BREAKING NEWS

Pandemia a wyścig szczurów wśród chorych z ambicji mamusiek [OPINIA]

Polish Express
Polish Express logo

Pandemia a wyścig szczurów wśród chorych z ambicji mamusiek [OPINIA]

Czegoś takiego nie wymyśliłby nawet filozof! I jak zwykle okazało się, że życie pisze lepsze scenariusze niż niejeden pisarz.

W czasach pandemii, kiedy szkoły zarówno w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii są zamknięte wszyscy musimy pracować zdalnie. Dzieci również. W tym temacie nie ma granic. Jak świat długi i szeroki nauczyciele zaczęli uczyć przez internet i normą stało się wysyłanie prac domowych przez emaila.

 

 

 

Dobrze to o nas świadczy, przyznacie, że potrafimy odnaleźć się w każdej sytuacji, że szybko sią adaptujemy do nowych warunków. Przecież uczyć się trzeba całe życie, prawda? Budynek szkolny jest co prawda nadal zamknięty, ale w tym czasie szkoła internetowa kwitnie. A razem z nią kwitną media społecznościowe, z których korzysta już chyba każdy. No, ale jak tu nie korzystać, skoro na Facebookach, Whatsupach i innych portalach jak grzyby po deszczu zaczęły rosnąć nowe grupy. A w czasach dystansu społecznego i zakazu spotkań towarzyskich takie grupy to podstawa prawidłowej egzystencji społecznej, przyznacie.

Każda szkoła ma swoją grupę. Każda klasa ma swoje kółko adoracji na Facebooku. I o ile wśród dzieci grupy takie mają na celu wymianę pomocy naukowych oraz ploteczek wśród dawno niewidzianych szkolnych przyjaciół, o tyle rzecz ma się zgoła inaczej jeśli chodzi o rodziców tychże uczniów. Zauważyłam, że im starsze dzieci, tym rodzice mniej angażują się w dyskusje na takich grupach. Jednak im dzieci młodsze, a co za tym idzie nie posiadające jeszcze własnego konta w internecie, tym zaangażowanie matek silniejsze. Skoro dziecię samo nie potrafi się rozpisać na temat pracy domowej bo zazwyczaj w ogóle nie umie jeszcze pisać, to mamusia przyjdzie mu z pomocą. I jednym kliknięciem obwieści zaraz całemu światu, że ma w domu małego Einsteina! Pół biedy jeśli idzie o pochwalenie się rysunkiem, czy wyklejanką dzieciaka. To zrozumiałe, że talent artystyczny dziecka cieszy oko całego świata. Co jednak ma zrobić matka, jeśli widzi, że inny rodzic z klasy do której chodzi jej syn co drugi dzień chwali się osiągnięciami matematycznymi synka? Matkę, której syn nie radzi sobie tak łatwo z nauką dzielenia szlag trafia. Bo nie dość, że własnego dziecka do nauki zagonić nie może, to jeszcze musi patrzeć, że innym udaje się to całkiem nieźle. Czyli wychodzi na to, że nie tylko syn jej się trafił jakby mało zdolny, ale i ona sama idealną matką nie jest. Okazuje się, że są lepsze od niej, które sobie tylko znanymi sposobami potrafią dzieci do nauki zagonić.

W internecie dochodzi do istnego szaleństwa w tym temacie. Rodzicie prześcigają się w wychwalaniu prac domowych swoich dzieci naruszając często ich prawo do prywatności. Bo dzieci raczej nie są chętne do wymachiwania całemu światu kartkówką. Nawet jeśli poszła im całkiem dobrze.

Oto mamy nagły wysyp matek, którym wydaje się, że minęły się z powołaniem i są lepszymi nauczycielkami, niż te zatrudniane w szkołach. A ich dzieci to mali geniusze, których talentu nikt do tej pory nie odkrył.

Mam wrażenie, że wszystkie siedzące w domu mamusie rzuciły na klatę wyzwanie padnemiczne mające na celu doprowadzenie własnego dziecięcia do genialności, choćby po trupach!

Nie dalej jak wczoraj wracając z bułkami i mlekiem na śniadanie dla mojej rodziny, przechodząc pod oknem jednego z domów słyszałam, jak dziecko głośno buntowało się, że nie będzie znowu całego dnia siedzieć nad podręcznikiem, że jest na to za wcześnie i że ma dość. I wiecie, co matka mu na to odpowiedziała? Że na śniadanie trzeba sobie zasłużyć.

No bo jak tu zaczynać dzień bez pochwalenia się na Facebooku wynikami swojego dziecka?

Wśród moich znajomych też mam taką mamę, i jestem pewna, że wy również znacie takie osoby. Kiedy wprost zapytałam ją, czemu nagminnie wkleja skany prac domowych swojego dziecka odpowiedziała mi: Ale przecież on sam mnie poprosił o wklejanie tych prac.

Czyżby?

 

autorka felietonu: Małgorzata Mroczkowska

Dziennikarka polonijna, założycielka portalu dla polskich rodzin w UK Mums from London. Autorka  współczesnych powieści, matka dwójki dzieci i właścicielka labradora w kolorze biszkoptowym. W Londynie mieszka wraz z rodziną od 2004.

 

Paulina MarkowskaPaulina MarkowskaFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK