PRACA I PIENIĄDZE

Jedziemy na Euro

Polish Express
Polish Express logo

Jedziemy na Euro

Polska po raz pierwszy w historii awansowała do finałów piłkarskich mistrzostw Europy. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polacy wygrali z Belgią 2:0, a zwycięstwo to zapewniło im awans do Euro-2008.
Po dwóch golach Euzebiusza Smolarka w obecności 47 tysięcy widzów pokonali na Stadionie Śląskim Belgię 2:0 i zapewnili sobie co najmniej drugie miejsce w eliminacyjnej grupie A. Od pierwszego gwizdka C

 

Polska po raz pierwszy w historii awansowała do finałów piłkarskich mistrzostw Europy. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polacy wygrali z Belgią 2:0, a zwycięstwo to zapewniło im awans do Euro-2008.
Po dwóch golach Euzebiusza Smolarka w obecności 47 tysięcy widzów pokonali na Stadionie Śląskim Belgię 2:0 i zapewnili sobie co najmniej drugie miejsce w eliminacyjnej grupie A. Od pierwszego gwizdka Clausa Bo Larsena rozpoczął się chóralny doping.
 
Ciężka przeprawa
Trener Polski Leo Beenhakker wybrał ofensywny wariant ustawienia drużyny. Polacy od początku przycisnęli. Przez pierwsze trzy minuty Belgowie niemal desperacko musieli wybijać piłkę z własnego pola karnego. Pierwszy groźny strzał oddali jednak goście. Po początkowym naporze „biało-czerwonych” tempo meczu zrobiło się dużo wolniejsze. Belgowie szczelnie kryli dostęp do bramki, broniąc się pięcioma zawodnikami. Po dwóch kwadransach gry Polacy przeżyli chwile strachu. Po faulu Bąka Belgowie wykonywali rzut wolny. Z ponad 20 metrów potężnie uderzył Vertonghen i Boruc z trudem wybił piłkę ponad bramką. Pierwszą dogodną sytuację polski zespół miał dopiero pod koniec pierwszej połowy. Po akcji prawą stroną Łobodzińskiego piłkę przejął Sobolewski, który wślizgiem zdołał podać do Smolarka. Zawodnik Racingu Santander strzelił z narożnika pola karnego, ale belgijski bramkarz obronił. Gdy wydawało się, że do przerwy goli nie będzie, w sukurs Polakom przyszedł Vertonghen. Jego niedokładne podanie do własnego bramkarza przejął Euzebiusz Smolarek i po minięciu Stijna Stijnena kopnął do siatki. Szał radości na trybunach, którym strzelec bramki oddał honorowy salut. Był to jego ósmy gol w tych eliminacjach. Po przerwie Polacy znów zaatakowali, a na efekty nie przyszło długo czekać. W 50. minucie w pole karne dośrodkowywał Żurawski, ale czekającego tam Smolarka uprzedził belgijski zawodnik. Obrona była jednak nieprecyzyjna, piłka trafiła wprost pod nogi Krzynówka, który bez wahania uderzył. Strzał został obroniony przez bramkarza Belgów, który jednak nie złapał piłki. Dopadł do niej Smolarek, który posłał ją do siatki ponad Stijnenem.
 
Euforia w „kotle”

W chorzowskim „kotle czarownic” zawrzało po raz drugi. Na trybunach zaczęła się fiesta. „Ebi, Ebi” mieszało się z „Jeszcze jeden, jeszcze jeden”. Na boisku Polacy oddali inicjatywę Belgom, ograniczając się do nieśmiałych prób kontrataków. Z letargu próbował ich wyrwać Beenhakker, a fani dodawali otuchy. Kwadrans przed zakończeniem spotkania trybuny otoczył szczelny kordon ochroniarzy na wypadek, gdyby któryś z kibiców chciał świętować awans razem z piłkarzami na płycie stadionu. Stadion Śląski po raz kolejny okazał się szczęśliwy dla polskich piłkarzy. Po ostatnim gwizdku duńskiego arbitra radości nie było końca. Błyskały flesze, fruwały szaliki, a niebo rozjaśniały sztuczne ognie.

 

 
Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Redaktor serwisu

[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Universal Credit

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK