temat numeru

Miłość z Internetu

Polish ExpressPolish Express logo

Miłość z Internetu

Obecny styl życia nie tylko nie sprzyja pielęgnowaniu stałych związków, ale również utrudnia poznanie drugiej osoby. Długie godziny pracy i ciągłe zmęczenie sprawiają, że nie jesteśmy zbyt aktywni towarzysko. Każdy człowiek potrzebuje miłości tej drugiej osoby, ale nie każdy wie, jak ją znaleźć.

Bardzo popularnym pośrednikiem w nawiązywaniu nowych znajomości - zwłaszcza wśród osób zapracowanych - stał się Internet. Potencjalnego partnera można poznać zarówno przez internetowy serwis randkowy jak i na czacie. Do jakiego jednak stopnia można zaufać osobie poznanej w sieci?

Dla zabicia czasu

Magda w ubiegłym roku złamała nogę na urlopie w górach. Niestety, złamanie okazało się na tyle skomplikowane, że dziewczyna musiała przejść kilka operacji, a później czekały ją miesiące rehabilitacji. Była zmuszona wziąć z pracy urlop, a że nie była przyzwyczajona do siedzenia w domu, nagła zmiana sytuacji bardzo ją przybiła, zwłaszcza, że nikt z jej znajomych nie miał dla niej czasu.

- Brakowało mi kogoś, z kim mogłabym porozmawiać.Większość moich koleżanek pracuje na cały etat, ma męża, dzieci albo partnera. Po wypadku zawalił się cały mój świat. Czułam się samotna - opowiada z żalem w głosie. Któregoś dnia postanowiła, że poszuka w Internecie osób równie samotnych jak ona. Nigdy wcześniej nie rozmawiała z obcymi ludźmi na czacie, ale nie miała oporów, żeby spróbować.

- Internet okazał się jedynym wyjściem z sytuacji, z mojej samotności, był dla mnie terapią. Przyznam, że wciągnęły mnie rozmowy z obcymi - nikt mnie nie oceniał, mogłam całkiem swobodnie dzielić się swoim światopoglądem, nie martwiąc się, że ktoś mnie skrytykuje. Na jednym z popularnych czatów, w pokoju dla samotnych, poznałam Jarka. Był ode mnie starszy o 5 lat, miał podobne poglądy, duże poczucie humoru i wydawało się, że jest pokrewną duszą.

Trochę mnie to dziwiło, że codziennie przesiadywał na czacie, gdyby pracował jak inni, nie miałby na to czasu. Wierzyłam jednak, że jest na to jakieś rozsądne wytłumaczenie. Chyba podświadomie bałam się zadać mu to pytanie. Tak nam się dobrze rozmawiało o życiu, o przeczytanych książkach i marzeniach, że wszystkie wątpliwości zeszły na dalszy plan. 

Po dwóch miesiącach rozmów na czacie i przez telefon, postanowili się spotkać. Paweł miał odebrać Magdę z przychodni lekarskiej.

- Czekałam na niego przeszło godzinę, do głowy by mi nie przyszło, że nie pojawi się. Mój lekarz zdziwił się, jak mnie zobaczył czekającą w przychodni, godzinę po wizycie u niego. Burknęłam pod nosem, że jeszcze u innego lekarza byłam, zbierało mi się jednak na płacz. Kilka razy próbowałam dodzwonić się do Pawła, ale nie odbierał telefonu. Do domu wróciłam taksówką.

Po powrocie zalogowałam się do komputera z nadzieją, że będzie na mnie czekał e-mail, że dowiem się, co się stało. Niestety, nowa poczta na mnie nie czekała, a Pawła nie było również na czacie.

Chociaż długo nie mogłam dojść po tym zdarzeniu do siebie, z perspektywy czasu patrzę na to zupełnie inaczej. Być może Paweł był mi wtedy potrzebny, żeby łatwiej przejść przez okres rekonwalescencji. Potrzebowałam go dla zabicia czasu - podsumowuje swoją opowieść Magda.

Gorzkie zderzenie z rzeczywistością

Kilka miesięcy temu Maciek poznał fantastyczną dziewczynę przez Internet - przynajmniej tak mu się wtedy wydawało. - Była inteligentna i dowcipna. Spędzaliśmy długie godziny na rozmowach na Skypie. Wielkim błędem było to, że pozwoliliśmy na to, żeby między nami zaiskrzyło w wirtualnym świecie, zanim zdążyliśmy się poznać w „realu". Mieszkaliśmy daleko od siebie - ja w Londynie, a ona w Manchester.  Jednak, gdy rozmawialiśmy, odległość nie miała dla nas znaczenia.

Mijały dni, tygodnie, a następnie miesiące. Brnąłem w ten wirtualny związek, Kasia była dla mnie uosobieniem wszystkiego, czego pragnąłem w kobiecie. Zakochałem się w niej, zanim ją zobaczyłem, zanim ją dotknąłem. Wiedziałem o niej wszystko, znałem jej ulubione potrawy, filmy, książki, oraz głos. Miałem jej zdjęcia, marzyłem jedynie o spotkaniu z nią.

Niestety, zawsze, gdy planowaliśmy spotkanie, coś nam stawało na przeszkodzie - raz musiałem wyjechać służbowo, a później ona miała jakieś egzaminy. W końcu jednak po długich oczekiwaniach nastał ten wielki dla nas dzień. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że przyjadę do niej do Manchester. Pogoda była marna, dzień był pochmurny i zanosiło się na deszcz, ale ja miałem w sercu wiosnę.

Kasia miała na mnie czekać na dworcu. Podróż minęła szybko, ponieważ co chwilę wysyłaliśmy do siebie wiadomości. Wysiadłem z pociągu i zacząłem szukać mojego wspaniałej Kasi. Rozpoznałem ją, była równie śliczna jak na zdjęciu - z przejęciem w głosie opowiada Maciek.

- Kiedy do mnie podeszła, łzy zakręciły mi się w oczach. Byłem szczęśliwy, ale ona miała niewyraźną minę. Spędziliśmy razem wspaniały dzień. Poszliśmy do kina, na spacer, a później Kasia zaprosiła mnie na obiad, który dla nas ugotowała.

Czułem jednak, że coś nie gra. Bałem się zapytać, a ona chyba bała się powiedzieć, żeby mnie nie zranić. Całą powrotną drogę biłem się z myślami. W niczym jej nie oszukałem, od pierwszej rozmowy byłem sobą. Nie wytrzymałem i zadzwoniłem. Zapytałem wprost, skąd u niej taka zmiana, przecież oboje zaplanowaliśmy to spotkanie, nikt jej do tego nie zmuszał.

Jak się okazało, gdy się poznaliśmy i zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, Kasia była świeżo po zerwaniu z chłopakiem - posprzeczali się przez to, że Kasia postanowiła wyjechać do Anglii. W nowym kraju Kasia nie miała znajomych, czuła się obco, dlatego wieczory i weekendy spędzała serfując w Internecie i w taki sposób natrafiła na mnie. Po paru miesiącach były chłopak Kasi postanowił o nią powalczyć. Przyjechał do Manchester i poprosił, żeby do niego wróciła.

Kasia była z Tomkiem 4 lata i mimo tego, że coś do mnie czuła, postanowiła pogodzić się z Tomkiem. Dla niej przeprowadził się do Anglii i zamieszkali razem. Najbardziej zabolało mnie to, że do końca mnie zwodziła. A w tym czasie, gdy spacerowaliśmy, jedliśmy obiad, czy byliśmy w kinie, Tomek był w pracy i też o niczym nie miał pojęcia - kończy swoją historię.
Danka niechętnie wspomina swoja pierwszą i jednocześnie ostatnią randkę z mężczyzną poznanym w Internecie. Jak sama przyznaje, ta historia raz na zawsze pozbawiła ją ochoty na nawiązywanie znajomości w necie.

- Poznaliśmy się przez znany serwis randkowy. Według ankiet, które wypełniliśmy przy zapisywaniu się do tego serwisu, Bartek miał być jednym z najlepszych kandydatów.Niestety, tuż po pierwszym spotkaniu okazało się, że automatyczne wyliczenia okazały się błędne.

To nie był dobry match! W ankiecie zaznaczyłam, że szukam mężczyzny, który nie pali, a Bartek palił. Szukałam również faceta z wyższym wykształceniem, a on nawet nie miał matury. Również z wyglądu mi nie odpowiadał. Był łysy i o pół głowy ode mnie niższy - mówi ze złością w głosie zawiedziona kobieta. 


Uwaga na oszustów

Agnieszka jest po wyższych studiach, pracuje w Londynie w finansach, zarządza kilkuosobowym działem. Jest inteligentną kobietą o silnym charakterze. Jej szef twierdzi, że jest urodzonym negocjatorem. W życiu prywatnym, w obliczu miłości, okazała się jednak za delikatna, a nawet bezbronna.

Aż dziwne, że taka kobieta jak ona, dała się oszukać mężczyźnie, którego poznała w Internecie. - Wstyd mi o tym mówić, ale z drugiej strony chciałabym przestrzec inne kobiety przed oszustami.

Nie będę wchodziła w szczegóły mojej znajomości z panem R. To się wydarzyło 2 lata temu. Zapisałam się do serwisu randkowego, który często ogłasza się w prasie brytyjskiej - zapewnia dyskrecję i jednocześnie wychwala swoją skuteczność. Chociaż pracuję głównie z mężczyznami, nie spotkałam tego jedynego, a większość kumpli z pracy ma żony albo dziewczyny. Po pracy nie mam ani siły, ani ochoty wychodzić gdzieś na drinka, dlatego postanowiłam skorzystać z pomocy serwisu randkowego - wyjaśnia Agnieszka.

- W internetowym świecie pan R odpowiadał mi pod każdym względem - wręcz ideał. Odnosił sukcesy na polu zawodowym, był inteligentny, błyskotliwy i przystojny - przynajmniej na zdjęciu.

Prawie codziennie rozmawialiśmy przez telefon. Byłam nim tak oczarowana, że nie zauważyłam nawet, że mówił mi wszystko to, co chciałam usłyszeć. Któregoś dnia niespodziewanie do mnie zadzwonił jak byłam w pracy, miał przerażony głos, krzyczał do słuchawki, nic z tego nie zrozumiałam, poza jednym - został napadnięty w Południowej Afryce, gdzie poleciał w interesach. Miałam w tym czasie ważny meeting, nie mogłam z nim rozmawiać. Pan R. wysłał mi sms-a z prośbą o przelanie 1000 funtów przez Western Union.

W przerwie na lunch pobiegłam ratować ukochanego. Utrzymywał ze mną kontakt jeszcze parę dni po tym jak wysłałam mu kasę. Obiecywał, że jak tylko dotrze do kraju, odda mi pieniądze. Nigdy jednak nie zobaczyłam ani jego, ani moich pieniędzy.

Szczęśliwe zakończenia też się zdarzają

Monika i Jan poznali się przez Internet. Jak mówią, pobrali się z wielkiej miłości. - Oboje byliśmy po przejściach. Jan był wdowcem, a ja rozwódką z małym dzieckiem. Gdy mój pierwszy mąż Michał zostawił mnie z synkiem, moje dotychczasowe życie runęło w gruzach. Moi rodzice byli moją podporą, pomagali mi w wychowywaniu Kuby.

Brakowało mi jednak oparcia w mężczyźnie. Zazdrościłam szczęśliwym parom. Bałam się, że już zawsze będę samotna, że nikt mnie z dzieckiem nie zechce. - Mój świat też się zawalił po śmierci żony. Za późno wykryto u niej raka, był już w zaawansowanym stadium.

Nie przypuszczałem, że jeszcze będę w stanie kogoś pokochać - opowiada z przejęciem pan Jan.
Zaiskrzyło między nimi od pierwszego kliknięcia. Niedługo będą obchodzili 2. rocznicę ślubu, a za parę miesięcy zostaną rodzicami. - Miłość można spotkać wszędzie, tylko trzeba się na nią otworzyć - podsumowuje pan Jan.

Alicja Borkowska
 

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Śmierć miliardera na Wyspach

Śmierć miliardera na Wyspach

Brytyjska policja poinformowała o wynikach pierwszej autopsji ciała Borysa Bieriezowskiego, który - jak się okazało - zmarł w wyniku powieszenia.

Rasizm w angielskiej telewizji. Przyjrzą się m.in. stacjom BBC oraz ITV

Rasizm w angielskiej telewizji. Przyjrzą się m.in. stacjom BBC oraz ITV

Minister kultury, Ed Vaizey zwrócił uwagę na zaskakująco niewielką ilość osób z mniejszości etnicznych zatrudnianych w brytyjskiej telewizji. Oświadczył, że konieczne jest podjęcie natychmiastowej akcji...

Policja do naprawy

Policja do naprawy

Theresa May poinformowała, że brytyjscy policjanci przed przystąpieniem do dodatkowej pracy będą musieli zadeklarować, dla kogo będą pracować. Jej decyzja ma na celu poprawę wizerunku policji, który ucierpiał...

Tragedia na klifach Southerndown

Tragedia na klifach Southerndown

27-letni mężczyzna nie żyje, a 25-letnia kobieta została ranna w wyniku upadku z widokowego klifu w Southerndown, w Vale of Glamorgan, w południowej Walii.

Zamknęli Megaupload

Zamknęli Megaupload

Fora internetowe zawrzały, gdy służby federalne zamknęły stronę Megaupload za narażenie twórców filmów, programów TV, muzyki i innych na straty w wysokości ponad pół miliarda dolarów.

BBC musi odbudować zaufanie, bo straci dotacje

BBC musi odbudować zaufanie, bo straci dotacje

Grant Shapps z Partii Konserwatywnej zapowiedział, że państwowa grupa medialna BBC musi odbudować zaufanie społeczne, w przeciwnym razie straci dotacje.

Temat numeru: Polacy szukają miłości na Wyspach

Temat numeru: Polacy szukają miłości na Wyspach

Nie od dzisiaj wiadomo, że emigracja nie służy związkom na odległość. Gdy ludzi dzielą tysiące kilometrów, więzy rodzinne rozluźniają się, a w efekcie pękają. I co wtedy? Po okresie „kobieto -”, lub „mężczyzno...

Wykuwanie formy

Wykuwanie formy

Kadra koszykarzy od dwumeczu z Chinami rozpoczęła przygotowania do eliminacji Mistrzostw Europy 2013. Grający w katowickim Spodku Biało-czerwoni pierwszy mecz przegrali 72:73, natomiast w drugim pokonali...

Zarzuty wobec imigrantów. Większość z nich mija się z prawdą

Zarzuty wobec imigrantów. Większość z nich mija się z prawdą

Imigracja – to teraz najczęściej poruszany temat w Wielkiej Brytanii. Imigranci, w tym także Polacy, oskarżani są o zabieranie pracy Brytyjczykom, jak również wykorzystywanie systemu socjalnego. Wiele...

Polska pracowitość i zaradność

Polska pracowitość i zaradność

Kilka miesięcy temu „Daily Mail” napisał, że w Wielkiej Brytanii powstało 300 tys. nowych miejsc pracy, z czego 90 tys. trafiło między innymi do Polaków. Jednak Urząd Statystyczny ONS podaje,...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK