wasze sprawy

Francuzi czekają, Anglicy podzieleni...

Polish Express
Polish Express logo

Francuzi czekają, Anglicy podzieleni...

Polacy w UK są lubiani przez klasę wyższą i średnią. Niechętni nam są za to robotnicy i inne grupy, z którymi rywalizujemy o pracę. tak wynika z sondażu TNS OBOP.


Badanie przeprowadzone na zlecenie „Gazety Wyborczej” porównuje też odczucia Brytyjczyków z nastawieniem Francuzów i Niemców wobec imigrantów z Polski. W każdym z tych trzech największych krajów Unii Europejskiej jest nieco inna sytuacja. Niemcy wciąż mają zamknięty dla Polaków rynek pracy, jednak wielu naszych rodaków pracuje tam na czarno. Francja jest właśnie w trakcie otwierania swojego rynku pracy, a Wielka Brytania już od czterech lat służy innym krajom unijnym za laboratorium doświadczalne, które przekonało się „jak to jest z Polakami”.

Gorsi od innych

Po tych czterech latach, jak pokazuje sondaż TNS OBOP, niemal połowa (49 proc.) Brytyjczyków uważa, że Polacy mają dobry wpływ na sytuację w ich kraju. Jednocześnie blisko jedna trzecia (27 proc.) jest zdania, że „zły”. Dla porównania, proporcje te identycznie kształtują się we Francji. W Niemczech grupa pozytywnie nastawiona do Polaków jest mniejsza (43 proc.), a co za tym idzie grupa osób negatywnie nastawionych jest większa (35 proc.). Obywatele tych trzech państw zapytani z kolei, jak na tle imigrantów z innych krajów wypadają Polacy ogólnie uznali, że „lepiej” (cokolwiek by ta odpowiedź oznaczała) z tym, że tego zdania było 55 proc. Francuzów (22 proc. z nich uważało, że „gorzej” ), 45 proc. Niemców („gorzej” - 19 proc.) i 43 proc. Brytyjczyków przy czym aż 33 proc. z nich było przeciwnego zdania. Tak więc, w „konkursie piękności” pośród grup imigranckich na Wyspach wypadliśmy najgorzej. Można to interpretować w świetle faktu, iż w UK jesteśmy tak zwaną ostatnią falą imigracji, o której bardzo dużo się mówi i pisze - nie zawsze pozytywnie. Z pewnością takiej uwagi nie poświęcają Polakom ani media francuskie, ani niemieckie. TNS OBOP zapytał też Brytyjczyków, czy to dobrze, że ich kraj otworzył rynek pracy dla Polaków. 49 proc. odpowiedziało, że „tak”, 36 proc., że „nie”. Gdy z kolei zapytano Francuzów, o to czy to dobrze, że ich kraj właśnie się otwiera na polskich pracowników, „dobrze” odpowiedziało 58 proc., „źle” - 36 proc. Naszych zachodnich sąsiadów zapytano: „Kiedy Niemcy powinni otworzyć rynek pracy dla Polaków?”. Tylko 30 proc. jest zdania, że jak najszybciej, a aż 64 proc., że jak najpóźniej.

Czynnik klasowy i ekonomiczny

Badania potwierdziły też to, o czym pisaliśmy na łamach „Polish Expressu” od dawna. Zadowolenie z obecności polskich imigrantów rośnie wraz z klasą społeczną Brytyjczyków. Im wyżej, tym więcej akceptacji. Tak więc, zdecydowanie z naszego przyjazdu do UK cieszą się najwyższe warstwy społeczeństwa: 64 proc. klasy najwyższej, 59 proc. klasy wyższej i 65 proc. średniej wyższej. Wśród przedstawicieli kasy średniej niższej opinie były bardziej równomiernie podzielone: 41 proc. uważa, że to dobrze, że ich kraj otworzył rynek pracy dla Polaków, a 43 proc., że to źle. Negatywna tendencja panuje na brytyjskich nizinach społecznych: 44 proc. klasy niższej i 43 proc. klasy najniższej uważa, że źle się stało (mając na myśli otwarcie rynku pracy). Jednocześnie ci, którzy uważają, że „dobrze” nie są wcale znikomą grupą - odpowiednio 36 i 33 proc. Wnioski te potwierdzają także brytyjscy socjologowie. Profesor John Eade, dyrektor Centre for Research on Nationalism, Ethnicity and Multiculturalism (CRONEM) przy Uniwersytecie w Surrey wskazuje zarówno na czynnik klasowy, jak i ekonomiczny. - Klasa robotnicza musi rywalizować z Polakami o pracę, ale klasa średnia jest bardzo szczęśliwa zatrudniając polskich hydraulików, budowlańców, polskie opiekunki do dzieci i sprzątaczki - wyjaśnia. - Do tego dochodzi fakt, że inaczej wygląda to w wielokulturowych miastach, a inaczej w biedniejszych częściach kraju, gdzie ludzie muszą ze sobą rywalizować o ograniczone zasoby takie, jak szkoła dla dziecka, czy mieszkanie socjalne. Tam jest znacznie większe prawdopodobieństwo napięć i konfliktów - dodaje.

Pierwsi na brytyjskiej wsi

Ten sam wzór można zauważyć w przypadku coraz częstszych w ostatnich miesiącach ataków na Polaków na tle narodowościowym. Mają one miejsce głównie w małych miastach i na terenach wiejskich. Profesor Eade wyjaśnia to faktem, iż dotychczas imigranci skupiali się w miastach, a Polacy są pierwszą grupą napływową, która osiedliła się na brytyjskiej wsi. - Brytyjski sektor rolniczy przed 2004 rokiem zatrudniał tylko Brytyjczyków, więc obecność Polaków wywołuje w wielu przypadkach szok. Na terenach wiejskich społeczeństwo brytyjskie jest bardzo konserwatywne. Ludzie na wsi nie znają innych grup narodowych. To, że zachowują się one inaczej i mówią innym językiem budzi w nich niepokój. Dla nich „obcym” jest nawet ktoś z sąsiedniej wioski - tłumaczy. Mimo takich klasowo motywowanych sympatii lub ich baraku, trzeba przyznać, że pod względem akceptacji Polaków UK nie wypadło najgorzej. Jak się bowiem okazało Niemcy niezależnie od ich klasy społecznej i wykształcenia są bardzo niechętni naszemu przyjazdowi. We Francji w niemal wszystkich grupach społecznych przeważa z kolei sympatia przy czym 100 procent (!!!) francuskich farmerów jest za przyjazdem Polaków. Może więc niedługo brytyjskie farmy opustoszeją, a Polacy zajmą się francuskim winobraniem.

Magda Qandil
[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK