wiadomości

Jak Polak Anglikom Londyn pokazuje

Polish ExpressPolish Express logo

Jak Polak Anglikom Londyn pokazuje

Jak może wyglądać trasa wycieczkowa „Polskie ślady w Londynie”? Anglicy koniecznie chcieli zobaczyć kościół św. Boboli, POSK oraz słynną „ścianę płaczu”. Cieszyli się jak dzieci, że odkrywają w swojej stolicy coś nowego.

Jak może wyglądać trasa wycieczkowa „Polskie ślady w Londynie”? Anglicy koniecznie chcieli zobaczyć kościół św. Boboli, POSK oraz słynną „ścianę płaczu”. Cieszyli się jak dzieci, że odkrywają w swojej stolicy coś nowego.

Darek Latuszkiewicz jest jednym z kilku oficjalnie zarejestrowanych i działających obecnie polskich przewodników po Londynie. Przyjechał tu cztery lata temu. Wcześniej przez dziewięć lat był pilotem wycieczek zagranicznych.
Ma 33 lata, pochodzi ze Świdnicy. Wysoki brunet o mocnym, niskim głosie. Po przyjeździe do Anglii zdecydował, że nadal chce pracować w branży turystycznej. Tym razem już jako licencjonowany przewodnik.
- Najbardziej denerwowało mnie, że właściciele polskich firm oczekują, że pilot będzie również przewodnikiem, chociaż nie ma takich uprawnień – mówi Darek. - Chcą wszystko załatwić jak najmniejszym kosztem. A jeśli taki pilot zostanie przyłapany na oprowadzaniu grup we wnętrzach bez licencji, to karę musi zapłacić on, a nie firma.
 
Niebieska odznaka
Prestiżową „niebieską odznaką”, przyznawaną przez Institut of Tourist Guiding, legitymuje się w całej Wielkiej Brytanii około dwóch tysięcy przewodników, z czego połowa pracuje w Londynie. Jako jedyni przewodnicy z zewnątrz mają prawo do oprowadzania turystów po takich miejscach jak m.in. opactwo Westminster, zamek w Windsorze, Tower of London, czy katedra św. Pawła. Aby uzyskać „niebieską odznakę” trzeba ukończyć osiemnastomiesięczny kurs. Szkolenie kosztuje wraz z egzaminem około 4 tys. funtów, a pieniądze można wpłacić w dwóch ratach. Na dodatek wcale nie jest tak łatwo dostać się na kurs. Darek Latuszkiewicz wspomina, że przez egzamin wstępny pomyślnie przebrnęło czterdziestu z około 180 kandydatów.
– Musiałem podejmować różne tak zwane prace ręczne – śmieje się Darek – Pracowałem na budowie, byłem malarzem, elektrykiem, potem specjalistą od marketingu.
Jednocześnie dwa razy w tygodniu uczestniczył w wykładach, a w sobotę w zajęciach praktycznych w terenie, prowadzonych w dziesięcioosobowych grupach. Dużo czasu ślęczał nad książkami, bo – jak mówi – w Anglii edukacja nastawiona jest na samodzielny rozwój ucznia.
- To była mordęga – wspomina.
- Skończyłem prawo na Uniwersytecie Wrocławskim i nawet na studiach się tak dużo nie uczyłem. Na szczęście pomagała mi i dopingowała mnie moja narzeczona, Iwona.
 
Omnibus
Przewodnik musi posiąść wiedzę z rozmaitych dziedzin, takich jak historia, socjologia, archeologia, architektura, geologia, ogrodnictwo czy nawet zoologia i botanika. Oczywiście znać musi doskonale każdy budynek na trasie wycieczki. Każdy załom muru, każdy najmniejszy detal.
- Później tak naprawdę korzysta się z niewielkiej części zdobytej wiedzy – przyznaje Darek. - Ale jak ktoś ze zwiedzających zapyta o jakiś szczegół, to trzeba znać odpowiedź.
Przyszli przewodnicy uczeni są także tego, jak swą rozległą wiedzę skutecznie i atrakcyjnie przekazać, jak radzić sobie z grupą, jak umiejętnie odpowiadać na pytania. Duże znaczenie mają tzw. projekcja głosu i język ciała. Kurs zakończony jest rygorystycznym egzaminem. Są części pisemne z pytaniami otwartymi. Na niektóre oczekuje się odpowiedzi krótkiej, jednozdaniowej. Inne wymagają dłuższej, bardziej rozbudowanej. Część praktyczna egzaminu, odbywająca się już w terenie, polega na prezentowaniu zabytków wykładowcom, którzy wcielają się w rolę wścibskich turystów. Jeśli oblejemy, mamy dwie szanse na poprawkę, pod warunkiem, że do egzaminu przystąpimy w ciągu 30 miesięcy od ukończenia szkolenia. Gdy to się nie uda, trzeba powtórzyć cały kurs. I oczywiście ponownie za niego zapłacić.
Darek jest posiadaczem „niebieskiej odznaki” od dwóch lat. Wysiłek włożony w naukę opłacił się. Latuszkiewicz, jako przewodnik władający językiem obcym (bo dla Anglików takim jest język polski) za cztery godziny pracy dostaje 126 funtów. Jeśli zwiedzanie rozpoczyna się przed ósmą rano lub odbywa się po godzinie 19 wynagrodzenie wzrasta. Dzięki temu, że od lat pracuje w turystyce, posiada wielu znajomych w środowisku, którzy polecają mu kolejnych klientów. Pracuje 3-4 dni w tygodniu. Trzeba pamiętać, że zawód przewodnika jest zawodem sezonowym. Daje jednak dużą swobodę, bo Darek może sam decydować kiedy i jak długo pracuje.
 
Polak oprowadza Anglików?
Grupy są różnej wielkości. - Dziś oprowadzałem po zamku w Windsorze polskie małżeństwo. Twierdzili, że chcą mieć przewodnika tylko dla siebie i chodzić tam, gdzie mają ochotę. To, że Darek jest Polakiem, wcale nie oznacza, że pracuje tylko z polskimi grupami. W grę wchodzą różne narodowości: Kanadyjczycy, Amerykanie, Japończycy, Rosjanie i… Anglicy.
Z uśmiechem wspomina, jak kiedyś oprowadzał grupę Anglików. Wycieczka zorganizowana była pod hasłem „Polskie ślady w Londynie”. Anglicy koniecznie chcieli zobaczyć słynną ścianę płaczu i tego, co tam zobaczą, najbardziej obawiał się przewodnik. O dziwo, kłopoty pojawiły się w najmniej oczekiwanym miejscu.
- Odwiedziliśmy kościół Św. Andrzeja Boboli na Hammersmith. Wszystko ustaliłem wcześniej z proboszczem, a do następnego nabożeństwa było jeszcze sporo czasu – opowiada Latuszkiewicz. 
- Jedyną osobą w kościele poza nami był jakiś starszy pan. Gdy zaczynałem omawiać witraże, zaczął krzyczeć: „Co to znaczy? Co to za ludzie? Proszę natychmiast wyjść!”. Anglicy byli zaskoczeni, nie wiedzieli, co się dzieje.
Na szczęście następnym punktem programu była wizyta w POSK-u, gdzie Brytyjczyków przyjęto chlebem i solą. Awantura w kościele poszła w zapomnienie i wszyscy byli zadowoleni.
Według Darka wśród zarejestrowanych przewodników z „niebieską odznaką” pracuje obecnie trzech, czterech Polaków. Są jeszcze oczywiście ci, którzy robią to nielegalnie. Darek ostrzega: jeśli zostaną złapani w miejscu, gdzie trzeba mieć uprawnienia, czekają ich wysokie grzywny, nawet do pięciu tysięcy funtów.
Co ciekawe, przewodnicy mają swoje własne związki zawodowe – The Association of Professional Tourist Guides. Organizacja ta zajmuje się m.in. dbaniem o utrzymanie cen za usługi przewodników na jednakowym poziomie. Informuje też swoich członków o wszelkich branżowych nowościach, urządza comiesięczne spotkania, prowadzi szkolenia.
 
Uczcie się języków
The Institut of Tourist Guiding oferuje swoim przewodnikom coroczne egzaminy z wybranego języka. Posługiwanie się kilkoma językami nie powoduje automatycznie wzrostu wynagrodzenia, rośnie natomiast grupa potencjalnych klientów. Z myślą o tym Darek uczy się rosyjskiego.
- Naszych braci Rosjan jest wielu, chcą zwiedzać i stać ich na to – uśmiecha się Latuszkiewicz. - A kiedy są z przewodnika zadowoleni, to i nie szczędzą grosza na napiwek. W odróżnieniu od Polaków, którzy czasem pytają: „A nie dałoby się taniej?” Do nauki znów goni mnie Iwona – śmieje się Darek. - Co ja bym bez niej zrobił?
Za trzy tygodnie lecą do Polski, gdzie wezmą ślub. Właśnie jadą na Ealing, panna młoda będzie przymierzać suknię ślubną.
- Jaka tam znowu młoda! – śmieje się Iwona.– Już nie możemy się doczekać wyjazdu – mówią.
Życzymy młodej (a jednak!) parze wszystkiego najlepszego!
 
Michał Górka
 

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Eksponowali ludzki szkielet przez 36 lat

Eksponowali ludzki szkielet przez 36 lat

W znanych londyńskich lochach, w popularnej krypcie strachu, jeden z wystawianych szkieletów okazał się być pozostałościami po prawdziwym człowieku.

Notting Hill: Bilans karnawałowej zabawy

Notting Hill: Bilans karnawałowej zabawy

Ponad 300 osób aresztowała policja podczas tegorocznego karnawału spółeczności karaibskiej na Notting Hill.

5 sposobów na to, jak podróżować przytomnie

5 sposobów na to, jak podróżować przytomnie

Wprawdzie do okresu wakacyjnego pozostało jeszcze sporo czasu, ale z racji rozpoczynającej się wiosny wielu z was z chęcią spakuje plecak i wyruszy na podbój nieznanych wcześniej miast, gór i wybrzeży....

Akcja i reakcja czyli o bohaterstwie Brytyjczyków!

Akcja i reakcja czyli o bohaterstwie Brytyjczyków!

Dwóch podejrzanych mężczyzn, z których jeden miał na sobie burkę zostało spektakularnie ujętych przez przechodniów, gdy próbowali zbiec z miejsca zdarzenia po obrabowaniu domu towarowego Selfridges w centrum...

Zaginęli na Wyspach. Rozpoznajesz ich?

Zaginęli na Wyspach. Rozpoznajesz ich?

47-letni Dariusz Michałowski ma 170 cm wzrostu i niebieskie oczy. Ostatnim miejscem jego pobytu było Huddersfield. Zaginął 15 marca 2011 roku. 30-letni Łukasz Nowak ma 173 cm wzrostu i zielone oczy. Po...

Płaszcz z pajęczej sieci

Płaszcz z pajęczej sieci

Do brytyjskiego muzeum trafił efekt czteroletniej pracy kilkudziesięciu ludzi i miliona pająków. Mowa o złotym płaszczu, który można już obejrzeć w londyńskim muzeum Victoria & Albert.

Walentynkowy Weekend w Jazz Cafe POSK

Walentynkowy Weekend w Jazz Cafe POSK

Nie masz pomysłu na to, jak spędzić tegoroczne Walentynki? Wybierz się na koncert! W piątek 14 lutego oraz sobotę 15 lutego w Polskim Ośrodku Społeczno Kulturalnym odbędą się dwa wyjątkowe wydarzenia muzyczne. 14.02...

Złodziej-hipnotyzer z Londynu to Polak? Zobacz, jak działa

Złodziej-hipnotyzer z Londynu to Polak? Zobacz, jak działa

Londyńska policja publikuje nagranie z monitoringu w sklepie, w którym doszło do dość niezwykłego napadu. Sprzedawca, którego okradziono, został bowiem... zahipnotyzowany. Do zaskakującego incydentu doszło...

Bezrobocie dwudziestolatków i niskie pensje – oto problem Londynu

Bezrobocie dwudziestolatków i niskie pensje – oto problem Londynu

Mimo że stolica Wielkiej Brytanii należy do najlepiej prosperujących miast w kraju, który wyciąga go z recesji, nie jest w stanie ochronić niektorych londyńczyków przed ubóstwem.

Zwiedzanie po polsku - Muzeum Wiktorii i Alberta zaprasza

Zwiedzanie po polsku - Muzeum Wiktorii i Alberta zaprasza

W każdą ostatnią niedzielę miesiąca w Muzeum Wiktorii i Alberta na South Kenington w Londynie można podziwiać niezwyłe eksponaty nie płacąc przy tym ani grosza. Kolejną dobrą wiadomością jest to, że można...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK