temat numeru

Polak Polakowi wilkiem

Polish Express
Polish Express logo

Polak Polakowi wilkiem

Pozornie wszystko się zgadza. Bo przyjechaliśmy na Wyspy dla pieniędzy, a nie z miłości do fasoli. Ale czy, przy okazji, nie została postawiona na głowie cała hierarchia podstawowych wartości? Patrząc na poczynania niektórych rodaków nasuwa się smutne podejrzenie, że w miejscach, w których powinny bić ich serca znajdują się jedynie potężne kasy fiskalne.

Jak kiedyś zdobywaliśmy Wyspy >>

Polki w aborcyjnym eldorado >

Słuchając pogawędek polskich emigrantów odnosi się czasami wrażenie, że kasa to wręcz sens i nadzienie podstawowe życia. Oprócz samochodu i mebli do mieszkania kupionego na kredyt, oczywiście. Sztampowe problemy emigracyjne to: ile za wynajem, ile za nadgodziny w fabryce. W niektórych wypadkach okazuje się też, że zwykłe, ludzkie odruchy, które normalnie powinny być serwowane za darmo, mają tutaj na Wyspach swoją cenę. Zdarza się, że nim spełnimy dobry uczynek, zastanawiamy się: a co ja z tego będę miał?
Ale czy zawsze trzeba coś z czegoś mieć?

Ludzie dobrzy
„Ja chyba wrócę do kraju i to ze względu na mężczyzn w Anglii. Mam olbrzymi problem z ułożeniem sobie związku z fajnym mężczyzną w UK. Po prostu wszyscy moi znajomi, których znałam jeszcze z Polski, zwariowali tutaj na punkcie kasy - wyprała im mózg. Naprawdę mam tylko jedno wymaganie: żeby facet przynajmniej do trzeciej randki włącznie nie wspomniał o pieniądzach (czyli ile zarabiam, ile płacę za mieszkanie itp.). Boże, czy to prawda, co piszą rodacy z Polski? Że na Wyspach nie ma intelektualistów?” - pisze internautka o pseudonimie Janna.
Coś w tym jest. Choć są oczywiście szlachetne przykłady na to, że obraz polskiej emigracji i mężczyzn w szczególności, nie wygląda aż tak czarno.
Nasz rozmówca nie chce ujawniać nazwiska. - To historia sprzed pięciu lat. Na jednej z bristolskich ulic spotkałem wystraszonego Czecha – słabo mówił po angielsku, parę dni wcześniej przyleciał na Wyspy, spał w schronisku i kompletnie nie wiedział, co ze sobą począć. Kończyły mu się pieniądze, a pracy jakoś nie mógł złapać. Żal mi się chłopa zrobiło i wziąłem go na „waleta” do mojego pokoju.
Bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Bo Radim okazał się szalenie barwną postacią – były gitarzysta rockowy, z kapitalnym poczuciem humoru i radosnym podejściem do życia. Plus ten jego język rozbrajał mnie na każdym kroku – nie mogłem się powstrzymać od śmiechu. Pomogłem mu znaleźć pracę i służyłem jako tłumacz czesko-angielski w sprawach urzędowych. Zadziwiające, ale jakoś kompletnie nie miałem problemów ze zrozumieniem mojego kompana – choć nigdy w życiu nie byłem w Czechach. Po pewnym czasie założyliśmy razem firemkę remontową-malarską. Happy endu w tym temacie niestety nie było, ale to jest już całkiem inna sprawa. Historia mojej znajomości z Radimem to jedno z moich najmilszych wspomnień emigracyjnych – pamiętam go jak dziś, jak gra i śpiewa czeską wersję piosenki zespołu Perfect „Nie płacz Ewka” pod tytułem „Nie bucz laska”. On śpiewał z powagą i z namaszczeniem, a ja ryczałem ze śmiechu turlając się po podłodze.
W 2005 roku Radim wrócił do ojczyzny, a ja zostałem wykopany przez mojego landlorda z chaty właśnie za „waletowanie” ludzi w moim pokoju. Przez jakiś czas byłem bezdomny – jedynym punktem zaczepienia był kawałek podłogi u pewnego Polaka z Bristolu w dzielnicy Clifton Village. Zaznaczę, że człowiek ten nie znał mnie kompletnie oferując pomoc. Szalenie mu jestem za to wdzięczny. Do dzisiaj. Inaczej skończyłbym na ulicy – dodaje nasz rozmówca.

Nędznicy
„Pecunia non olet” („pieniądze nie śmierdzą”) to stare powiedzenie łacińskie. W ten sposób cesarz rzymski Wespazjan ripostował krytykom tzw. podatku urynowego w publicznych toaletach. Pieniądze jednak śmierdzą i są często naznaczone cierpieniem i zbrukane krwią. 
A dla niektórych idiotów i degeneratów bywają celem samym w sobie. Oto parę smutnych przykładów z ostatnich lat:
Londyn: Polska opiekunka morduje angielską staruszkę i wypłaca pieniądze z jej konta. Następnie zaś, wraz ze wspólnikami, ćwiartuje zwłoki i porzuca je w walizce gdzieś pod Londynem.
Hove: Polka organizuje grupę wspólników, którzy siłą przetrzymują jej byłego chłopaka; biją ofiarę kijami baseballowymi, przypalają papierosami i tną nożem. Gehenna trwa ponad 24 godziny. Plus zmuszają go do podania numerów pin. Czyszczą mu konta, bo był winien dziewczynie 1250 funtów.
Luton: Polak podejrzany jest o zamordowanie swojego polskiego pracodawcy i jego brata. Bo ponoć chciał zarabiać tyle, co szef. Krótko po morderstwie sprawca zabrał braciom karty bankomatowe i wypłacił z ich kont wszystkie pieniądze.
Ciężko to skomentować, prawda?

Nędznicy w wersji „light”
- Mieszkałem z  pewnym łobuzem pod jednym dachem w Backwell w okolicach Bristolu – opowiada Polak pracujący w Anglii od sześciu lat. - Pod koniec miesiąca przyszło nam zapłacić monstrualnych rozmiarów rachunek za energię i gaz plus, nieszczęścia chodzą parami, „rent”. I co zrobił mój współlokator? Wsiadł w samochód i zwiał do Polski. Przez blisko godzinę, w obawie przed pogonią zapewne, dzwonił  informując, że stoi w korku ulicznym, ale zaraz, już, natychmiast się zjawi, żeby uregulować swoją działkę. W tym samym czasie pruł autostradą w kierunku Dover. Potem wyszło na jaw, że swoją ucieczkę planował już od dawna. Młody, dwudziestoletni facet, a taki drań – zajdzie daleko, jeśli go nie powieszą. Miałem przez typa olbrzymie problemy finansowe, bo wszystko musiałem pokryć z własnej kieszeni. Plus, na dodatek, mniej więcej w tym samym czasie w Birmingham ukradziono mi samochód i nie dostałem odszkodowania z firmy ubezpieczeniowej. Nie pytajcie, jak to było, ale to szczera prawda i tyle – kończy nasz rozmówca.
Chciałoby się rzec: nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Ale można też powiedzieć: mogło był łatwo i pięknie, ale ludzie nawalili jak zwykle. A czasami słowa bywają po prostu zbędne. Bo pomimo tego człowiek i tak, paradoksalnie i ironicznie, pozostaje najdoskonalszą istotą na planecie.

Radosław Purski / Fot. Thinkstock

Jak kiedyś zdobywaliśmy Wyspy >>

Polki w aborcyjnym eldorado >

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

W Wielkiej Brytanii dzieci będą dalej jeździć w zadymionych samochodach

W Wielkiej Brytanii dzieci będą dalej jeździć w zadymionych samochodach

Tysiące dzieci podróżuje w samochodach w których kłębi się szary dym papierosowy. Część państw zakazało już palenia w samochodach, jednak w UK jest to nadal dozwolone.

Dostał 14 lat za zabicie Polki

Dostał 14 lat za zabicie Polki

Wymiar sprawiedliwości w Wielkiej Brytanii jest o wiele mniej surowy dla swoich obywateli niż dla imigrantów, czego dowodzi przypadek Aarona O’Briena. Mężczyzna otrzymał jedynie 14 lat więzienia...

Polak zginął w wypadku w centrum Manchesteru. Policja prosi świadków o pomoc

Polak zginął w wypadku w centrum Manchesteru. Policja prosi świadków o pomoc

30-letni Damian K. pracujący na co dzień w piekarni, został śmiertelnie potrącony przez samochód na mało ruchliwej ulicy w centrum Manchesteru. Policja aresztowała 23-letniego mężczyznę, który jest podejrzany...

Porwany Polak odnaleziony martwy

Porwany Polak odnaleziony martwy

Odnaleziono ciało 27 – letniego Andrzeja Kuleszy, który został porwany we wrześniu 2010 roku prawdopodobnie w okolicach Stamford Hill.

Szalony poniedziałek. Dzień, w którym wydamy w Internecie więcej, niż kiedykolwiek?

Szalony poniedziałek. Dzień, w którym wydamy w Internecie więcej, niż kiedykolwiek?

Analitycy spodziewają się, że miniony poniedziałek przejdzie do historii jako dzień, w którym użytkownicy Internetu wydali więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek wcześniej.

Kampania przeciwko palaczom

Kampania przeciwko palaczom

Rząd Wielkiej Brytanii postanowił zwrócić uwagę obywateli na problem biernego palenia. Kampania społeczna ma rozbudzić w Brytyjczykach świadomość potencjalnych zagrożeń.

Czytają nas na lądzie i… na wodzie!

Czytają nas na lądzie i… na wodzie!

Od sierpnia „Polish Express” można czytać nie tylko w domu czy w metrze, ale również podróżując promami MyFerryLink i DFDS.

Brytyjczycy gardzą imigracją, ale lubią imigrantów

Brytyjczycy gardzą imigracją, ale lubią imigrantów

Polscy imigranci zakorzenili się w świadomości Brytyjczyków jako grupa przyjaznych i ciężko pracujących osób, pomimo pojawiających się systematycznie doniesień, ze strony ścisłego grona brytyjskich polityków,...

Ojciec i syn zmarli w tym samym czasie

Ojciec i syn zmarli w tym samym czasie

83-letni Ray Laver i opiekujący się nim 52-letni syn Rex - sprzedawcy ryb z Burton Bradstock zmarli w przeciągu kilku minut od siebie w tym samym domu i w ten sam sposób - na atak serca.

Królowa surowa dla imigrantów

Królowa surowa dla imigrantów

W Izbie Lordów królowa Elżbieta II przedstawiła program brytyjskiego rządu, zgodnie z którym prawa imigrantów zostaną w Wielkiej Brytanii ograniczone.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK