wiadomości

Jest bat na budowlańca

Polish Express
Polish Express logo

Jest bat na budowlańca

Czarna lista niewygodnych pracowników krąży między właścicielami firm budowlanych. Trafiają na nią robotnicy upominający się o swoje prawa, jak i ci należący do związków zawodowych. Przez taki wpis niektórzy fachowcy nie mogą znaleźć pracy całymi latami.

Uwaga, budowlańcy. Wśród waszych szefów krąży czarna lista niepokornych pracowników, którzy nie są posłuszni swoim pracodawcom i potrafią walczyć o swoje prawa. Jeśli nie zwracałeś do tej pory uwagi na przekręty swojego szefa i nie przypominałeś mu o przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa, prawdopodobnie nic ci nie grozi. Ale jeśli odważyłeś się mu przeciwstawić, lub co gorsza, ściągnąć na plac budowy inspekcję BHP, prawdopodobnie już jesteś spalony.

Pracownik inwigilowany

Wieść o czarnej liście posiała postrach wśród budowlańców na Wyspach – nie tylko Polaków, ale również Anglików. Kto zdążył się narazić, prawdopodobnie drży o swoją pracę i stara się więcej nie wychylać. Nieliczni postanowili zejść do podziemia i walczyć w ukryciu – jednak sami mówią, że cena może być bardzo wysoka.

- To prawdziwy postrach naszej branży – mówi Bartek, polski budowlaniec i działacz związku zawodowego IP Trade Union (na jego prośbę nie ujawniamy nazwiska). – Wszyscy wiedzą, że inwigilacja pracowników jest nielegalna, ale nikt się tego nie boi – stwierdza.

Według Bartka szefowie koncernów budowlanych wymieniają się nawet informacjami dotyczącymi prywatnego życia ich pracowników. Po nazwisku lub numerze National Insurance są w stanie sprawdzić, czy starający się o pracę fachowiec ma rodzinę, pobiera benefity, a nawet dowie się o ciążących na nim długach. Wszystko po to, by zgromadzić jak najwięcej haków na pracownika, który mógłby sprawiać trudności. - Nawet, jeśli chodzę na spotkania związkowe lub biorę udział w manifestacjach, wolę pozostawać nierozpoznawalny. Lepiej założyć na siebie chustę lub szalik niż znaleźć się na zdjęciu w gazecie, inaczej kłopoty gotowe – wyznaje.

Słowa Bartka potwierdzają relacje brytyjskich budowlańców. Steve Acheson, 55-letni elektryk od 2000 roku pozostaje bez pracy, choć jak mówi, ze swoimi kwalifikacjami mógłby zarabiać 40 tysięcy funtów rocznie. Przez brak pracy załamało się również jego życie rodzinne, a ceniony fachowiec znalazł się na skraju nędzy. A wszystko przez otwarty konflikt ze swoim pracodawcą, który zemścił się umieszczając jego dane na czarnej liście.

- Przez ostatnie dziewięć lat udało mi się przepracować jedynie 9 miesięcy, i to zatrudniając się poprzez agencje. Zawsze znajdował się jakiś hak, aby mnie wyrzucić, choć wygrałem aż trzy procesy przed sądem pracy – zauważa Steve.

Mężczyzna nie zamierza odpuszczać walki. Zwrócił się do posła ze swojego okręgu z prośbą o pomoc w zmianie National Insurance Number, bo wierzy, że dzięki temu znowu uda mu się być anonimowym i rozpocząć nowe życie.

Skuteczna pomoc w ubieganiu się odszkodowania podczas pracy - www.odszkodowania.co.uk >>>

Jawne bezprawie

Choć umieszczanie kogokolwiek na czarnej liście pracowników jest nielegalne, krążyła ona z powodzeniem wśród pracodawców przez ostatnich kilka lat. Oficjalnie żaden z nich nie potwierdzał istnienia takiego spisu, ani tym bardziej korzystania z jego zawartości. Nieoficjalnie szefowie firm przyznają, że możliwość zajrzenia do takiego spisu daje im swobodę zatrudniania ludzi, którzy nie będą w przyszłości sprawiali problemów i ciągali pracodawcy po sądach.

Brytyjski rząd dopiero 2 grudnia przeforsował ustawę, która oficjalnie zakazuje umieszczania nazwisk pracowników na jakichkolwiek nieoficjalnych dokumentach i posługiwania się nimi przy podejmowaniu decyzji o przyjęciu kandydata do pracy.

- Umieszczanie kogoś na czarnych listach tylko, dlatego, że przynależy do związku zawodowego, jest absolutnie niedopuszczalne – uważa Lord Young, brytyjski minister pracy. Zapowiada, że każde podejrzenie o takie praktyki będzie ścigane z całą surowością prawa.

Nowa ustawa ma ukrócić dyskryminację pracowników nie tylko zatrudnianych bezpośrednio przez pracodawców, ale również za pośrednictwem agencji pracy. Ścigane będzie nawet samo korzystanie z czarnej listy lub jej rozpowszechnianie, a pracownik, który udowodni dyskryminację, będzie mógł walczyć przed sądem o odszkodowanie.

Radości z nowej ustawy nie kryją związkowcy. – To przełomowy moment – uważa Bartek. – Mam nadzieję, że znajdę szybko pracę, a pracodawcy korzystający w przeszłości z czarnych list będą odsuwani od rządowych zamówień – stwierdza Steve Acheson.

Tomasz Ziemba / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Związkowcy wypytują naszych >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK