Londyn

Imigracja to najlepsze, co ostatnio spotkało Wielką Brytanię? Tak twierdzi „The Spectator”

Polish Express
Polish Express logo

Imigracja to najlepsze, co ostatnio spotkało Wielką Brytanię? Tak twierdzi „The Spectator”

Przez ostatnie kilka lat brytyjskie media odmieniały słowo „imigracja” przez wszystkie przypadki. W większości sytuacji było ono jednak zestawiane z negatywnymi określeniami. Nagłówki krzyczały: „imigranci kradną pracę”, „imigranci zabierają nasze zasiłki” czy „imigranci zjadają nasze łabędzie” (pamiętacie jeszcze te absurdalne oskarżenia?). Nie ma dnia, żeby telewizyjne dzienniki nie cytowały najzagorzalszego piewcy rozwiązania „problemu imigracyjnego” – Nigela Farage’a, który zawsze ma na podorędziu (zwykle mocno naciągane) statystyki, dowodzące, że imigranci  to zło, porównywalne co najmniej z siedmioma biblijnymi plagami.

Na szczęście na marginesie medialnego szumu prowadzone są również rzetelne badania, które dowodzą, że statystyczny Brytyjczyk wcale nie postrzega imigranta jako swojego najgorszego wroga, a wręcz przeciwnie. Raport, opublikowany przez wiodący brytyjski think-tank - Policy Exchange stwierdza, że według 90 procent Anglików i Walijczyków stosunki lokalnej społeczności z mniejszościami narodowymi i etnicznymi w ich miejscu zamieszkania układają się bardzo dobrze. Oczywiście, w dokumencie znajdziemy również zastrzeżenia i obawy, jakie Brytyjczycy przejawiają względem potencjalnych punktów zapalnych, mogących się na tle rasowym pojawić, ale większość z nich postrzega sprawę imigracji jako problem na poziomie polityki ogólnokrajowej a nie lokalnej.

Dane ujawnione w raporcie przekonują również, wydawać by się mogło nieprzejednanych w swoim anty-imigracyjnym zacięciu, brytyjskich dziennikarzy. Alex Massie, felietonista „The Spectator” wysuwa nawet tezę, że imigracyjna „fala” to najlepsze co Wielką Brytanię  ostatnio spotkało. „Zacznijmy się martwić, kiedy napływ nowych obywateli do Wielkiej Brytanii ustanie – dopiero to będzie symptomem kłopotów. Jeśli bowiem dany kraj nie ma nic do zaoferowania przyjezdnym, to co tak naprawdę może dać swoim rodowitym mieszkańcom?” – twierdzi Massie. Dodaje również, że siła brytyjskiego społeczeństwa tkwi w jego otwartości: „Powiedziałbym, że to jedna z naszych największych, jeśli nie główna zaleta” – wyrokuje Massie.

Trochę na przekór zdrowemu rozsądkowi, dziennikarz „The Spectator” jako zaletę postrzega również polityczną aktywność Nigela Farage’a: „W idealnym świecie David Cameron ochoczo podchwyciłby okazję podsuwaną mu przez UKIP pod nos. Powinien docenić to, że ich stanowisko daje mu idealną pozycję do kontrataku. Narzekania członków UKIP-u na 4 tysiące euroimigrantów przybywających co tydzień na Wyspy to doskonała okazja do wykazania, że jeśli tylu obcokrajowców chce u nas mieszkać i pracować, to przecież Wielka Brytania musi być krajem mlekiem i miodem płynącym” – komentuje Massie.

Czyżby artykuł w Spectatorze zapowiadał zmianę nastrojów w dziennikarskim światku? Miejmy nadzieję, że nie będzie to pojedynczy głos, który jutro zagłuszy kolejna sensacyjna informacja o tym, że na przykład, imigrantów na Wyspach jest już więcej niż rodowitych Brytyjczyków.

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK