Uncategorized

Karadzić był moim sąsiadem

Polish Express
Polish Express logo

Karadzić był moim sąsiadem

- Wierzę w to, że jest winny - mówi była sąsiadka jednego z największych w historii Europy zbrodniarzy wojennych. Polka przez wiele lat mieszkała w Sarajewie, w tej samej kamienicy, co on.

Moskwa: "Polska fałszuje historię" >>

Gordon Brown: Zmiana polityki? >>

W Hadze trwa proces Radovana Karadzicia, byłego prezydenta Serbskiej Republiki Bośni i Hercegowiny, oskarżonego o zbrodnie wojenne. Nie ma chyba nikogo, kto nie zachodziłby w głowę, dlaczego taki człowiek jak Karadżic posunął się do takich czynów. Karadzić jest przecież nie tylko lekarzem psychiatrą, lecz również filozofem oraz poetą i każda z tych dziedzin,w których się poruszał, nieodłącznie wiąże się ze sferą duchową człowieka - z moralnością czy wrażliwością na krzywdę ludzką.
Radovan Karadzić urodził się w Petnicy, w Czarnogórze, w rodzinie serbskiej. Jego ojciec należał do czetników, za co później, już za rządów Josipa Broz Tito trafił do więzienia. W 1960 roku Karadzić przeniósł się do Sarajawa, gdzie studiował medycynę, dziesięć lat później był już po stażu w Danii, natomiast w roku 1974 otrzymał stypendium w Columbia University w Nowym Jorku, które trwało rok. Kiedy wrócił do Jugosławii zatrudnił się w największym szpitalu w Sarajewie, Kosevo. W 1983 roku trafił na prawie rok do więzienia za to, że wraz ze znajomym wyłudził kredyt z funduszu rolniczego, za który wybudował sobie okazały dom. Ostatecznie został skazany za oszustwo na trzy lata, ale do więzienia już nie wrócił.

„Muzułmanie to bydło”

Stanisława Hlubny - Polka pochodząca z Przemyśla, mieszkająca od 11 lat z mężem Draganem w Cleveland (USA), w latach 80. i 90. była sąsiadką Karadzicia.
- Mieszkaliśmy w Sarajewie w tej samej kamienicy przy ulicy Sutjeska 2. Z początku byliśmy nim oczarowani. Niebanalna osobowość, erudyta, poeta, poliglota i świetny, chwalony przez pacjentów, lekarz. Odwiedzaliśmy się często, jakieś herbatki, kawy, drinki. Ale z czasem zaczęliśmy tam jednak bywać coraz rzadziej, bo Rado jakoś krzywo zaczął patrzeć na to, że mamy przyjaciół muzułmanów, mieszkających w tej samej kamienicy. Skojarzyłam sobie, że on nawet z nimi nie rozmawiał, traktował ich jak powietrze.
- Z czasem Radovan przestał się kryć ze swoją antypatią do muzułmanów, zdarzyło mu się mnie strofować. - Dlaczego zadajesz się z tym bydłem? - pytał, kiedy widział mnie z Esbo, moim muzułmańskim sąsiadem. On zresztą w ogóle nie używał określenia „muzułmanie”, tylko „skoka”, to po serbsku „bydło” - opowiada Stanisława Hlubny.

 

Prezydent i siepacz

Sześć lat później zaczął współtworzyć Serbską Partię Demokratyczną w Bośni i Hercegowinie. Został jej przywódcą, a kiedy w 1992 roku Serbska Republika Bośni i Hercegowiny ogłosiła niepodległość, został jej prezydentem. Był jednym z najbardziej bezwzględnych orędowników utrwalenia władzy serbskiej republiki, w czym wydatnie pomagał mu poszukiwany za zbrodnie wojenne generał Ratko Mladić oraz Slobodan Miloszewić - prezydent Serbii. Oskarżany o ludobójstwo ustąpił z funkcji prezydenta w 1996 roku. W 1997 Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze uznał go za podejrzanego o ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, naruszenia praw i obyczajów wojny oraz naruszenia Konwencji Genewskich. Oskarżany jest m.in. o spowodowanie głośnej masakry Bośniaków w Srebrenicy.
- Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tym, że jest podejrzewany o zbrodnie na muzułmanach, nie miałam już wątpliwości, że na pewno brał w tym udział, że był do tego zdolny. Musiałam go jednak lepiej poznać, bo na pierwszy rzut oka to człowiek ujmujący, wrażliwy i ciepły.
W lipcu tego roku, w Belgradzie, w podmiejskim autobusie Radovana Karadzicia aresztowano. Zanim do tego doszło, Karadzić mieszkał w Belgradzie i pracował w jednej z tamtejszych prywatnych klinik medycyny alternatywnej pod fałszywym nazwiskiem Dragan Dabić. Zmienił swój image zapuszczając długą brodę. Namierzyły go serbskie służby specjalne (BIA) po anonimowym telefonie do nich kilka miesięcy przed zatrzymaniem. Wtedy to para agentów BIA udała się do niego w charakterze pacjentów, potrzebujących terapii. Udało im się zdobyć włosy Karadżicia, które po przeprowadzonym badaniu DNA w 100% potwierdziły jego tożsamość.

Będzie bronił się sam

W drugiej połowie lipca serbski sędzia wydał zgodę na przekazanie zbrodniarza. Niewiele brakowało, żeby do ekstradycji nie doszło - obrońcy oskarżonego zapowiadali odwołanie się od tej decyzji, wysyłając dokumenty pocztą, późnym popołudniem w dniu, w którym mijał termin apelacji. Tym sposobem chcieli opóźnić ekstradycję, ale serbski minister sprawiedliwości podjął decyzję o przekazaniu Karadicia ONZ-owskiemu trybunałowi. Jego zdaniem, procedura odwoławcza została zakończona, bowiem w wyznaczonym terminie do sądu nie wpłynęły wymagane dokumenty. I tak 30 lipca, przed południem Karadżić wylądował na lotnisku w Rotterdamie, skąd przewieziono go do aresztu.

Formalnie proces rozpoczął się 30 lipca br., ale Karadzić zdecydował, że będzie bronił się sam, choć posiada doradcę prawnego, który jednak nie będzie brał udziału w procesie.
Karadżić kwestionuje sposób zatrzymania go przez serbskie władze. Twierdzi, że przez trzy dni przetrzymywali go niezidentyfikowani cywile, był pozbawiony prawa do kontaktu z rodziną i prawnikami, a dopiero potem został oficjalnie aresztowany.
Sąd dał oskarżonemu 30 dni na przygotowanie się do procesu i ustosunkowanie się do zarzutów. Czas ten właśnie minął i proces zbrodniarza rozpoczął się na dobre.

Janusz Młynarski

Moskwa: "Polska fałszuje historię" >>

Gordon Brown: Zmiana polityki? >>

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK