ciekawostki

„Kontakt z żywym językiem jest najważniejszy dla polskich dzieci za granicą”

Polish Express
Polish Express logo

„Kontakt z żywym językiem jest najważniejszy dla polskich dzieci za granicą”

„Dzieciństwo to najważniejszy etap w rozwoju, to ważne, by w tym okresie dziecko miało kontakt z mądrą rozrywką. A w przypadku polskich dzieci mieszkających za granicą słuchanie książek to doskonały sposób na kontakt z żywym językiem” - rozmawiamy z polską aktorką Edytą Jungowską, która jest autorką audiobooków dla dzieci.

Własne wydawnictwo to pomysł trudny w realizacji. Jakie były początki projektu Jungoffska?

Każdy projekt musi być przede wszystkim realizowany z pasją. Nagranie audiobooka o przygodach Pippi Pończoszanki od dawna był moim marzeniem. A los sprawił, że to marzenie stało się początkiem dla Wydawnictwa Jungoffska. Praca na własny rachunek daje wolność i możliwość zrealizowania nawet najbardziej szalonych pomysłów. Zdecydowałam się na tworzenie audiobooków dla dzieci, a to bardzo wymagający odbiorca. Od samego początku – przy pracy nad Pippi – zależało mi na jak najwyższej jakości. To była dla mnie kultowa książka i ukochana bohaterka. Chciałam, żeby poznały i pokochały ją też współczesne dzieci. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Wydane przez nas trzy części przygód Pippi Pończoszanki okazały się bestsellerami, później sukcesywnie pracowaliśmy nad kolejnymi tytułami Astrid Lindgren – „Dzieci z Bullerbyn”, „Bracia Lwie Serce”, seria o Karlssonie z Dachu i książki dla młodszych dzieci „Emil ze Smalandii” i „Lotta z ulicy Awanturników”. Teraz świętujemy premierę, „Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku?” – znaną również pod tytułem „My na wyspie Saltkråkan”.

Dlaczego Astrid Lindgren?

Astrid Lindgren od kilkudziesięciu lat na całym świecie nieprzerwanie pozostaje w czołówce najpopularniejszych autorów książek dla dzieci. Jej utwory są mądre, rozwijają ciekawość świata i inspirują dzieci do zadawania pytań. Ona kochała dzieci, ich kreatywność i wolność, a one rewanżują się jej tym samym. Mamy na to dowody! Ostatnio na jednym ze spotkań w Poznaniu podeszła do mnie mama z dwoma synkami i powiedziała, że ten starszy zamyka się w pokoju, nie pozwala nikomu wejść i godzinami słucha mojego głosu. Takim jest fanem Karlssona! Nie bez znaczenia jest również poczucie humoru Astrid Lindgren. Widać je nie tylko w jej książkach, świadczy też o tym wiele anegdot. Moja ulubiona, to ta, która dotyczy Karlssona. Kiedyś Astrid została zaproszona do Ambasady byłego ZSRR. Ambasador ZSRR w Sztokholmie na początku lat 80. podczas spotkania z Astrid Lindgren wyznał, że są dwie książki, które można spotkać niemal w każdym radzieckim domu: to Biblia i „Karlsson z dachu”. „Jakie to dziwne” - odpowiedziała Astrid - „nie wiedziałam, że Biblia jest u was tak popularna”.

Czym różni się tworzenie audiobooków dla dzieci od tych dla dorosłych?

Często zadają mi to pytanie, zawsze wtedy odpowiadam, że audiobooki dla dzieci robi się tak samo, jak dla dorosłych, tylko dużo, dużo lepiej. Traktuję nasze audiobooki, jak małe słuchowiska. Oprócz mojego głosu jest tam też dużo muzyki, piosenek. To taki mały teatrzyk dźwiękowy, który ma pobudzać dziecięcą wyobraźnię. Rozwijanie wyobraźni dziecka to zupełnie magiczny moment. Cieszę się, że mogę choć na chwilę towarzyszyć temu procesowi. Dzieciństwo to najważniejszy etap w rozwoju, to ważne, by w tym okresie dziecko miało kontakt z mądrą rozrywką. Zachęcamy rodziców do czytania, wspólnego słuchania bajek i książek. To świetna zabawa! W dodatku znane nam z dzieciństwa klasyczne pozycje pozwalają nam samym, choć na chwilę znów przenieść się w czasie i poczuć się jak dziecko. W przypadku Polaków mieszkających za granicą słuchanie książek to również doskonały sposób na to, by ich pociechy miały kontakt z żywym językiem. Audiobooki poszerzają zakres słownictwa, uczą dobrego akcentu, wymowy są wsparciem dla rodziców, aby ich dziecko nie traciło kontaktu z mową ojczystą.

Która z postaci z bajek Astrid Lindgren jest Pani najbliższa?

Zdecydowanie Pippi. To dziewczyna szalona, samodzielna, choć przez wszystkich dorosłych uznawana za źle wychowaną, ale z drugiej strony ona w jakimś sensie jest superbohaterką – przecież potrafi nawet podnieść konia i nie ma sytuacji, w której by sobie nie poradziła. I przede wszystkim ma dobre serce. Za moich czasów wszystkie dziewczyny chciały być jak Pippi. Pippi jest ucieleśnieniem wolności, nie ulega żadnym konwenansom, wyłamuje się ze schematu wychowania na grzeczną, milczącą dziewczynkę, która wśród dorosłych się nie odzywa, chodzi w różowej sukience, czyściutka, grzeczniutka, niebrudząca się. Astrid Lindgren złamała pewien stereotyp, a pamiętajmy, że Pippi powstała w latach 40. XX wieku. To wówczas była rewolucja. Natomiast ja pierwszy raz, jak wiele dzieci w Polsce, zobaczyłam ją w „Teleranku”. I to też była moja mała rewolucja. Piosenkę z serialu śpiewałam non-stop. Myślę, że klimat tamtych lat pamięta wielu Polaków.

- Rozmawiał Marcin Batko

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK