BREAKING NEWS

Polak o problemach w podróży samolotem. Na pokładzie easyJet doszło do absurdów [list do redakcji]

Polish Express
Polish Express logo

Polak o problemach w podróży samolotem. Na pokładzie easyJet doszło do absurdów [list do redakcji]

Macie negatywne doświadczenia z podróżowania samolotem w ostatnim czasie.

Waszym zdaniem pasażerowie i załoga przestrzegają zasad bezpieczeństwa. 

Jeden z naszych czytelników doświadczył tak absurdalnych problemów na pokładzie samolotu easyJet, że postanowił je opisać naszej redakcji, by przestrzec innych przed tym, z czym mogą się spotkać jako pasażerowie.

Łamanie zasad dotyczących bezpieczeństwa, a także zupełny brak poszanowania dla klienta oraz mało profesjonalne zachowanie w sytuacji awaryjnej – takie zarzuty może postawić Polak, który zdecydował się na podróż liniami easyJet.

 

 

 

Problemy w samolocie

Podczas gdy na całym świecie pasażerowie wypraszani są w samolotów, jeśli nie mają lub nie chcą założyć maseczki ochronnej, na pokładzie easyJet załoga samolotu sama wywołała sytuację łamiącą zasady bezpieczeństwa doprowadzając do niepotrzebnego zamieszania i tłoku wśród pasażerów.

Jeden z naszych czytelników był tak zaskoczony i wstrząśnięty tym, co mu się przytrafiło, że postanowił do nas napisać w tej sprawie. Poniżej publikujemy treść jego maila:

Mieszkam w Londynie od 9 lat i leciałem pewnie ponad 30 razy z liniami easyJet do Polski, Grecji czy Maroko. 8 września wracałem z moja żona z miesiąca miodowego z Korfu - Grecja do London Gatwick i chciałbym was poinformować, jaka mieliśmy sytuację podczas startu.

Przez to, że był to nasz miesiąc miodowy, uznaliśmy z żoną, że nie będziemy się stresować i wykupimy speedy boarding jak i siedzenia w samolocie. Najpierw, gdy czekaliśmy w poczekalni przynajmniej 5 razy nas poinformowano przez megafon, że samolot jest pełny i że niektóre podręczne bagaże zostaną wysłane do łuku bagażowego. Nic w tym dziwnego, ale my się nie zdecydowaliśmy na wysłanie bagażu, ponieważ nasz przylot był planowany na 23:45 angielskiego czasu, wiec chcieliśmy jak najszybciej odebrać bagaż i wrócić do domu.

Przeszliśmy jako jedni z pierwszych kontrolę biletów i czekaliśmy chwilkę na zewnątrz. Kilka osób przed nami weszło przednimi drzwiami, a że my wykupiliśmy miejsca w przedostatnim rzędzie, pokazano nam, że możemy wejść od tyłu samolotu.

Jeden pan z załogi stał na schodach i pokazał nam ręką, żeby poczekać. Nie przeszkadzało mam to, ale po kilku minutach jak zobaczyliśmy, że przednimi drzwiami weszło już ponad 30 osób, zastanowiliśmy się, po co płaciliśmy speedy boarding, a przede wszystkim po co nas wpuszczano jako pierwszych, jeśli ludzie z normalnymi biletami i tak byli przed nami w samolocie.

To dopiero początek najlepszego...

Usiedliśmy na swoich miejscach. Próbowaliśmy się zrelaksować. Ludzie dalej wchodzili do samolotu i zajmowali miejsca.. tak po 10 minutach jedna z pań z załogi bardzo zestresowana zaczęła bardzo stanowczym tonem mówić do wszystkich pasażerów na tylnych siedzeniach: "Please move now immediately to the front now". Powtórzyła to kilka razy, ale w taki sposób że większość osób poczuła się lekko zaniepokojona, że coś się dzieje.

Stewardessa była bardzo zestresowana, ale uznałem, że muszę ją zapytać, czemu mamy się przesiąść, ponieważ zapłaciliśmy za te miejsca, a po drugie są tu wszystkie nasze rzeczy. Odpowiedziała: "please leave your items and move now immediately, you will come back to your seats later".

Było to dla nas zrozumiałe, więc wstaliśmy i próbowaliśmy iść na przód, ale ludzie stali na przejściu i próbowali wsadzać swoje walizki do schowków nad głowami. Pani, która nas pospieszała była za moimi plecami i dosłownie kilka razy dotknęła moich pleców mówiąc: „please move foward”. Odpowiedziałem, że nie mogę, ponieważ są ludzie przed nami.

Gdy dotarliśmy do jednego z pierwszych rzędów usłyszeliśmy komunikat od pilota, że był problem z załadowaniem bagaży i samolot jest niewyważony, wiec musimy być na przodzie. 

Moja żona studiowała travelling, wiec mi szybko wytłumaczyła, że jak wyważą samolot, pójdziemy usiąść na tył.

Niestety wkroczyła wtedy Pani Janett - Cabin Manager, była jeszcze bardziej zestresowana niż pierwsza pani. Miała kartkę papieru i długopis w ręce i liczyła osoby w samolocie. Czułem się jak w szkole na sprawdzaniu obecności. Nie rozumiem, po co są te odprawy wszystkie check-ins etc., jeżeli na koniec manager nie wie nawet, ile ma osób na pokładzie?

Wyglądała ta pani, jakby liczyła to na czas i była bardzo zestresowana i kilka razy podniosła głos na swoje koleżanki mówiąc, że potrzebuje jeszcze 4 osoby na przód teraz.

Pani Janett była bardzo zajęta liczeniem, wiec nie chciałem jej przerywać, ale kiedy kazali nam zapiąć pasy i zauważyłem, że ludzie wsiadają tylnymi drzwiami do samolotu, otwierają schowki i próbują upchać coś z naszymi walizkami, a co najlepsze ktoś siadł na naszych miejscach! Postanowiłem powiedzieć, że coś tu jest nie tak.

Przeprosiłem Panią Janett i spytałem, kiedy pójdziemy usiąść na swoich miejscach, ale ona odpowiedziała, że to już są nasze nowe miejsca i że ktoś już siedzi na tamtych. Ja powiedziałem, że to nie ma najmniejszego sensu, ponieważ zapłaciłem za tamte miejsca a przede wszystkim ktoś dotyka właśnie moich rzeczy, gdyż zostawiłem tam telefon, czapkę bluzę etc., a jest koronawirus i każecie nosić maski, zachowywać 2-metrowy dystans i to w ogóle ma sensu. Pani manager odpowiedziała, że to mój błąd, ponieważ powinienem zabrać swoje podręczne rzeczy.

Wtedy straciłem cierpliwość i podniosłem też glos mówiąc, że  pani koleżanka kazała nam "immediately przejść na początek zostawiając wszystko", wiec dogadajcie się miedzy sobą.. Pani Janett była bardzo zła na koleżankę..  ale też powiedziała, że nie powinienem płacić za tamte miejsca i że te na początku są najlepsze, ponieważ jest dużo miejsca na nogi.

Powiedziałem też, że nie interesuje mnie, które miejsca Pani uważa za lepsze i że wykupiłem je, ponieważ wolę siedzieć z tyłu i że chcę zwrotu pieniędzy za nie. Pani Janett wtedy zmieniła zdanie i pozwoliła nam usiąść na swoich miejscach. W tym momencie już dla niej było ważne wyważenie samolotu tylko, że firma może ponieść stratę nawet tych £25. 

Napisałem tego maila, ponieważ wiem, że jak napiszę do easyJet, odpiszą mi za 6 miesięcy, że przepraszają, a tak może komuś to pomoże w przyszłości, gdy będzie się zastanawiał, czy wykupić speedy boarding i miejsca w samolocie podczas pandemii w liniach easyJet, ale też dlatego, że kompletnie cała załoga była zestresowana bardzo, jakby popełnili jakiś wielki błąd i musieli go naprawić w 5 minut, ponieważ samolot zaraz startuje. 

Druga i chyba najważniejsza rzecz jest ta, że żaden social distance nie był zachowany i to wszystko wydaje się bardzo nieprofesjonalne.

Jeśli miałeś/miałaś podobną sytuację, napisz do nas na adres: [email protected] .

Paulina MarkowskaPaulina MarkowskaFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Poradnik emigranta

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK