POLACY W UK

Mamo, nie jestem już dzieckiem

Polish Express
Polish Express logo

Mamo, nie jestem już dzieckiem

Często okazuje się, że to, co dajemy naszemu dziecko to o wiele za mało, szczególnie jeżeli poprzez emigrację całkowicie zmieniamy dotychczasowe życie dorastającego dziecka.

Mamo, nie boję się szkoły >>

Dziecko - emigrant >>

„Co kraj to obyczaj” jest to stare porzekadło, ale jakże prawdziwe. Mamy się okazję o tym przekonać podróżując lub podejmując decyzję o tym, że zmienimy całkowicie nasze życie poprzez  emigrację. Po przyjeździe do Wielkiej Brytania pierwsze co uderza, to różnorodność, wielokulturowość. Co za tym idzie, pewne ustalone normy społeczne różnią się od przyjętych w naszym kraju i od tych, w jakich zostaliśmy wychowani. Dlatego przyjeżdżając tutaj warto zastanowić się, jak nasze nastoletnie dzieci odnajdą  się w nowej sytuacji.
Często mamy wizję przyszłego życia, jesteśmy przekonani o lepszych możliwościach dla nas i naszych dzieci. A dobrze funkcjonujący dom, rodzina, zrozumienie i tolerancja często stanowią dla nas dostateczny argument na uspokojenie naszego „sumienia”. Wydaje nam się, że nie musimy już nic więcej dawać naszemu dziecku, że powinno być ono wdzięczne za to co ma. Często jednak okazuje się, że to o wiele za mało, szczególnie jeżeli całkowicie zmieniamy otoczenie dziecka, co związane jest z emigracją do innych krajów. Nasze dzieci spotykają się z inną kulturą, okazuje się, że to, co u nas rzadko spotykane lub nietolerowane jest tutaj normą społeczną.
Dlatego tak ważne jest, aby naszej uwadze nie umknęły często być może nieistotne, ale jednak ważne szczegóły… Nasze nastoletnie dziecko będzie musiało znaleźć przyjaciół, stworzyć krąg bliższych i dalszych znajomych. Łatwo w takim wypadku ulec pokusie, ale też namowom nowych znajomych. Akceptacja środowiska w tym wieku jest jednym z najważniejszych rzeczy dla rówieśnika.
A przekraczanie granic okazuje się niezwykle łatwe:
Paulina, 14 lat: do UK przyjechałam rok temu, moi rodzice wcześniej wszystko przygotowali, na początku wystarczali mi tylko oni, ale kiedy poszłam do szkoły starałam się znaleźć znajomych, na początku odludek z czasem zaprzyjaźniłam się z jedną Polką i Angielką były trochę hałaśliwe, ale mi to nie przeszkadzało, chciałam mieć z kim gadać na przerwach. Gdy pierwszy raz zaprosiły mnie do kina byłam zadowolona. Jednak, gdy je zobaczyłam zdziwiłam się trochę, makijaż, mini, dekolt, poczułam, że do nich nie pasuję w bluzie. Jednak one tylko się uśmiechnęły i powiedziały, że mi pomogą. Z czasem zaczęłam się ubierać tak jak one, śmiałam się i zachowywałam się głośno. Rodzice nie zauważali tych zmian. To z koleżankami spróbowałam pierwsze piwo, papierosa. Dzisiaj korzystam z bogatego wachlarza rozrywek. Przy okazji poznaję wielu nowych znajomych. Tutaj jest to o tyle łatwiejsze, ponieważ nikt mnie nie kontroluje. Rodzice większość czasu spędzają w pracy, a rodzina jest w Polsce. Rodzice nie ograniczają mi wydatków, tak więc mam wolną rękę.
Kasia, 13 lat: do UK przyjechałam w 2008 roku. Na początku byłam zachwycona tym, co mogę tutaj zobaczyć, rodzice zabierali mnie na wycieczki. Wszystko się zmieniło kiedy poszłam do szkoły. Na początku byłam ta nowa, trudno było mi znaleźć znajomych, po wielu próbach znalazłam jedną prawdziwą przyjaciółkę, z którą mam dobry kontakt. Inne moje koleżanki często zachowują się dziwnie, bawi ich to, że na czyichś urodzinach oglądali filmy dla dorosłych, pili i palili. Kiedyś miałam żal do rodziców, że mam tyle zakazów, ale tak sobie myślę, że lepiej spędzić czas na fajnych wycieczkach z grupą zaufanych znajomych i z rodzicami niż wplątać się w picie i palenie. Co dla niektórych moich szkolnych znajomych jest normalne.
Możemy pomyśleć, że te wypowiedzi są jednoznaczne, jednak często w codziennej gonitwie zapominamy o tym, co najważniejsze. Dajemy naszemu dziecku pieniądze i bezgraniczne zaufanie sądząc, że tego najbardziej potrzebuje. Myślimy, że skoro ma już kilkanaście lat, to jest odpowiedzialne  i wie jak dokonywać dobrych wyborów. Jednak nie bierzemy pod uwagę tego, że wybory często dokonywane są w oparciu o opinię grupy oraz sytuację, w jakiej się znajdujemy. Jeżeli wyjeżdżamy z nastolatkiem za granicę z dala od rodziny i najbliższych musimy poświęcić mu więcej uwagi. Jak pokazują wypowiedzi przytoczone powyżej łatwiej jest sięgnąć po zakazany owoc.
Adriana Paszkiewicz, pedagog, wychowawca w przedszkolu
Fot. Thinkstock

Mamo, nie boję się szkoły >>

Dziecko - emigrant >>

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK