wywiady i felietony

Igrzyska, czyli pięć tysięcy szczotek do WC

Polish Express
Polish Express logo

Igrzyska, czyli pięć tysięcy szczotek do WC

Igrzyska olimpijskie to impreza, która pochłania ogromne ilości wyrobów drukarni papierów wartościowych, sygnowanych przez banki narodowe poszczególnych organizatorów. Trudno się zatem dziwić, że na ich przeprowadzenie mogą poważyć się tylko najbogatsze kraje świata.

Plus oczywiście Hiszpania, gdzie stosownie pouczyliby niejakiego Salomona jak należy nalewać z próżnego.

Tam po prostu wielkie pieniądze na sport zawsze się znajdą. Nikogo zatem nie zdziwił fakt, że przed kilkoma laty zorganizowanie jubileuszowych Igrzysk XXX Olimpiady przyznano stolicy Wielkiej Brytanii, która mimo wszystko powszechnie uchodzi za nietęgie mocarstwo.

 
Choć codzienna rzeczywistość niemal na każdym kroku zdaje się temu przeczyć. Wszak nie od dziś wiadomo, że najciemniej jest pod latarnią – zwłaszcza wyłączoną z użytku z powodów restrykcyjnych oszczędności… Poddani brytyjskiej korony na dodatek już po raz trzeci będą gościć sportowców ubiegających się o olimpijskie krążki.
 
Takiego wyróżnienia nie dostąpiła poza nimi żadna inna nacja. Ciekawe, czy w wypadku poprzednich igrzysk w latach 1908 i 1948, rozgrywanych notorycznie w Londynie, Brytyjczycy stawiając olimpijskie areny musieli jednocześnie ciąć wydatki publiczne i mocować się z prężącą muskuły recesją.
 
Według ostatnich oficjalnych szacunków całkowity koszt londyńskich igrzysk nr 3 ma sięgnąć astronomicznej kwoty jedenastu miliardów funtów. W zamian pozostanie mieszkańcom stołecznego miasta dumnego (wciąż jeszcze!) Albionu imponująca sportowa infrastruktura.
 
Nic to, że niektóre z olimpijskich aren tuż po uroczystym zdmuchnięciu znicza będą musiały przejść modernizację. Przykładowo jakiś „geniusz” nie wpadł na pomysł, by zainstalować podgrzewanie pod murawą głównej areny igrzysk. Bez tego obiekt mógłby później służyć co najwyżej do uprawy tulipanów.
 
Wioska gigant
 
Olimpijskie inwestycje to jednak nie tylko gigantyczne sportowe areny. To także spore osiedle mieszkaniowe, czyli tradycyjna wioska olimpijska będąca miejscem zakwaterowania większości sportowców. Trzeba przyznać, że wioska to nieliche wyzwanie dla Komitetu Organizacyjnego Igrzysk (LOCOG).
 
Jej budowę rozpoczęto w czerwcu 2008 roku, a klucze do 2800 apartamentów przekazano organizatorom w styczniu tego roku. Zaczęło się ich wyposażanie, na które potrzeba m.in. 16 tysięcy łóżek, 11 tysięcy kanap, 9 tysięcy szaf, 17 tysięcy wieszaków, 5 tysięcy szczotek do WC. W każdym apartament będzie tez wyposażony w telewizor oraz bezprzewodowy Internet.
   
Budowa wioski pochłonęła 1,1 miliarda funtów. To nie tylko jedenaście sporych bloków mieszkalnych, ale również parki, kino, sklepy i całodobowe restauracje. Według szacunków LOCOG będą one serwowały dziennie 60 tysięcy posiłków.
 
Chcąc zaspokoić apetyty sportowców, trenerów, działaczy potrzeba będzie na przykład około 25 tysięcy bochenków chleba, 232 tony ziemniaków, 320 ton owoców i warzyw, 75 tysięcy litrów mleka. Po igrzyskach, wioska usytuowana we wschodnim Londynie zostanie przekazana miastu. Apartamenty przeistoczą się zapewne w… mieszkania socjalne dla najuboższych. A tych stolica brytyjskiego imperium potrzebuje w każdej ilości.
 
Bilety, czyli problemów moc
 
Trudno w to uwierzyć, ale w przypadku igrzysk organizowanych przez Brytyjczyków do rangi problemu może urastać kwestia produkcji oraz kolportażu… biletów wstępu na olimpijskie areny. A to trzeba przyznać spore osiągnięcie. Najpierw okazało się, że druk wejściówek powierzono amerykańskiej firmie, ponoć ze względu na spore doświadczenie w tej materii. Nie mogło obyć się bez protestów i aktów oburzenia rodzimych konkurencyjnych firm. 
 
Potem okazało się, że wyrafinowany system komputerowy odpowiedzialny za losowanie biletów promował tych z pękatymi portfelami składających większe zamówienia. Uruchomiona specjalna strona internetowa, za pośrednictwem której można było odprzedawać wejściówki z powodów technicznych przez długi okres była nieczynna.
 
To jednak nie koniec biletowych perypetii. Pomyłka przy wprowadzaniu danych sprawiła, że sprzedano dubeltową ilość wejściówek dla chętnych delektowania się popisami pływania synchronicznego. Komitet organizacyjny zmuszony był kontaktować się z nabywcami „nadprogramowych” biletów i proponować im wymianę na inne. Dodać wypada, że na sześć milionów biletów w sumie złożono dwadzieścia milionów zamówień, z niezłą „górką”.
 
Nie tylko święto młodości!
 
Kontynuując cyfrową wyliczankę związaną z igrzyskami pozwolę sobie zacytować jeszcze dwie liczby: 70 – w tym wieku, podczas zawodów we Francji, japoński jeździec Hiroshi Hoketsu wywalczył prawo startu w londyńskich igrzyskach.
 
Mieszkający w Niemczech Hoketsu 28 marca ukończył już 71 lat. W gestii federacji Kraju Kwitnącej Wiśni leży decyzja, dotycząca jego ewentualnego startu nad Tamizą. Przed czterema laty startował w igrzyskach w Pekinie, zyskując miano najstarszego w historii japońskiego olimpijczyka. Nawet jeśli wystąpi w Londynie, to i tak nie wymaże z kronik rekordu strzelca Oscara Swahna.
 
Szwed w roku 1920 podczas igrzysk w Antwerpii wywalczył srebrny medal w wieku… 72 lat i do dziś jest najstarszym uczestnikiem igrzysk. Liczba druga: 100 – tyle lat liczy najstarsza uczestniczka olimpijskiej sztafety niosącej ogień z greckiej Olimpii! – Dopóki mogę spacerować po mieszkaniu, to mogę także wziąć udział w sztafecie – wyznała Dinah Gould, która przyszła na świat w roku 1912.
 
Każdy z uczestników sztafety będzie miał do pokonania dystans 300 jardów, czyli coś około 275 metrów. A mawiają, że igrzyska to wielkie sportowe święta najsprawniejszej ruchowo młodzieży z całego globu…
 
Jerzy Kraśnicki

 

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

„… to i parowóz nie gwizda!”

„… to i parowóz nie gwizda!”

„Jak maszynista (tu należy wstawić uchodzące za wulgarne określenie drugorzędowych cech płciowych żeńskich)… - to pierwszy człon porzekadła, którego dokończenie znalazło się w tytule dzisiejszego...

Felieton: Ale jaja, czyli lekcja WF

Felieton: Ale jaja, czyli lekcja WF

Dosłownie i w przenośni. Dziś trochę o sporcie mniej wyczynowym, mimo iż mamy jeszcze żywo w pamięci wydarzenia, jakie działy się we wspaniałej zimowej scenerii kurortu w Soczi. Do tych okraszonych obficie...

„Erupcja przemocy” na Euro

„Erupcja przemocy” na Euro

Podczas przemarszu rosyjskich kibiców w Warszawie doszło do aktów agresji, co było właściwie do przewidzenia, zważywszy na wrażliwość polskich kiboli. „Daily Mail” zapytał tylko wymownie: „So...

Comeback po królewsku

Comeback po królewsku

Andy Murray triumfuje na kortach Queen's Clubu w Londynie. W finale turnieju, będącego przetarciem przed Wimbledonem Brytyjczyk pokonał Chorwata Marina Cilica 5:7, 7:5, 6:3.

Wkalkulowana wygrana

Wkalkulowana wygrana

Polska gra zgodnie z planem, ale zwycięstwo 5:0 z San Marino nijak nie zbliża nas do brazylijskiego mundialu.

Gol Matuszczyka, awans Borussii Dortmund

Gol Matuszczyka, awans Borussii Dortmund

Adam Matuszczyk zdobył bramkę dla FC Koeln w meczu 1/8 finału piłkarskiego Pucharu Niemiec przeciwko Hamburgerowi SV. Do ćwierćfinału awansowali jednak rywale, którzy wygrali 2:1. Z trzecioligowym Saarbruecken...

Juve rządzi we Włoszech

Juve rządzi we Włoszech

Bez względu na pozycje w tabeli mecz pomiędzy Interem Mediolan, a Juventusem Turyn ma swoją wymowę. Tym razem derbach Italii lepsi okazali się piłkarze „Stare Damy\".

Niebieska koszulka na pożegnanie

Niebieska koszulka na pożegnanie

Jose Mourinho nie przedłuży umowy z Realem Madryt. „The Special One” żegna się ze stolicą Hiszpanii i wraca tam, gdzie dorobił się famy najlepszego trenera świata – na Stamford Bridge.

Trochę więcej adrenaliny

Trochę więcej adrenaliny

Wspinałeś się kiedyś i chcesz do tego wrócić? A może zawsze o tym marzyłeś? Wspinaczka skałkowa to dziś sport dla wszystkich.

Też mamy jurnych sportowców!

Też mamy jurnych sportowców!

No, nareszcie rodzimi sympatycy sportu mogą pozbyć się kompleksów w stosunku do innych nacji. Mamy bowiem swoją, swojską seksaferę (o „kurowmodelingu” pisaliśmy w poprzednim numerze) z gwiazdami...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK