BREAKING NEWS

Polacy w Anglii solidarni ze strajkującymi kobietami w Polsce

Polish Express
Polish Express logo

Polacy w Anglii solidarni ze strajkującymi kobietami w Polsce

Protesty przeciw zaostrzeniu polskiego prawa aborcyjnego odbyły się nie tylko w Londynie - do strajku przyłączyła się polska społeczność poprzez uczestnictwo w marszach protestacyjnych czy chociażby poparcie w mediach społecznościowych w całej Anglii. 22 października 2020 roku, podczas trwającej w najlepsze pandemii koronawirusa na całym świecie - Trybunał Konstytucyjny w Polsce wydał wyrok, zgodnie z którym polskie prawo aborcyjne zostało zaostrzone. Trybunał orzekł, że dopuszczenie możliwości przerwania ciąży w przypadku, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu” jest niezgodne z Konstytucją RP. W ten właśnie sposób Trybunał Konstytucyjny unieważnił i tak mocno już zaostrzone prawo dotyczące możliwości przerywania ciąży w Polsce. 

Orzeczeniem Trybunału z 22 października unieważniono jedną z jedynie trzech przesłanek aborcji, które zostały zapisane w ustawie z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Kiedy według nowego prawa aborcja będzie dopuszczalna w Polsce?

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego oznacza, że w Polsce aborcja pozostaje legalna jedynie w dwóch przypadkach: albo gdy „ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (bez ograniczeń ze względu na wiek płodu)”, albo gdy „zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (do 12 tygodni od początku ciąży)”. Od teraz każda kobieta, która będzie chciała dokonać aborcji ze względu na wrodzone wady dziecka, a zostaną one wykazane podczas badań prenatalnych nie będzie mogła jej dokonać. Nawet wtedy, kiedy będzie wiadome od początku, że dziecko zaraz po porodzie umrze lub będzie mieć takie wady wrodzone, które nie pozwolą dziecku godnie żyć, a jedynie wegetować z codziennym bólem pod pełną opieką rodzica/rodziców. 

 

 

 

Jakie prawo dotyczące aborcji obowiązuje w Wielkiej Brytanii?

W Anglii, Szkocji i Walii aborcja jest zgodna z prawem od roku 1967, a więc od czasu uchwalenia Abortion Act. Przerywanie ciąży jest legalne tylko wtedy, gdy zostanie przeprowadzone przez licencjonowanego lekarza, ale pod jego decyzją musi podpisać się jeszcze dwóch innych medyków. Lekarze w Wielkiej Brytanii mają prawo odmówić przeprowadzenia zabiegu jeśli mają w związku z tym jakieś moralne obiekcje. Aby kwalifikować się do usunięcia ciąży trzeba spełnić jeden (lub więcej) z poniższych warunków:


- ciąża nie przekroczyła 24 tygodni;
- kontynuacja ciąży wiązałaby się z zagrożeniem dla życia kobiety;
- istnieje duże ryzyko, że w przypadku narodzin dziecka będzie ono cierpieć na poważne zaburzenia psychiczne lub fizyczne;
- aborcja jest konieczna, aby zapobiec trwałym uszkodzeniom zdrowia fizycznego lub psychicznego ciężarnej kobiety.
Rzecz jasna decydujący głos w sprawie przeprowadzenia aborcji ma lekarz. Aby przeprowadzić aborcję konieczne są dokumenty HSA .

Istnieją dwa ich rodzaje:

- HSA1 - świadectwo opinii podpisane przez dwóch lekarzy wymagane przez Abortion Act do wykonania zabiegu.
- HSA2 - dokument, którzy musi zostać podpisany przez lekarza w ciągu 24 godzin od aborcji przeprowadzonej w nagłych wypadkach.

Oba te dokumenty są przechowywane w dokumentacji medycznej przez co najmniej trzy lata. Istnieje również formularz HSA4, który wypełnia lekarz przeprowadzający zabieg. Musi go przesłać w ciągu 14 dni do Głównego Oficera Medycznego (Chief Medical Officer).

Co musisz zrobić, aby poddać się aborcji w UK?

Przede wszystkim trzeba zgłosić się do lekarza GP - to właśnie on może skierować cię do ginekologa, który przeprowadzi aborcję. Jeśli ze względu na aspekty moralne odmówi, możesz udać się do innego lekarza pierwszego kontaktu.Drugim sposobem jest zgłoszenie się do specjalistycznej placówki zajmującej się zdrowiem seksualnym i planowanie rodziny (GUM), gdzie powinny zostać ci udzielone wszelkie informacje. Można też udać się do placówki British Pregnancy Advisory Service (BPAS) lub National Unplanned Pregnancy Advisory Service (NUPAS), które również są zobowiązane do pomocy w tym zakresie. Nieważne gdzie się zgłosisz, wszędzie decyzja, konieczna będzie konsultacja decyzji w tej sprawie z lekarzami.

Każda kobieta powinna mieć wybór, bo ma własny rozum i sumienie

Z Polkami i Polakami, którzy wyszli na ulice w całej Polsce, aby zamanifestować jak bardzo dla wszystkich Polek   krzywdzący i niesprawiedliwy jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego solidaryzują się ludzie na całym świecie. Nie tylko zresztą Polacy. To  nie pierwszy Strajk Kobiet (mimo nazwy - w strajkach, wiecach i manifestacjach udział biorą bardzo licznie również mężczyźni w każdym wieku oraz środowisko LGBT) w Polsce, pierwszy jednak na tak wielką, bo międzynarodową skalę. "Dlaczego polski rząd ciągle ma jakieś pomysły dotyczące kobiet? Dlaczego od początku skupia się na zakazach, nakazach, ustalaniu roli kobiety? Czy my nie mamy mózgów ani serc? Naprawdę trzeba nam mówić co jest dobre, a co złe? Traktują nas jak swoją własność, niemyślące i infantylne stworzenia, którym trzeba pokazać gdzie ich miejsce i jaka jest ich rola w życiu. Niech rząd zajmie się alimenciarzami i uciekającymi od odpowiedzialności ojcami, którzy w wielu przypadkach, kiedy urodzi się niepełnosprawne dziecko - po prostu znikają i zostawiają matkę z dzieckiem nie interesując się ich losem" - mówi wzburzona Danuta, mieszkanka Londynu, uczestniczka protestu pod ambasadą w Londynie, matka dwójki dzieci, w tym jednego niepełnosprawnego.

"Z moim eks-mężem, dopóki nie urodził się niepełnosprawny Leon, żyliśmy sobie całkiem dobrze i wygodnie. On otwierał kolejne firmy, brylował w towarzystwie, ja zajmowałam się córką i pracowałam online. Mimo że obydowje dowiedzieliśmy się podczas badania, że dziecko będzie niepełnosprawne i będzie wymagać naszej ciągłej opieki -  postanowiliśmy, że go urodzę. Nawet przez myśl nie przeszło mi, żeby dokonać aborcji, która jest w Anglii -jak w każdym cywilizowanym kraju - w pełni legalna. Po tym, kiedy Leon pojawił się po bardzo długim i bolesnym porodzie na świecie, mój mąż bardzo szybko spakował się i poleciał do Polski. To ponad moje siły - powiedział przed odlotem. Nie narzekam, płaczę czasami do poduszki i codziennie biorę się za bary z życiem. Nigdy nie żałowałam, że urodziłam Leonka, jednak absolutnie rozumiem, dlaczego Polki protestują przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego i dlatego przyszłam na strajk popracia w Londynie. Każda kobieta powinna mieć wybór i kierować się swoim rozumem oraz swoimi emocjami. Nie wolno traktować polskich kobiet przedmiotowo!" - dodaje Danuta. 

Nie wszyscy katolicy są za ograniczeniami w prawie aborcyjnym

Jedną z protestujących kobiet była Agnieszka, która ma już dorosłą córkę i mieszka od kilku lat w Londynie: "przyszłam tu, aby protestować przeciwko indoktrynacji kobiet w Polsce, robienia z nich przez polski rząd bezmyślnych inkubatorów. Nie powinno być tak, że prawa dyktuje w Polsce Kościół katolicki, nie wszystkie jesteśmy katoliczkami, a nawet gdyby tak było - co ma piernik do wiatraka? Dlaczego księża mają decydować o tym czy moja córka ma urodzić i opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem, jeśli ona tego absolutnie nie chce? Ja dokonałam aborcji w wieku 22 lat, ponieważ ojciec dziecka absolutnie nie chciał dziecka i jedynym wyjściem dla niego była aborcja, a ja z kolei nie chciałam powoływać na świat człowieka, który z góry będzie skazany na brak miłości ze strony ojca. Sama wiem, jak to jest wychowywać się bez ojca i jego miłości.

Dzisiaj, jako dojrzała kobieta wcale tego nie żałuję, jednak jako katoliczka wyspowiadałam się z tego wiele lat temu, a ksiądz - musiał to być bardzo mądry człowiek - udzielił mi rozgrzeszenia. Jestem tu, aby okazać wsparcie, solidarność i poparcie dla kobiet, które chcą decydować o swoim życiu, a zatem i o tym czy chcą czy nie chcą zatrzymać dziecka, u którego stwierdzono niepełnosprawność już w okresie prenatalnym" - mówi z dużym zdecydowaniem w głosie Agnieszka.

Bez walki kobiety nie posuną się o krok

W Londynie działa kilka bardzo rzutkich i charyzmatycznych organizacji, które wspierają  Polki i Polaków w ich elementarnych prawach. Są to między innymi Razem Londyn, FARSA Feminists Artywists Society in Action i Dziewuchy London. Mimo że obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, a tym bardziej ogólnonarodowy lockdown - nie pozwalają już na organizowanie strajków - organizatorki mają pełne ręce roboty. Nie trzeba się gromadzić, aby protestować. Kilka osób codziennie - o różnych porach dnia - udaje się pod polską ambasadę i - z zachowaniem ostrożności i dystansu zalecanego przez rząd podczas pandemii - okazuje wsparcie strajkującym. A to jedna z "Dziewuch" siedząc na schodach dzierga na szydełku znak czerwonej błyskawicy, a to ktoś zostawi ulotkę spacerując. Polki dają radę, bo mają od wieków zakorzenioną w sobie multitaskowość: są partnerkami, żonami, pracownicami, menadżerkami, matkami, sprzątaczkami, ogrodniczkami, kucharkami też.

Rządzący w Polsce nie mogą już mówić, że za strajkami stoją "jakieś wściekłe lewaczki, feministki, wichrzycielki". To działania mądrych, ale wściekłych kobiet, które rząd chce znowu obedrzeć z godności i samostanowienia. Podczas strajków w Warszawie protestowały też i zagrzewały do walki o swoje prawa ostatnie żołnierki Armii Krajowej, bo one też kiedyś walczyły o podmiotowość swoją i swojej ojczyzny. To one mówią młodemu pokoleniu kobiet: "bez walki kobiety nie posuną się o krok".


Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywołał falę protestów nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Demonstracje i wiece odbyły się między innymi w Chicago, Meksyku, Reykjavíku, Lizbonie, Porto, Dublinie, Glasgow, Edynburgu, Leeds, Manchesterze, Sheffield, Nottingham, Bristolu, Londynie, Paryżu, Luksemburgu, Amsterdamie, Bochum, Hamburgu, Lipsku, Monachium, Berlinie, Pradze, Wiedniu, Budapeszcie, Malmö, Göteborgu, Sztokholmie, Tartu, Helsinkach, Atenach oraz Sydney. Znani i popularni aktorzy (w tym Isabella Rosselini), czy wokaliści (między innymi Miley Cyrus) na całym świecie udzielili poparcia strajkującym Polkom. "To jest XXI wiek, a nie Średniowiecze. Nie pozwolimy na to, aby ktoś zdeptał naszą niezależność w wyrażaniu siebie, własnych poglądów i zakazał nam żyć tak, jak chcemy. Będziemy walczyć o swoje prawa do końca!" - podsumowała jedna ze "spacerujących" pod Ambasadą RP w Londynie młoda dziewczyna. I tak trzymać!

autorka: Ilona Korzeniowska

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Poradnik emigranta

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK