Londyn

Polacy z City

Polish Express
Polish Express logo

Polacy z City

Możesz nie mieć czasu na sen, randkę, spokojne jedzenie, rozmowę, film, ulubioną książkę, ani spacer. A właściwie to możesz robić co ci się podoba - co to kogo obchodzi. Ważne, że twoja praca ma być wykonana. Najlepiej na wczoraj.

Łączy ich kilka rzeczy. W CV mają najczęściej renomowane polskie i brytyjskie uczelnie. Znają kilka języków obcych. Nie mają żadnych kompleksów na punkcie swojego pochodzenia i z powodzeniem startują na wysokie stanowiska w samym sercu biznesowo-finansowym Londynu. Jacy są Polacy, którzy w poniedziałek biorą udział w transakcji na kilkadziesiąt milionów funtów, a we wtorek lecą do Berlina, żeby spotkać się z klientem?

14 godzin za biurkiem

Dobrze skrojony garnitur, wypolerowane buty, ułożone włosy, żadnego zarostu. „W moim zawodzie nie trzeba być ładnym, ale odpowiednia prezencja jest kluczem. To dzięki niej zdobywamy lub tracimy zaufanie klientów” – mówi jeden z polskich pracowników w City. Barbican, pierwsza strefa Londynu. Maciej budzi się w mieszkaniu, które dzieli z 4 innymi osobami. 7.45 rano. Szybkie śniadanie przy biurku („przynajmniej można dłużej pospać”), w międzyczasie czytanie maili, których zdążyło się już trochę nagromadzić przez te 10 godzin, od kiedy Maciej tu ostatnio był.
Potem krótki przegląd prasy – musi wiedzieć co się dzieje na świecie. No i praca. Maciej ma 23 lata. Jest analitykiem w jednym  z największych banków w Wielkiej Brytanii. „Pracuję przeciętnie do 22. Wracam do domu się przespać i nastepnego dnia to samo. Zdarza się, ze muszę też zajrzeć do pracy w weekend. Ostatnio byłem akurat w sobotę i niedzielę. To nie jest fajne, ale myślę, że ktoś musiałby być bardzo naiwny, żeby zdecydować się na pracę w banku myśląc, że będzie wychodzić o 17. Są tacy, ale ja tutaj jestem już nawet nie dla pieniędzy, ale po to, żeby się czegoś nauczyć. A jak nie będę długo siedział, to się nie nauczę”- mówi Maciek.

Priorytety

Trochę inaczej wygląda dzień 32-letniej Kasi Januchowskiej. W City pracuje już piąty rok. W tej chwili jest to dział sprzedaży Citibank, wcześniej pracowała m.in. jako starszy analityk dla Thomson Reuters. Kiedy urodziła jej się córeczka, Kasia miała roczną przerwę w karierze, ale chciała potem szybko wrócić do zawodu. „Na szczęście Citibank jest bardzo przychylnie nastawiony do mam. Moi pracodawcy wiedzą, że aby odebrać córeczkę z przedszkola, muszę wyjść o 17. Oczywiście wielu ludzi zostaje po godzinach, ale szefowie rozumieją, że mamy muszą wyjść na czas” – opowiada.
„Nawet wcześniej, zanim jeszcze miałam dziecko, moje godziny pracy w City były całkiem normalne. Wiem, że są osoby, które na co dzień siedzą w biurze do 22:00 lub do północy, ale ja nigdy nie zdecydowałabym się na coś takiego”.  Pytani o swój sukces, Polacy pracujący w City wypowiadają się podobnie do Kasi: „Nie uważam się za osobę sukcesu. Jeśli chodzi o osiągnięcie tego co mi się marzy, to nie jestem jeszcze nawet w połowie drogi...”.

Mr President Nowak

Coraz więcej Polakow zajmuje w City kierownicze stanowiska. Rok temu oszacowano, że jest ich około 300, ale Dorota Zimnoch, prezes Polish City Club (klubu zrzeszającego polskich profesjonalistów z Londynu, pracujacych m.in. w finansach, bankowości, prawie, rekrutacji, których łączy wspólna misja promowania wizerunku Polski na Wyspach) myśli, że może ich być znacznie więcej. „Sukcesy Polaków w City wynikają z tego, że Polacy potrafią rzetelnie i ciężko pracować, znają kilka jezyków, mają wyższe wykształcenie i często międzynarodowe doświadczenie – są więc atrakcyjni dla pracodawców. Coraz większa liczba Polaków zaczyna sobie z tego zdawać sprawę i odważnie startuje w konkursie na stanowiska, o których wcześniej mogli tylko pomarzyć” – twierdzi. Pani Dorota jest wiceprezesem działu marketingu w jednej z największych firm ubezpieczeniowych na świecie. „Moje godziny pracy są bardziej stabilne niż np. bankierów inwestycyjnych. Zazwyczaj zaczynam  o 8:00 i kończę ok. 18:00. Lunch jem albo przy biurku albo łączę go ze spotkaniem biznesowym. Rzadko mam  okazję wychodzić z biura na towarzyski lunch”.

Są pieniądze, jest impreza!

„Atmosfera pracy w City znacznie różni się od tej, którą pamiętam z Warszawy” - dodaje pani Dorota. „Tam ludzie mieli więcej czasu na to, żeby spokojnie porozmawiać na różne, nie tylko zawodowe  tematy. Tutaj czas płynie dużo szybciej i chociaż wychodzi się po pracy na drinka, ma to bardziej charakter biznesowy. Ludzie spotykają się, bo chcą nawiązać nowe kontakty czy przydatne znajomości”. Sporo słyszy się o zasadzie „work hard, play hard” (dużo pracuj i dużo się baw- przyp. red.) panującej w City. Huczne imprezy do białego rana suto zakrapiane alkoholem, towarzystwo prostytutek, narkotyki. Maciek komentuje to krótko: „To nie jest moja sprawa. Jak ktoś chce ćpać, niech ćpa - najwyżej go wywalą. Ale tak naprawdę tak długo jak ćpa, ale podejmuje dobre decyzje, to jego sprawa”.
A wyścig szczurów? „Nie wiem co to jest. Na pewno w City jest pewna presja na wyniki, ale ludziom chodzi tutaj o to, żeby być po prostu lepszym, niekoniecznie lepszym od kogoś. Nie zależy im na tym, żeby po drodze komuś koniecznie podstawić nogę”.

Pracuję, więc jestem

„Na razie podoba mi się to co robię” - mówi Maciej. „Ale nie wiem co będzie za parę lat. Jeśli się okaże, że na dalszym etapie będzie mnie to bawić tak, jak bawi mnie teraz, to bardzo chętnie. Ale nie chcę zmuszać się do robienia czegoś tylko dlatego, że ktoś mi za to płaci. Zwlaszcza, że tak między Bogiem a prawdą, ja dostaję te pieniadze, bo pracuję 16 godzin dziennie plus weekendy, więc coś za coś...”. Podobnie myśli 29-letni Łukasz Rzeczkowski - makler. Na swoim koncie ma już sporo doświadczenia, m.in. w dziedzinie bankowości i finansów. „Chciałbym się spełniać w tym co robię. Pod warunkiem, że rozwijam swoje umiejętności i osiągam  zamierzone cele, jestem gotowy ciężko pracować”. Często cena, jaką płaci się za rozwijanie kariery to brak czasu na budowanie relacji. „Każdy ma swoje cele, aspiracje. Czasem trzeba dłużej pracować jeśli chce się coś osiągnąć. To jest świadoma decyzja. Myślę, że jeśli ma to długoterminowy sens, to warto to robić. Zapewne moje spojrzenie na podejmowanie ryzyka zmieni się wraz z założeniem rodziny. W przeszłości jako kosultant strategiczny podróżowałem dużo po Europie, co było ciekawym  doświadczeniem, ale niewątpliwie męczącym i destrukcyjnym dla mojego życia towarzyskiego. Byłem totalnie wyłączony z obiegu. Mógłbym robić coś takiego na dłuższą metę, ale tylko pod warunkiem, że rozwijałbym się i byłby to mój biznes, wizja, marzenie...” – twierdzi Łukasz. „Wiadomo, człowiek chce założyć rodzinę, a w tej branży nie zawsze jest to możliwe” - stwierdza Maciej. „Ja na razie jestem  zadowolony z życia, bo nie mam żadnych... zobowiązań. Robię to, co mi się podoba. Co z tego, że miałbym teraz rodzinę jeśli i tak w ogóle bym ich nie widywał...? Trochę bez sensu”.
Dla Macieja weekendy są jedynym  czasem  odpoczynku. „Wykorzystuję je co do minuty. Uprawiam  dużo sportów, często chodzę do teatru, galerii. Chociaż ostatnio w sobotę, około 22, jechałem na imprezę i dostałem wiadomość – potrzebowali mnie w pracy. Nie, nie prosili mnie o przyjście. Po prostu było coś do zrobienia na poniedziałek...”.
Być może Polacy pracujący w City wiedzą co to znaczy „mieć szczęście”. Być może stać ich na wiele więcej niż niejednego Brytyjczyka. Ale w ich przypadku szczęście nie ma za wiele wspólnego z tym, na jakich stanowiskach znajdują się dzisiaj. Za to praca ma. Dużo pracy.

 

Marta Barnert-Warzecha

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Szeroka oferta Londynu

Szeroka oferta Londynu

Największą popularnością wśród Polaków cieszy się brytyjska stolica, w której jest nas aż 126 tysięcy. Wielokulturowa aglomeracja pozwala na szybszą asymilację i daje dużo więcej możliwości niż inne miasta.

Przyjaciel na dobre i na niezłe

Przyjaciel na dobre i na niezłe

Czego szukamy w przyjaciołach? Czy tego, aby chcieli i potrafili powiedzieć nam (czasami gorzką) prawdę? A może raczej chcemy, by ograniczali się do wysłuchiwania naszych narzekań, na wszystko przytakiwali...

Rośnie liczba bezdomnych w Londynie. Wśród nich wielu imigrantów

Rośnie liczba bezdomnych w Londynie. Wśród nich wielu imigrantów

W Londynie drastycznie wzrosła liczba bezdomnych. Obecnie na ulicach stolicy Wielkiej Brytanii śpi dwa razy więcej ludzi niż przed pięcioma laty. Wśród nich również wielu imigrantów. Za taki stan rzeczy...

Wywiad: Nie wystarczy stanąć w miejscu i patrzeć, trzeba poszukać drogi

Wywiad: Nie wystarczy stanąć w miejscu i patrzeć, trzeba poszukać drogi

O tym, jak znaleźć w sobie siłę i pokonać przeciwności losu z siostrą Anną Bałchan, od lat wspierającą osoby wykorzystywane, ofiary handlu ludźmi oraz przemocy domowej, założycielką i dobrą duszą Stowarzyszenia...

Mniej imigrantów

Mniej imigrantów

O jedną trzecią spadła liczba imigrantów przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii. Władze twierdzą, że sytuacja obcokrajowców żyjących na Wyspach jest znów pod kontrolą.

Kto stanie się (transferowym) przebojem lata w Polsce?

Kto stanie się (transferowym) przebojem lata w Polsce?

Na rozkręcającej się z wolna transferowej karuzeli zaczynają się pojawiać pierwsze nazwiska. W cenie są młodzi, utalentowani i... gotowi podbijać zagraniczne ligi! Jeszcze w marcu Paweł Dawidowicz przechodził...

Wyrok za zabicie brytyjskiej pasażerki

Wyrok za zabicie brytyjskiej pasażerki

Polski kierowca autobusu, który w 2011 roku zadał brytyjskiej studentce ciosy w głowę metalowym przedmiotem i nieprzytomną zostawił następnie w rowie, został skazany na 15 lat więzienia przez sąd w Krakowie.

Bezdomność Polaków na Wyspach

Bezdomność Polaków na Wyspach

Najchłodniejsze miesiące roku mamy za sobą, a słoneczna pogoda cieszy wszystkich. Jednak szczególnie długo czekali na nią ci, którzy nie zawsze mają gdzie się podziać, przespać w czystym łóżku lub odpocząć...

Imigranci powinni mówić po angielsku i mieć ograniczony dostęp do zasiłków, twierdzą Brytyjczycy

Imigranci powinni mówić po angielsku i mieć ograniczony dostęp do zasiłków, twierdzą Brytyjczycy

Z corocznego raportu NatCen Social Research wynika, że 95% mieszkańców Wysp jest zdania, że imigranci w Wielkiej Brytanii powinni znać język angielski. Z kolei 61% badanych stwierdziło, że imigranci z...

Żołnierze zostają w Afganistanie

Żołnierze zostają w Afganistanie

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał postanowienie w sprawie przedłużenia udziału Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Kontyngent zostanie zmniejszony o 700 osób.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK