BREAKING NEWS

Lot Ryanaira opóźniony sześć godzin, bo ktoś nacisnął spłuczkę w toalecie, a później stewardesa spadła ze schodów

Polish Express
Polish Express logo

Lot Ryanaira opóźniony sześć godzin, bo ktoś nacisnął spłuczkę w toalecie, a później stewardesa spadła ze schodów

Gigantyczne opóźnienie samolotu Ryanaira przez awarię toalety

Awaria toalety w samolocie, 6-godzinne opóźnienie, chaos na lotnisku i upadek stewardesy ze schodów - to wszystko podczas oczekiwania na start jednego samolotu. 

Jeden z pasażerów opisał wydarzenia jako "niekończący się koszmar". 

Samolot Ryanaira wyleciał z Dublina do Amsterdamu aż sześć godzin po czasie, a przez zamieszanie na lotnisku, inni pasażerowie spóźnili się też na osobny lot z Dublina do Neapolu. A wszystko przez spłukanie wody w toalecie na pokładzie.

Lot FR3104 miał wystartować z lotniska w Dublinie o godzinie 15:30 i rozpocząć podróż na lotnisko Schiphol w Amsterdamie, ale oczekiwanie na start zamieniło się w 6-godzinną odyseję, w wyniku której pasażerowie przylecieli do Holandii dopiero po godzinie 23:00 czasu lokalnego.

Opóźnienie samolotu przez awarię toalety

Jeden z pasażerów powiedział, że lot Ryanaira z Dublina został opóźniony sześć godzin, gdyż ktoś przypadkowo spłukał wodę w toalecie, w której była pęknięta rura. Na pokładzie samolotu powstało zamieszanie, gdy pasażerowie ustawiali się w kolejce do wejścia.

- Bramka miała zostać otwarta o 14:40, ale zostaliśmy tam do około 15. Nie myślałem o tym zbyt wiele, trochę spóźnienia jest standardową rzeczą, ale kiedy utknęliśmy na asfalcie blokując przejście na pokład, to zaczęło być trochę podejrzane – powiedział jeden z pasażerów.

Ostatecznie pasażerowie wsiedli do samolotu około 15:45, ale później z głośników usłyszeli głos pilota.

- Kapitan przez głośnik wyjaśnił, że toalety na pokładzie nie działają. Była też kłótnia. Myślę, że ktoś wszedł do toalety i spłukał wodę, kiedy naprawdę nie powinien tego robić. Jeden z członków załogi powiedział, że tam była pęknięta rura, którą załatali, ale ponownie się zepsuła. Siedzieliśmy w samolocie około 20 minut, a pilot ciągle informował nas przez głośnik, że nie ma aktualizacji. Powiedział, że próbują naprawić rurę z zewnątrz i że w tym czasie w Dublinie nie ma innych samolotów, którymi moglibyśmy polecieć. W końcu koło godziny 17:00 wysadzono pasażerów, a nowy lot miał wystartować o 18:20, ale ostatecznie opóźniono go do 19:20, gdyż samolot zastępczy podobno nie przyleciał  – powiedział pasażer.

Chaos na lotnisku

Niestety sytuacja pogorszyła się, gdy do hali odlotów przybyło więcej pasażerów na lot do Neapolu. Pewien mężczyzna powiedział:

- Przy bramce, na której był wyświetlany nasz lot, pojawiła się informacja „bramka zamknięta” i że lot znów się opóźnił – ale była tam kobieta, która zachęcała ludzi do przejścia, aby mogli polecieć do Neapolu. Lot do Neapolu w ogóle nie był wyświetlany na ekranie, a ona po prostu musiała przekrzyczeć wszystkich w poczekalni, która była wypełniona po brzegi. W końcu ludzie to złapali, ale wydawało się, że sporo osób przegapiło ten lot. Myślę, że były dwa ogłoszenia dotyczące ostatecznego wejścia na pokład, ale trudno było je rozróżnić przez hałas na lotnisku. Pewna kobieta dotarła tam po czasie i błagała, żeby ją wpuszczono, mówiąc że to nagły wypadek i że musi wracać do domu, ale samolot dawno odleciał. Jej angielski nie był zbyt dobry, więc tak naprawdę nie rozumiała, co się stało.

Po fiasku z niekompletnym lotem do Neapolu bramka odlotów na lot do Amsterdamu została ponownie zmieniona na bramkę na piętrze i pojawiło się kolejne opóźnienie, tym razem na lot o 20:35.

Upadek stewardesy ze schodów

Samolot zastępczy w końcu przyleciał i był gotowy do startu, dopóki stewardesa nie spadła ze schodów samolotu i konieczne było wezwanie karetki.

- Po lewej stronie samolotu znajdowały się dwie karetki pogotowia i grupa załogi lotniczej na dole schodów do wejścia na pokład z przodu samolotu. Stewardesa przewróciła się i spadła ze schodów. Musiała się potłuc, bo kazano nam uważać na krew na ziemi! Wszyscy od razu pomyśleliśmy, że to koniec, że teraz nie ma załogi lotniczej i nigdy się stąd nie wydostaniemy. To był niekończący się koszmar na lotnisku, z którego wciąż się budziliśmy. Okazało się, że stewardesa była z załogi innego samolotu. Kobieta też mimo oględzin w karetce czuła się ok, wstała i rozmawiała – dodał świadek zdarzenia.

Samolot w końcu wyleciał z Dublina tuż po 21:00 i odbył bezproblemową podróż do Amsterdamu.

Paulina MarkowskaPaulina MarkowskaFacebookTwitterYoutube

Redaktor serwisu

Uwielbia latać na paralotni, czuć wiatr we włosach i patrzeć na świat z dystansu. Fascynuje ją historia Wielkiej Brytanii sięgająca czasów Stonehenge i Ring of Brodgar. W każdej wolnej chwili eksploruje zakątki tego kraju, który nieustannie ją fascynuje. A fascynacją tą 'zaraża' też kolegów i koleżanki w redakcji:) Pochodzi z Wrocławia i często tam wraca, jednak prawdziwy dom znalazła na Wyspach i nie wyobraża sobie wyjazdu z tego kraju, dlatego szczególnie bliskie są jej historie imigrantów, Polaków, którzy także w tym kraju znaleźli swój azyl.

[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Samozatrudnienie w Anglii

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK