Wielka Brytania

Oto prawdziwy zwycięzca wyborów. Wiadomo o tym jeszcze przed podaniem wyników

Polish Express
Polish Express logo

Oto prawdziwy zwycięzca wyborów. Wiadomo o tym jeszcze przed podaniem wyników

Jest wyjątkowo wytrwała w dążeniu do celu. Do polityki weszła, gdy skończyła 16 lat. Od tego czasu jej kariera to nieustanne pasmo awansów i sukcesów. Dzisiaj przyszedł ten największy. Scottish National Party (SNP), jeszcze przed podaniem oficjalnych wyników jest pewna zdecydowanej większości mandatów na północy kraju. I choć to nie partia Nicoli Sturgeon ma najwięcej mandatów w parlamencie, premier Szkocji może czuć się największym zwycięzcą czwartkowych wyborów.

Znajomi politycy śmieją się, że nawet poślubiła swoją partię. Męża poznała na obozie dla członków partyjnej młodzieżówki. Peter Muller organizował wyjazd, a Sturgeon, jako wpływowa polityk SNP prowadziła część zajęć. W 2010 roku wzięli ślub i zamieszkali wspólnie w Glasgow. Jest to jeden z niewielu faktów na temat jej życia prywatnego, ponieważ bardzo skutecznie odgradza się mediów. Nie przepada za "ustawkami" w stylu Davida Camerona, który zaprosił do domu kamery i pokazywał światu, jak jeść hod doga nożem i widelcem.

Bo też całe życie "zwyciężczyni" wyborów podporządkowane było polityce. Do młodzieżówki zapisała się w wieku 16 lat, zaczęła studia prawnicze, bardzo popularne wśród brytyjskiej klasy politycznej, a już w wieku 29 lat została posłem do szkockiego Holyrood Parliament. Reprezentowała skrzydło lewicowo-radykalne, silnie opowiadające się za niepodległością kraju. Ciężką pracą i poświęceniem udało jej się osiągnąć status "nadziei SNP". Już w wieku 34 lat ogłosiła chęć startu w wyborach na szefową partii, ale po tym jak do wyborów stanął jej polityczny mentor, Alex Salmond, przekazała mu poparcie. Dzięki temu stała się prawą ręką polityka, który poprowadził kraj do niepodległościowego referendum.

Okopana w twierdzy

Anglicy, oględnie mówiąc, nie darzą jej sympatią. "Od najmłodszych lat otwarcie nienawidziła monarchii i wszystkich Anglików. To mała, ksenofobiczna, socjalistka", "jest bardziej groźna dla naszego kraju i naszych rodzin, niż Putin", "ma niesamowitą zdolność do ucieleśniania wszystkiego co złe w polityce" - trudno znaleźć głosy o innym wydźwięku na forach internetowych londyńskich mediów.

Jednak to nie mieszkańcy Manchesteru, czy Blackburn ją interesują. SNP jest partią typowo lokalną i trudno sobie wyobrazić, żeby odniosła ogólnokrajowy sukces. Wystarczy fakt, że w Glasgow, Edynburgu czy Aberdeen nie ma bardziej wpływowego polityka.

Krytycy oskarżają ją o koniunkturalizm. Podkreślają nagłą zmianę wizerunku, gdy w 2004 roku stanęła u boku Salmonda, nie jako lewicująca aktywistka, ale jako profesjonalny polityk nowej generacji. Faktem jest, że wyrosła na naturalnego przywódcę SNP, partii która na fali entuzjazmu i patriotyzmu przy zeszłorocznym referendum, pokonała na swoim terenie silną dotychczas Partię Pracy. Gdy po przegranym referendum, Alex Salmond opuszczał pełnione funkcje, członkowie i sympatycy partii skandowali już tylko "Nicola, Nicola", dająć 44-letniej polityk funkcję premiera Szkocji i zarazem szefa partii.

sturgeon salmond

Tajna broń konserwatystów

Partia, która może w przyszłości zagrozić jedności Wielkiej Brytanii, miała dokładnie te same cele, co konserwatyści. David Cameron doskonale wiedział, że bez delegatów ze Szkocji Partia Pracy nie ma najmniejszych sznas na zdobycie bezwzględnej większości w parlamencie. Ponieważ nie było możliwe, żeby pokonać laburzystów własnymi rękami, "trzecia siła" nadawała się do tego doskonale.

I to pewnie również dzięki premierowi Wielkiej Brytanii, szkocka "trzecia siła" pod koniec kampanii stała się siłą numer jeden. Cameron na początku celowo podkreślał rolę Sturgeon, uważał, że debaty przedwyborcze powinny się toczyć z udziałem mniejszych ugrupowań (co działało na korzyść SNP). Na początku roku skupił uwagę mediów podróżą do Szkocji, gdzie spotkał się ze Sturgeon na politycznych rozmowach.

Dzięki temu, że w sondażach skrajnie antybrytyjska polityk zaczęła dominować i stało się jasne, że bez jej poparcia Partia Pracy nie stowrzy rządu, torysi mogli zmienić taktykę. Zaczęli podkreślać, że głos na lewicę, to w istocie głos na szkockich nacjonalistów, którzy będą decydować o wyspiarskim budżecie, zagarniając jego znaczną część dla siebie. Sturgeon stała się naczelnym wrogiem rządzącej partii, a znany z ostrych porównań burmistrz Londynu powiedział, że głosowanie na koalicję Partii Pracy i SNP to jak "proszenie Heroda, żeby przypilnował dzieci", a Miliband jest jak żaba, która chce pomóc skorpionowi przepłynąć na drugi brzeg.

Szorstka przyjaźń z Partią Pracy

Programowo szkoccy nacjonaliści są najbliżej Eda Milibanda. Walka z umowami śmieciowymi, dofinansowanie NHS, opodatkowanie najbogatszych - to postulaty, które łączą obie partie. Ed Miliband stąpa jednak po cienkim lodzie, bo wie, że na południu kraju nie wybaczono by mu otwartej koalicji z SNP. Z drugiej strony bez poparcia z północy przy Downing Street 10 nie dojdzie do zmiany warty.

Dlatego jeszcze w zeszły weekend przekonywał wyborców "Nie będziemy zawierać żadnych układów z Scottish National Party. Jeżeli to oznacza, że nie wejdziemy przez to do rządu, niech tak będzie. Nie będę szedł na ustępstwa z SNP, niezależnie czy dotyczy to deficytu budżetowego czy umowy stowarzyszeniowej ze Szkocją".

Nicola Sturgeon na takie deklaracje reaguje jednak ze spokojem. Może być traktowana jak "gorący kartofel", ale wie, że to i tak od niej zależą losy lewicowego rządu. A "Miliband nie będzie mógł przeforsować swoich głównych postulatów bez zdobycia poparcia dla nich u innych partii. Nie uchwali również budżetu, jeżlei nie pójdzie na kompromis", jak przytomnie zauważyła w wywiadzie dla BBC.

Tym bardziej, że niewiele ma do stracenia. Niewykluczone, że prywatnie tak naprawdę kibicuje Davidowi Cameronowi, jak zresztą wynika z tajnej rządowej notatki opublikowanej pod koniec kampani. Bycie szefem ważnej opozycyjnej siły tylko umocni jej pozycję na swoim terenie. A przecież znacznie łatwiej będzie jej mówić o prawach Szkotów i koniecznych dotacjach dla północy, gdy nie będzie odpowiadała za decyzje rządu.

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK