językach, dla sprzedawczyń ma mieć hologram i tyle.

Gdy moje ID wróciło do mnie, pokazałem zaskoczonym ekspedientkom, że w rogu polskiego dokumentu jest umieszczony znak holograficzny. Większość młodych Anglików na moje pytanie o ID odpowiadało, że nie mają i nie potrzebują, bo paszport zupełnie im wystarcza. Aby potwierdzić tożsamość w Wielkiej Brytanii czasem wystarcza pokazanie rachuku za gaz, czy wyciągu z banku.

Dowody osobiste wprowadzono tu podczas II wojny światowej, ale poźniej wycofano się z tego. Dopiero w 2009 roku rząd przedstawił projekt wprowadzenia dla poddanych królowej Elżbiety II plastikowych dowodów tożsamości.

Umieszczony na nim specjalny kod umożliwiać będzie odczytywanie informacji przez komputer, a elektroniczny chip koduje wzór odcisków palców. Jednak to tylko projekt, a zważywszy na duże koszty operacji, jak i oszczędności, do jakich zmuszony jest rząd, należy przypuszczać, że obywatele Wielkiej Brytanii jeszcze długo nie będą ich posiadać.

Nie dziwmy się więc drodzy rodacy, że to, co dla nas jest oczywiste, dla mieszkańców Wysp takie nie jest, a bardzo wielu z nich na pytanie o ID card odpowiada: „A co to jest?”. To nie jest więc dyskryminacja. To po prostu niewiedza.

Na internetowych forach też można spotkać opisy podobnych problemów. Na jednym z portali internauta o nicku WHUDUCK opisał taką oto historię i sposób, a jaki sobie z nią poradził:

„Kiedyś kolega poprosił mnie, żeby go odwieźć z pracy do domu, po drodze chciał wstąpić na stację benzynową (Shell w New York) po papierosy i coś do picia. Faktycznie nie wygląda na te dwadzieścia kilka lat, a że pali jak smok, to nie rozstaje się z dowodem osobistym, ale tym razem wrócił z niczym.

Pytam:
- Dowód okazałeś?
-Tak, ale mi nie sprzedała...

Podszedłem więc do okienka, przyłożyłem dowód kolegi do szyby, żeby był widoczny (właśnie minęła 22.00 i pani obsługiwała już tylko przez okienko z szufladką), i mówię, że kolega chce kupić papierosy, pani z miną, i stanowczością działacza PiS z Podlasia kategorycznie odmówiła, nie patrząc nawet na dowód, ale zareagowała błyskawicznie na zdziwienie na mojej twarzy, i informuje równie stanowczo, że to ma być BRYTYJSKI PASZPORT, lub BRYTYJSKIE PRAWO JAZDY...
W tym czasie ustawiła się za mną niewiasta, konsumentka szlachetnego Lambrini, i wyraźnie się niecierpliwi. Przepuszczam damę, ale ta nie docenia uprzejmości, i informuje mnie i kolegę, że jako emigranci którzy kradną pracę i wyłudzają zasiłki nie mamy żadnych praw i za pomocą słów na „F” zachęca do opuszczenia Zjednoczonego Królestwa, a już napewno mamy nie niepokoić pani na stacji.

Od ładnych kilku lat pracuję tu na własny rachunek, i takie oświadczenia mnie rozśmieszają, ale uznałem, że dyskusja z damą jest raczej bezcelowa, zagotowało mi się w człowieku z innego powodu.

Pani w okienku promieniała, uśmiechnięta od ucha do ucha, gdyby nie szyba, zapewne padłaby rodaczce w ramiona. O ile amatorka taniej substancji średnio mnie interesowała, to jako klient nie czułem się zadowolony, poprosiłem o rozmowę z menedżerem. „Nie ma” – usłyszałem, więc proszę o jego numer telefonu, „jutro”. Pani poinformowała mnie za to, że zadzwoni do właściciela firmy, której logo miałem na koszuli...

Oj, tak się bawić nie będziemy, pożegnałem obie damy zostawiając je w przekonaniu, że spełniły swój obywatelski obowiązek. Następnego dnia odwiedziłem stronę firmy Shell UK, odnalazłem numerek pod którym firma wysłuchuje niezadowolonych klientów. Sytuacja może się powtarzać, zwłaszcza, że stacje Shell są niedaleko terminalu promowego i lotniska, a tam jak wiadomo mogą się pojawiać obcokrajowcy.

Pani przeprosiła i obiecała, że sprawa zostanie załatwiona. I chyba została załatwiona, bo pani ze stacji na jakiś czas zniknęła (pewnie szkolenie z customer service), a od czasu kiedy pojawiła się ponownie, jest miła i uśmiechnięta, dla każdego klienta...”.

Cezary Niewadzisz

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

"Wykopię nielegalnych imigrantów, zanim złożą apelację"

"Wykopię nielegalnych imigrantów, zanim złożą apelację"

Tak powiedziała minister spraw wewnętrznych, Theresa May. Według niej przestępcy z zagranicy, terroryści i nielegalni imigranci zostaną wydaleni z Wielkiej Brytanii zanim jeszcze otrzymają szansę poskarżenia...

Czarna passa rowerzystów w Wielkiej Brytanii

Czarna passa rowerzystów w Wielkiej Brytanii

W zeszłym tygodniu kolejna rowerzystka zmarła na skutek zderzenia z ciężarówką w południowym Londynie. To czwarty cyklista, który poniósł śmierć w stolicy Wielkiej Brytanii w ciągu ośmiu dni.

Jak Polaków leczą na Wyspach?

Jak Polaków leczą na Wyspach?

Ta historia przydarzyła się pani Joannie, ale mogła przydarzyć się każdej kobiecie. Ta historia wydarzyła się w północnej części Anglii, ale równie dobrze mogłoby się to stać w Londynie. Drogie czytelniczki...

Policja znalazła ludzkie szczątki w dawnym salonie samochodowym w Nottinghamshire

Policja znalazła ludzkie szczątki w dawnym salonie samochodowym w Nottinghamshire

Ludzkie szczątki zostały znalezione w dawnym salonie samochodowym w Mansfield w Nottinghamshire. Szczątki zostały odkryte w garażu dawnego salonu samochodowego Evans Halshaw Nissan na Nottingham Road...

Od bohatera do zera

Od bohatera do zera

Russ Jarvis został bohaterem Sudbury w Suffolk, po tym jak uratował 72-letnią staruszkę z pożaru. Niestety, okazało się, że to on podłożył ogień oraz był sprawcą czterech innych pożarów. Za swoje czyny...

Żołnierze zostają w Afganistanie

Żołnierze zostają w Afganistanie

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał postanowienie w sprawie przedłużenia udziału Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Kontyngent zostanie zmniejszony o 700 osób.

Praca w ofercie

Praca w ofercie

Osoby poszukujące pracy w Londynie mogą rozważyć ofertę centrum handlowego London Designer Outlet, które niebawem zostanie otwarte w Wembley

Brytyjczycy przeciw emigrantom

Brytyjczycy przeciw emigrantom

W Wielkiej Brytanii narastają negatywne nastroje wobec obcokrajowców.

Iain Duncan Smith: Benefits Street udowadnia słuszność moich reform

Iain Duncan Smith: Benefits Street udowadnia słuszność moich reform

Dokument nadany na antenie Channel 4, Benefit Street, pokazujący życie w tzw. gettach socjalnych, wywołał ogólny szok w brytyjskiej klasie średniej. Według niektórych, program ujawnił sytuację, w jakiej...

Zaatakował czterolatka nożem

Zaatakował czterolatka nożem

Czteroletni chłopczyk został przewieziony do szpitala w poważnym stanie po tym, jak sąsiad kilkakrotnie dźgnął go nożem.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK