POLACY W UK

Miłość polsko-piłkarska

Polish Express
Polish Express logo

Miłość polsko-piłkarska

Podczas Euro 2008 Polacy dostali patriotycznej gorączki - niektórzy wręcz nacjonalistycznej.

Piłka nożna: Awans Polaków >>

Viva España! >>

Przy okazji występu naszej drużyny na Euro (…) można zaobserwować ożywienie patriotycznego ducha w narodzie. Nagle wszędzie pojawiają się biało-czerwone flagi, idący na mecz kibice malują na twarzach barwy narodowe i zaopatrują się w patriotyczne akcesoria - pisze na swoim blogu Paweł Lesiak, magister historii. Jego spostrzeżenia „z polskiego podwórka” są jeszcze bardziej trafne, jeśli przyjrzeć się Polakom na emigracji. W niedzielny wieczór, gdy nasi grali z Niemcami, polska euforia wylewała się z brytyjskich pubów. Po meczu - wylewała się już tylko rozpacz. Mecz wzbudził tak wielkie emocje, bo w końcu graliśmy z - jak dotąd - niepokonanym sąsiadem. Starsi kibice całkiem dobrze pamiętają tragiczną polską porażkę z 1974 roku, kiedy deszcz zgasił w Stuttgarcie genialną technikę Grzesia Laty i Kazika Deyny. Trauma po tamtej stracie wciąż trwa, bo jak do tej pory nie udało się nam zrewanżować. Była nadzieja, że stanie się to owy niedzielny wieczór, ale po raz kolejny sprawdziły się słowa Gary’ego Linekera, że „piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega po boisku, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. Dwa gole strzelił nam urodzony w Gliwicach niemiecki napastnik Lukas Podolski.

Nie becz Adam

Dla części Polaków ten mecz nie był pozbawiony historycznego kontekstu. - Nie jest bez znaczenia z kim dziś gramy - powiedział nam przed meczem 29-letni Maciej Zalas, z wykształcenia historyk, który w Anglii pracuje jako ochroniarz. - Nie wybaczyłem jeszcze Niemcom drugiej wojny światowej - podkreślał. „…ebać Niemców!” - skandowali w czasie meczu, w jednym z londyńskich pubów piłkarscy ekstremiści z Polski. Ich okrzyki nie spotkały się jednak z aprobatą, bo resztę polskiej widowni tworzyli młodzi finansiści z City, którym angielska polityczna poprawność weszła na dobre w krew. Wśród nich kibicował 28-letni analityk finansowy Adam Komarnicki - w biało-czerwonym stroju piłkarskim. Po meczu dostał SMS-a: „Nie becz. Możesz wrócić do domu, nie będę się z ciebie nabijał” - napisał jego niemiecki współlokator Andre.
- Każdy z nas kibicował reprezentacji swojego kraju, ale to nie przeszkadza naszej przyjaźni - wyjaśnia Adam. Na otarcie łez tego dnia Robert Kubica zdobył Grand Prix Kanady i został liderem mistrzostw świata Formuły 1.
W wyścigu pokonał kolegę z zespołu BMW Sauber Nicka Heidfelda - z Niemiec!
Polsko-niemiecką piłkarską porażkę obejrzał też 26-letni Łukasz Trzciński z Kielc, zagorzały fan futbolu. Do Londynu przyjechał niecały tydzień przed pierwszym meczem Polski. Do zawodów przygotował się jeszcze przed wyjazdem z kraju. Oprócz standardowego bagażu zabrał do samolotu wielką flagę, cylinder i koszulkę - wszystko w narodowych barwach. Po pierwszym spotkaniu polskiej reprezentacji z Niemcami, trudno mu było pogodzić się z porażką. Siły odzyskał dopiero w dniu meczu z Austrią. Podczas gdy inni racjonalnie ważyli możliwości Polaków, Łukasz nie dopuszczał do siebie myśli, że moglibyśmy przegrać i to spotkanie. - Musimy wygrać zarówno z Austrią, jak i Chorwacją. Po prostu musimy, nie ma innego wyjścia - gorączkował się na kilka godzin przed meczem z gospodarzami Euro. Nie przegraliśmy, ale też nie odnieśliśmy zwycięstwa.

Skąd ten doping

Polscy kibice znani są z tego, że wspierają swoich zawodników pełną piersią. Gorączka wywołana przed paroma laty sukcesami Adama Małysza przeniosła się już na wszystkie dyscypliny, łącznie z siatkówką i piłką nożną. - Polacy stawiają sobie za punkt honoru wspieranie swoich reprezentacji jak najgłośniej i jak najmocniej. Czasem to wywołuje odwrotny efekt, bo bardziej sportowcom przeszkadza niż pomaga - wyjaśnia Dariusz Parzelski, psycholog sportu i autor książki „Psychologia w sporcie”. - Pamiętajmy, że liczy się sport i dobra zabawa (nawiązanie do hasła umieszczonego na autokarze reprezentacji - przyp. red.), a niekoniecznie sama wygrana. Kibicowanie może pomóc sportowcom, ale tylko wtedy, jeśli - w przypadku piłki nożnej - jedenastu zawodników gra jak monolit, wtedy dwunastym mogą stać się kibice. Jednak nawet najmocniejszy doping nie pomoże w przypadku słabej formy drużyny - wyjaśnia specjalista.
Z kolei socjolog Kazimierz Krzysztofek, profesor ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, widzi w patriotycznym zrywie realizację naturalnej potrzeby przynależności do grupy.
- To oczywiście patriotyzm krótkotrwały, odświętny, związany z konkretnym wydarzeniem. Ludzie, szczególnie we współczesnych narodach, gdzie istnieje coraz mniej grup i więzi, bardzo potrzebują całkowitej identyfikacji, w której zgubi się jednostka - wyjaśnia naukowiec.
Wiele elementów, które towarzyszą wspieraniu swojej drużyny można porównać do walki, a wręcz charakterystycznych cech okresu wojny.
- Potrzeba zastąpienia wojny, a przez to wywołania podobnych emocji obecna jest w kulturze przez cały czas. Objawia się ona wyraźnym rozróżnieniem: my - oni, które stanowi nieprzepuszczalną granicę dla wroga, którego łatwo odróżnić. Dodatkowo ludzie odnajdują identyfikację we wspólnych symbolach, takich jak barwy (szaliki i koszulki porównać można do wojskowego munduru), ludzie gotowi są oddać życie za swoich bohaterów, za sprawę - opowiada profesor Krzysztofek.
Emocje towarzyszące futbolowi wykorzystywane są również skrupulatnie przez specjalistów od marketingu, którzy z biało-czerwonych kolorów tworzą na okazję mistrzostw atrakcyjną markę. - Wszyscy na tym korzystają: politycy zyskują na zjednoczeniu większych grup ludzi wokół jednej idei, biznesmeni mają bardzo wyraźnych i zdeklarowanych konsumentów, a kibice otrzymują krótkotrwałe braterstwo - kontynuuje specjalista.
Dla grupy kibiców nie ma aż takiego znaczenia czy drużyna odniesie zwycięstwo, czy porażkę. Stąd stadionowe skandowanie „nic się nie stało”, które pojawia się po stracie gola. Nawet przegrana daje mocne przeżycia. Kibice nadal są razem i identyfikują się ze swoją drużyną.

Ile polskości w Podolskim

Nacjonalizm ujawniający się w kontekście obecnych mistrzostw Europy nie dopuszcza ponadnarodowych lojalności. Dlatego też o 23-letnim Lukasie Podolskim wielu Polaków mówi „zdrajca!”. Rodzina niemieckiego napastnika opuściła śląskie Gliwice, gdy miał on dwa lata. To w Niemczech spędził większą część życia, to tam rozwijała się jego kariera. Jednak z rodzicami rozmawia po polsku, tak samo z kolegą z zespołu Miroslavem Klose, którego z kolei rodzina to wysiedleńcy z Dolnego Śląska. Na jego oficjalnej stronie internetowej (prowadzonej zarówno w języku niemieckim, jak i polskim) w odpowiedzi na gratulacje z powodu dwóch goli strzelonych Polakom, odpowiedział: „Gra przeciwko Polsce to dla mnie zawsze coś szczególnego. Mam w Polsce dużą rodzinę i jestem związany z tym krajem. I dlatego trudno mi było głośno się radować”. W innym wywiadzie wyjaśnił, że decyzję o nieokazywaniu radości podjął jeszcze przed meczem. „To przez szacunek dla Polski. W niej się urodziłem, z niej pochodzą moi rodzice. Jestem to krajowi winny” - mówił.

Głupoty LPR-u

Polscy nacjonaliści z Mirosławem Orzechowskim z Ligi Polskich Rodzin na czele najchętniej jednak zabroniliby Podolskiemu wstępu do Polski. Orzechowski zaproponował zresztą w zeszłym tygodniu, by „pozbawić polskiego obywatelstwa tych Polaków, którzy występują w barwach narodowych obcych państw”. Ponieważ słowa te padły dzień po meczu z Niemcami, zostały one odebrane jako wymierzone w Lukasa Podolskiego. W reakcji na to główny zainteresowany odpowiedział: „To jakieś głupoty. Byłoby ciężko pozbawić mnie polskiego obywatelstwa, bo go nie mam. Tylko niemieckie, ale co mam powiedzieć...”. Dodał też: „Dwa lata temu nie strzeliłem gola i nie było tematu. Teraz dwa i zaczyna się jakaś polityka? Mnie to nie interesuje”. Dylematu lojalności nie miał na szczęście podczas tych mistrzostw 11-letni Satchmo, bo reprezentacja Anglii - kraju jego ojca - nie zakwalifikowała się w ogóle do rozgrywek. Reprezentacja kraju jego matki, czyli Polski - owszem. Na zakwalifikowaniu się jednak skończyło - co przypieczętowały przegrana z Niemcami i remis z Austrią.

Magda Qandil

Błażej Zimnak

Piłka nożna: Awans Polaków >>

Viva España! >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK