wiadomości

Marna służba w służbach

Polish Express
Polish Express logo

Marna służba w służbach

Dawniej człowiek posiadał tylko mglistą świadomość tego, że są jacyś ludzie w mniej lub bardziej jawnych służbach, którzy czuwają nad jego bezpieczeństwem. Wiadomo było, że jest Urząd Ochrony Państwa, że ma on swoich agentów, współpracujących z rządem poprzez dostarczanie tajnych informacji.

Wielka Brytania: Epidemia nożowników >>

Słodki, lepki zapach krwii >>

Były Wojskowe Służby Informacyjne, które pewnie miały nawet swoich zakamuflowanych ludzi w placówkach dyplomatycznych innych państw. Wszystko to było objęte najwyższą tajemnicą państwową i nikt tak naprawdę nie dociekał, czym się one zajmują.

Żałośnie prawie tajnie

Obecnie wszystko się skomplikowało. Prawo i Sprawiedliwość, a w zasadzie kilkoro ministrów z byłego rządu Jarosława Kaczyńskiego namieszało Polakom w głowach. Nagle wszyscy zostaliśmy postawieni przed faktem, że tajne służby, mające bronić polskiej racji stanu to zwykła banda oszustów. Co gorsza, media zaczęły przejmować nad nimi władzę, bo nie było informacji, która nie wydostałby się na światło dzienne. Dotychczasowe, jako takie, poczucie bezpieczeństwa zupełnie przestało istnieć. W miejsce Wojskowych Służb Informacyjnych, jesienią 2006 roku, powstały oddzielne służby wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Sojusz Lewicy Demokratycznej złożył automatycznie wniosek dotyczący kwestii ewentualnej niezgodności z konstytucją ustawy, na mocy której powołano owe służby. Według SLD naruszyła ona system obrony państwa, bo nowe służby nie stały się częścią sił zbrojnych RP. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego byli innego zdania i kilka dni temu uznali, że wszystkie artykuły PiS-owskiej ustawy sprzed roku są zgodne z zapisami ustawy zasadniczej. - Mieliśmy rację. I to potwierdził wyrok trybunału - stwierdził Zbigniew Wassermann. - Wyrok TK jest ogromnie ważny, bo to dotyczy sfery, w której było poważne zagrożenie.

Służby wojskowe bardzo mocno tkwiły korzeniami w powiązaniu z innymi służbami. Tego inaczej nie dało się zlikwidować - zapewnił. Problem jest jednak bardziej skomplikowany. Powstaniu nowych służb towarzyszyła chęć wyeliminowania tych wojskowych, którzy dawniej współpracowali ze służbami PRL. Jednak dokonanie tego w przeciągu dwóch lat było bardzo trudne. Zawieszono by w służbie 600 oficerów, na miejsce których też nie można by nikogo przyjąć. - W jaki sposób są podejmowane działania weryfikacyjne wobec ponad 600 funkcjonariuszy obecnie w rezerwie u ministra - bo na miłość boską trwa to już dwa lata - to jest przecież poniżające!? - pytał Janusz Zemke z SLD. Sejm uchwalił więc 27 czerwca nowelizację ustawy o byłych żołnierzach WSI. Niezweryfikowani jeszcze funkcjonariusze będą mogli pozostawać w rezerwie kadrowej dłużej niż ustawowe dwa lata. PiS był przeciw. - W ten sposób otwiera się im drogę do prokuratur wojskowych oraz służb wywiadu i kontrwywiadu - grzmieli posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

 

Wielka Brytania: Epidemia nożowników >>

Słodki, lepki zapach krwii >>

Komisja ds. komisji

Wywiad i kontrwywiad działają więc pod lupą mediów. Miejmy nadzieję, że tajne informacje nie przedostaną się do baz danych służb innych państw i to najbardziej banalną drogą… przez agencje prasowe. Jak działają służby bezpieczeństwa wewnętrznego? Tego też lepiej byłoby nie wiedzieć, ale media są nieugięte i dostarczają nam ciągle kolejnych newsów o nieprawidłowościach w postępowaniach ABW (dawniej UOP), CBA, CBŚ… Politycy tworzą coraz więcej komisji sejmowych albo wykorzystują już istniejące stałe komisje. Dzieje się tak w przypadku badania okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika - czym zajmuje się komisja sprawiedliwości. Weryfikacji poddaje się także postępowania Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które wyraźnie nadużywa swojej władzy i poprzez własne prowokacje atakuje polityków. Koło się więc zamyka. Przeciętny obywatel pewnie już i tak stracił rachubę i nie wie, która komisja do jakiej sprawy i służby się odnosi. No i przede wszystkim nie ma już nadziei, że w komisjach sejmowych zasiadają akurat uczciwi politycy, a w CBŚ tylko ci policjanci, którzy na słowo łapówka dostają wysypki. Sytuację w służbach najlepiej obrazują śledztwa wszczęte niedawno przez radomską prokuraturę. Dotyczą one udziału dziennikarzy TVP w przeszukaniu przez ABW domu członka komisji weryfikacyjnej Wojskowych Służb Weryfikacyjnych Piotra Bączka. Czyli ktoś kto miał wybierać oficerów do wywiadu, sam został poddany kontroli Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którą dodatkowo sprawdzali dziennikarze z programu „Misja Specjalna”, znani ze swoich proPiS-owskich przekonań. Prokuratura wszczęła dwa śledztwa.

Pierwsze dotyczy „podejrzenia przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy ABW w toku czynności związanych z przeszukaniem dziennikarzy TVP realizujących program telewizyjny”. Drugie śledztwo jest efektem zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Prokuraturę Krajową. Skierowane jest ono przeciwko dziennikarzom. Oskarża się ich o utrudnianie pracy funkcjonariuszom ABW. Pozostaje jeszcze jedna niewiadoma: Dlaczego ABW przeszukiwała mieszkanie Piotra Bączka? Nie dlatego, że postawiła mu jakiś zarzut, ale dlatego, że był on świadkiem w śledztwie przeciwko Aleksandrowi L. i Wojciechowi S., podejrzanym o żądanie od żołnierza z byłych Wojskowych Służb Weryfikacyjnych 200 tysięcy złotych łapówki za załatwienie mu pozytywnej weryfikacji.

Kamila Wójcik
[email protected]
 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK