ROZRYWKA

Jak zostałem tyranem

Polish ExpressPolish Express logo

Jak zostałem tyranem

Przeprosiny. Czy można tęsknić za karaluchami? Ostatnia tajemnica sąsiadki. Ja i 10. gwałcicieli.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Chyba dziwaczeję na starość >>

Strasznie mi teraz głupio, bo kiedy tylko wchodzę do kuchni, Pakistańczycy na mój widok zrywają się i uciekają, jakby zobaczyli diabła. Gdyby jeszcze któryś z nich pyskował. A tu nic, cisza. W takich sytuacjach moje bojowe nastawienie natychmiast znika. W tym przypadku to nawet żal mi się ich zrobiło, no bo cóż oni są winni? Tak ich wychowano, taka tam tradycja, a zresztą gdzie mają gotować i jeść w tym małym pokoiku? Zamiast się dąsać, stroić fochy, rzucać torbami po kuchni, mogłem po prostu zapytać, kiedy kończą i po sprawie. Zdążyłem chwycić za ramię jednego z „uciekinierów. Spojrzał na mnie z przestrachem nie rozumiejąc o co chodzi.
- Idź powiedz swoim kolegom, żeby tu przyszli na chwilę, chciałbym porozmawiać.
- Ale myśmy tam siedzieli, kiedy ciebie nie było, a jak przyszedłeś, to wyszliśmy - tłumaczył się.
- Zawołaj ich - powtórzyłem, starając się nadać mojemu głosowi jak najmilsze brzmienie.
Poszedł. Po minucie wszyscy stawili się w kuchni jak jeden mąż. Muszę powiedzieć, że paliłem się ze wstydu. Żeby choć słowo protestu, ale nie, stali pokornie bez słowa. Czułem się jak jakiś tyran, a przecież czuję wstręt do wszelkiej tyranii, do ludzi, którzy próbują podporządkować sobie innych. Tak mi każe moja anarchistyczna natura. Przywołałem na twarz coś, co można nazwać uśmiechem i przeprosiłem ich za swoje wcześniejsze zachowanie tłumacząc, że muszę jadać regularnie, że ma to związek z zagrożeniem chorobą itp. itd. Przeprosiny przyjęli i od razu rozsiedli się w kuchni. Tego się akurat nie spodziewałem, ale oni w najlepsze konwersowali już po swojemu, czyli w urdu, kompletnie nie zwracając na mnie uwagi.
*  *  *
Od jakiegoś czasu nie widać w domu karaluchów. Trochę żałuję, bo chciałem wypróbować nowe, wyrafinowane metody uśmiercania ich. Zauważyłem, że sadystyczne instynkty usadowiły się już w moim mózgu na dobre i nawet się rozwijają. Moim celem jest już nie tylko uśmiercanie tych obrzydliwych insektów, lecz zadawanie im cierpienia. Dziwne to, bo nigdy taki nie byłem, nawet much nie zabijałem, tylko przeganiałem. Próbowałem przeanalizować swoje zachowanie w tym względzie i dojść do tego, skąd u mnie taki dynamiczny rozwój sadystycznych inklinacji. Nie mogę powiedzieć, że widok karalucha potraktowanego wrzątkiem nie sprawia mi przyjemności. Bierze się to zapewne z tego, iż żywię naiwne przekonanie, że taki bezczelny stwór wie, dlaczego sprawiam mu gorącą, a właściwie wrzącą łaźnię, że jakimś sposobem daje znać swoim pobratymcom, że lepiej się wynieść z domu, w którym mieszka tak sadystycznie usposobiony morderca. Stosowanie przeze mnie kary śmierci w tej średniowiecznej konwencji może mieć również podłoże w postaci mojej wrodzonej mściwości, przypisanej podobno Skorpionom. Tak przynajmniej twierdzi moja sąsiadka Viktoria. Jak się niedawno okazało, ekspert w dziedzinie astrologii. No więc zgoda, mszczę się i ta zemsta daje mi satysfakcję i co najgorsze, to wciąga. Dlatego ostrzegam tych, którzy chcieliby się mi narazić - nie ryzykujcie, jeśli nie chcecie skończyć we wrzątku.
Tak czy owak, z powodów wyżej wymienionych byłem dość niepocieszony nieobecnością tych bezczelnych stworów. Zaglądałem do kuchni niemal co godzinę i nic. Aż wreszcie o czwartej nad ranem... jest! I duży w dodatku, a takie najbardziej lubię. Nie tyle metody, które chciałem zastosować były nowe, co środki eksterminacji. Były to: butelka z ekstraktem nikotyny, którą używam do napełniania filtrów w swoim „e-papierosie”, oraz płyn do udrażniania zatkanych rur kanalizacyjnych. Taki płyn rozpuszcza wszystko co znajduje się w rurach, więc niby dlaczego nie ma rozpuścić karalucha? „Skazany” siedział na dnie zlewozmywaka („siedział”, czy karaluch może siedzieć albo stać?), niech będzie, że siedział. Potraktowałem go dość solidną dawką, która byłaby w stanie przebić Eurotunel, gdyby się zatkał. Coś zasyczało, nad zlewem uniósł się jakiś opar, zlew o mało co sam się nie rozpuścił, a karaluch spokojnie wdrapał się na ściankę i próbował wydostać się z matni, ale ja go wtedy nikotyną. Na buteleczce widnieje napis informujący, że łyżka tego ekstraktu jest w stanie zabić człowieka. Jak człowieka, to wąsate bydlę tym bardziej. Potraktowałem go „po ludzku”, czyli zaaplikowałem mu łyżkę. I co? I nic, karaluch pomaszerował dalej - może był palący, więc na nikotynę był odporny. Uznałem, że nie ma co zwiększać dawek i zaproponowałem mu filiżankę wrzątku. Po kilkunastu sekundach (średnio trwa to 13 sekund) poszedł do piekła. I znów nastał spokój.
*  *  *
No, wreszcie wiem, z jakich powodów u mojej sąsiadki, gdy tylko nawiedzi ją Arab, przesuwane są meble. Brat miał rację, że ma to związek, najogólniej mówiąc, ze sprawami „stosunkowymi”. A było to tak. W niedzielę moja sąsiadka miała wolne, więc późnym popołudniem nawiedził ją Arab. Zaczęło się przesuwanie mebli, do czego się już przyzwyczaiłem, toteż nie zaprzątało to mojej uwagi. Posprzątałem pokój i wziąłem się za porządki w holu i łazience. Pootwierałem wszystkie okna, a że dzień był wietrzny, nie obyło się bez przeciągów. A jak przeciągi, to wiadomo, jedne drzwi się otwierają, inne zamykają. I tak się złożyło, że drzwi od mojego pokoju się zatrzasnęły, a od sąsiadki się otworzyły. Oczom moim ukazał się następujący widok: tapczan wysunięty był na środek pokoju, leżał na nim Arab, a na Arabie sąsiadka. Zachowywali się dość jednoznacznie, a byli tak pochłonięci sobą, że nawet nie zauważyli skutków owego przeciągu. Wycofałem się do swojego lokum i poczułem ulgę, bo ostatnia z tajemnic sąsiedniego pokoju została wreszcie rozwiązana! Z nieznanych mi powodów Viktoria unikała mnie przez dwa dni. Czyżby wiedziała, że widziałem ją w intymnej sytuacji? Nie sądzę, ona zawsze po wizycie Araba nie może dojść do siebie, nie wiem tylko, czy z powodu tego, że jest jeszcze oszołomiona uniesieniami, czy wynika to z rozczarowania. Licho wie. No i proszę, brat jest młodszy ode mnie, a jaki doświadczony, od razu postawił właściwą tezą. Stwierdził, że gdybym oglądał więcej pornusów, to też bym wiedział. A czy ja mówiłem, że nie oglądam? Tylko że ani razu nie widziałem, żeby ktoś na tych filmach przesuwał meble.
*  *  *
Znów przyszło mi jechać do północnego Londynu. Wsiadłem od ostatniego wagonu. Siedziało tam 10 mężczyzn w różnym wieku, jedno miejsce akurat było wolne, więc nie wybrzydzałem i zająłem je. Pasażerowie ci, na pierwszy rzut oka, wyglądali dość normalnie, jedyne co mnie na początku trochę uderzyło to fakt, że byli wyjątkowo schludnie ubrani, ponadto w wagonie unosił się świeży zapach mydła, co w Overgroundzie nieczęsto się zdarza. Wszyscy byli biali z wyjątkiem jednego, który był akurat czarny. I właśnie ten czarny zaczął się do mnie uśmiechać, puszczać oczka i w ogóle. Ani chybi gej, ale żeby się łakomić na moje stare cielsko? No, widocznie nie jest ze mną tak źle, skoro podobam się młodym Murzynom, wolałbym Murzynkom, ale widać mam kobiecą urodę. Postanowiłem, że jak tylko wysiądę, to od razu popędzę do toalety, żeby przejrzeć się w lustrze. Ten co do mnie mrugał i uśmiechał się, przysunął się bliżej, chwycił mnie za dłonie i powiedział: - Mamo, mamusiu kochana.
Aha, pewnie chciał przez to powiedzieć: „O matko, jaki on (czyli ja) jest piękny”. Nieraz przecież tak mówimy, jak jesteśmy czymś zdumieni.
Nie wiedziałem, co mam zrobić, bo pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Próbowałem się oswobodzić, ale bez skutku, bo mój adorator zacisnął swoje dłonie tak mocno na moich, że choć nie jestem ułomkiem, to nie poradziłem. Co gorsza, pozostali mężczyźni również zaczęli spoglądać na mnie z apetytem i mówić: mamo, mamusiu, a jeden z nich zaczął bić brawo. Już widziałem nagłówki w gazetach „Polak zgwałcony w pociągu przez 10 mężczyzn. Zacząłem się naprawdę bać. 

Janusz Młynarski

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Chyba dziwaczeję na starość >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Birmingham nowym Londynem. Tańszym i lepiej skomunikowanym

Birmingham nowym Londynem. Tańszym i lepiej skomunikowanym

Rosnące ceny nieruchomości, zakorkowane ulice i smród spalin, to wszystko coraz częściej zniechęca 30-latków mieszkających w stolicy, to pozostania tam na dłużej. Młodzi ludzie zaczynają emigrować znad...

Londyn: Polscy squatersi robią problemy

Londyn: Polscy squatersi robią problemy

Polscy squatersi zajęli dom należacy do armii brytyjskiej w Londynie i nie zamierzaja się wyprowadzić.

Chcą być Polakami

Chcą być Polakami

Młodzi Anglicy doszukują się swoich korzeni nad Wisłą. Konsulat RP w Londynie co roku przyjmuje od nich dziesiątki wniosków o tak zwane potwierdzenie obywatelstwa.

Amerykańska przeprowadzka w Londynie

Amerykańska przeprowadzka w Londynie

Amerykanie planują przeniesienie swojej ambasady z Mayfair Grosvenor Square do południowolondyńskiej dzielnicy Wandsworth - podaje BBC.

Projekt 12 miast: Poznań nęci

Projekt 12 miast: Poznań nęci

A może osiedlić się nad Wartą? W najbliższą sobotę organizacja Poland Street zaprasza na spotkanie z władzami Poznania.

Zaludnienie Londynu większe niż kiedykolwiek

Zaludnienie Londynu większe niż kiedykolwiek

Liczba ludności żyjącej w brytyjskiej stolicy wynosi obecnie 8,615 milionów. Jak zauważa Boris Johnson populacja londyńczyków wzrosła o ponad dwa miliony w ciągu ostatnich trzydziestu lat. „Rekordowa...

Tajemnica pokoju Sławka Satelity

Tajemnica pokoju Sławka Satelity

Awantura o szybę. Ile pralek kupił nam Omar. Sąsiadka wyjaśnia dlaczego kąpie się nadmiernie.

Polacy powrotu nie planują!

Polacy powrotu nie planują!

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. otworzyło przed wieloma Polakami nowe możliwości. Wielu z nas zdecydowało sie na wyjazd za granicę w poszukiwaniu pracy. Chociaż nie każdemu, kto próbował...

"Ciche Więzy Zależności"

"Ciche Więzy Zależności"

W Londynie ruszyła kampania społeczna \"Ciche Więzy Zależności\" skierowana do emigrantów z Polski.

Boicie się jeździć pod ziemią? 57 stacji londyńskiego metra zagrożone powodzią

Boicie się jeździć pod ziemią? 57 stacji londyńskiego metra zagrożone powodzią

Przedstawiciele stołecznego metra poinformowali, że 57 stacji jest zagrożone zalaniem w razie ulewnego deszczu lub awarii systemu wodociągowego. London Undeground o swoich niepokojach informował londyński...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK