Londyn

„Jesteśmy wam winni szacunek za to, co dla nas robicie”. Zwykli Brytyjczycy mają dość kłamstw o imigracji

Polish Express
Polish Express logo

„Jesteśmy wam winni szacunek za to, co dla nas robicie”. Zwykli Brytyjczycy mają dość kłamstw o imigracji

Brytyjczycy mający dość politycznej paplaniny i oderwanych od „codziennego życia” walk na „liczby imigracyjne” pokazali, że mają swoje zdanie na temat przyjezdnych i będą go bronić. Na łamach „The Guardian” opublikowana została seria listów od czytelników, podejmujących w korespondencji do redakcji temat imigracji. Okazuje się, że Wyspiarze są doskonale świadomi bilansu korzyści i strat, jakie idą w parze z otwartością granic Wielkiej Brytanii.

„Słyszeliśmy już zbyt wiele pustosłowia, banalnej paplaniny z ust polityków na temat imigracji. Nawet gdybyśmy chcieli zamknąć się na przyjezdnych, jest na to za późno. Tysiące imigrantów osiedlają się na naszej Wyspie i zmieniają oblicze naszych społeczności. Są matkami i ojcami, ciociami i wujkami, dziadkami. Pracują jako taksówkarze, pielęgniarki, stolarze, lekarze, nauczyciele, robotnicy fizyczni, wykwalifikowani inżynierowie i specjaliści – tak samo, jak my. Jesteśmy im winni znacznie więcej uprzejmości i szacunku za to, jaki jest ich wkład w nasze społeczeństwo” – pisze do redakcji mieszkaniec Bampton. Podkreśla równocześnie, że zamiast traktować imigrantów jak „kozły ofiarne”, Brytyjczycy powinni skupić się na tym, jak się z nimi integrować, pamiętając o kultywowaniu własnych tradycji i obyczajów. „Jeśli nie nauczymy się być przyjacielscy i otwarci, jeśli będziemy dalej krytykować i czepiać się wszystkiego, sami będziemy tworzyć społeczne niepokoje i destabilizować lokalne środowiska. Wyjdziemy na złośliwych i samolubnych” – przestrzega.

Kolejny list pokazuje, że Wyspiarze nie są jednak całkowicie bezkrytyczni wobec „problemu imigracyjnego”. „Kiedy oglądam BBC, rozbraja mnie arogancja brytyjskich polityków. Nie potrafią przyznać, że wygrana UKIP w wyborach oparła się na podejściu partii do zagadnienia imigracji. Nie chodzi mi o rasizm, nie mam nic przeciwko imigrantom jako ludziom. Chodzi o to, że przyjeżdżający do UK zgadzają się na nielegalną pracę, za kiepskie pieniądze, na szemranych warunkach. To psuje nasz rynek, obniża jego standardy. Ludzie, którzy tu przyjeżdżają, w znakomitej większości nie są zainteresowani naszym krajem, chcą tylko zarobić pieniądze. A prawda jest taka, że ogromne liczby przybyszów z całej Europy wpływają na zmiany w naszym szkolnictwie, rynku nieruchomości, a nawet służbie zdrowia. Problemem nie jest to, że imigracja ISTNIEJE, ale to, że politycy nie umieją poradzić sobie ze zmianami, jakie ona wywołuje i jakich wymaga” – wyjaśnia czytelniczka z Chapel-en-le-Frith w Derbyshire.

Ostatecznie, jak zwraca uwagę mieszkaniec Leicester, „migracja to transakcja wiązana”. „2 miliony Brytyjczyków korzysta z przywileju osiedlania się, pracy i przechodzenia na emeryturę tam, gdzie mają ochotę. Tę wolność – z dziwnego powodu – próbuje podkopać prawe skrzydło polityczne. Oczywiście, że tematem imigracji trzeba się zająć – ale z rozsądkiem. Zatrzaśnięcie drzwi do UK uczyni z Wyspy więzienie” – pisze.

Przypomnijmy, że ostatnio w obronie imigrantów padło wiele mocnych słów ze strony m.in. brytyjskich polityków, dziennikarzy i przedsiębiorców. Były premier Tony Blair na spotkaniu zorganizowanych przez grupę finansową CBI w Londynie mówił m.in. o tym, że "wmawianie młodym bezrobotnym, że wszystkie ich problemy rozwiązałyby się, gdyby na Wyspach pracowało mniej Polaków jest błędem" (czytaj więcej). Minister obrony z ramienia partii torysów Anna Soubry stwierdziła natomiast, że większość imigrantów, którzy przybyli do Wielkiej Brytanii, "przyjechała pracować, a nie prosić o jałmużnę" (czytaj więcej). Dziennikarz BBC Robin Lustig pytał z kolei, dlaczego w debacie publicznej starannie pomija się temat tego, jak UK zyskuje dzięki imigrantom, powołując się na przykład założyciela Tesco, który jest synem polskich imigrantów (czytaj więcej). Do tego swój głos dołożył Ed Bussey, założyciel i prezes Quill – korporacji zajmującej się kreowaniem treści internetowych. Stwierdził on, że "tylko imigranci mogą uratować brytyjskie firmy", którym potrzeba talentów zza granicy, ponieważ Wyspy cierpią na niedobór wykwalifikowanej kadry (czytaj więcej).

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK