STYL ŻYCIA

Felieton: Futbolowe bachanalia

Polish Express
Polish Express logo

Felieton: Futbolowe bachanalia

Począwszy od roku 1930, regularnie co cztery lata kulisty w swym kształcie ziemski glob ogarnia szaleństwo zogniskowane wokół zdecydowanie mniejszego, acz podobnego w kształcie przedmiotu.

Choć obwód kulistego przedmiotu, o którym mowa liczy zaledwie coś około siedemdziesięciu centymetrów, to potrafi przyciągnąć uwagę całego niemal świata.

Choć trzeba wspomnieć o okresie, jaki za sprawą narodu rządzonego przez niejakiego Adolfa Hitlera, sprawił, że powietrze spuszczono z większości piłek i miast uganiać się za nimi po murawach boisk, młodzi ludzie biegali z karabinami.

Oczywiście nie wszędzie, bo przykładowo we Francji, w okresie wojny globalnej numer dwa, odbywały się regularne rozgrywki ligowe.

Jednak konfrontacje międzynarodowe, w których stawką były tytuły Mistrza Świata po przerwie reaktywowano w roku 1950 i bez większych perturbacji trwają do dziś. Ba!

Z każdą kolejną edycją mundiale mają się coraz lepiej. Futbol w czasach opanowanych rządzą mamony ma się dziś niczym pączek w maśle.

Od ostatniego czempionatu, jaki miał miejsce na stadionach Republiki Południowej Afryki minął okres czterech lat, co niechybnie zwiastuje kolejne piłkarskie święto.

Odliczanie trwało już od dość dawna, a kibice od Eskimosa, po Aborygena z niecierpliwością przestępowali z nogi na nogę. Sprzedawcy plazm zaś z błyskiem w oku zacierali ręce na myśl o dochodach rosnących z prędkością światła.

Tylko patrzeć, a część ludzkości wyróżniająca się posiadaniem zarówno chromosomów X, jak i Y, nie będzie na przesadnie długi czasokres tracić z pola widzenia ekranów telewizyjnych odbiorników. O gigantycznych dochodach branży browarnianej na tę okoliczność też nie wolno zapominać.
„Listek” potrafił!
Piłkarskie Mistrzostwa Świata to oczywiście wielkie święto tego sportu cieszącego się zadziwiającą popularnością.

Jest ona odwrotnie proporcjonalna do stopnia skomplikowania futbolowych reguł rozgrywania meczów.

To zdumiewające, że dyscyplina mająca proletariackie korzenie, dziś w lożach honorowych okazałych piłkarskich aren gromadzi nawet koronowane głowy.

Mundiale to jednak nie tylko to, co za sprawą piłkarzy staje się naszym udziałem i pobudza do aktywnego działania gruczoły odpowiedzialne za produkcję adrenaliny. Mundiale, to także festiwal blichtru, finansowego rozpasania.

Piłkarze na boiskach przelewają litry potu, zaś w kuluarach nie mniejsze rzesze oficjeli i różnego autoramentu VIP-ów przelewają hektolitry szampana, tudzież innych wyrafinowanych trunków.

Drukowane media od dawna już poświęcają całe kolumny temu „wiekopomnemu” wydarzeniu. Moją niepozbawioną wścibstwa uwagę przykuły zdawać by się mogło mało zajmujące wspomnienia Michała Listkiewicza.

Najpierw z powodzeniem biegał on z gwizdkiem, bądź chorągiewką po piłkarskich murawach, po czym przeniósł się na salony, zostając nawet szefem naszej piłkarskiej centrali. Następnie naturalną koleją rzeczy stał się prominentnym działaczem światowej federacji.

Wyobrażenie o skali zjawiska mundialowej „gościnności” najlepiej oddają chyba wspomnienia popularnego „Listka” z imprezy zorganizowanej na francuskich stadionach w roku 1998.

„We Francji byłem generalnym koordynatorem FIFA w Lyonie. Dbałem, by „rodzina” miała wszystko, co potrzeba.

Za wszystko odpowiadałem, wszystko musiałem organizować i planować, a ja do pracy urzędniczej to za bardzo utalentowany nie jestem.

We Francji miałem dwa trudne momenty. Pierwszy to organizacja bankietu dla gości FIFA oraz władz miasta – mera, szefa policji, itd. Musiałem znaleźć odpowiednią restaurację i wybrać menu. Znalazłem i zadowolony zadzwoniłem do FIFA.

Kiedy usłyszeli, że koszt to około 200 dolarów za osobę, złapali się za głowę. „Znajdź dwa razy droższą”. Znalazłem – menu było podobne, ale na talerzach były nazwiska gości. Musiałem też dbać o to, by dobrze czuli się goszczący w Lyonie starsi trenerzy i byli piłkarze.

Oznaczało to organizowanie im wycieczek albo siedzenie w barze i płacenie za drinki. Kiedyś grzecznie im odmówiłem picia whisky o 9.00 rano.

Po trzech godzinach dostałem telefon z FIFA: „Masz się poprawić, zaniedbujesz gości” – wspomina dziś Listkiewicz z rozbrajającą szczerością, zdradzając mniej eksponowane oblicze piłkarskiego mundialu.

Tak na marginesie, to warto zwrócić uwagę na przyznanie się byłego arbitra do braku talentów natury urzędniczej. Jak zatem tłumaczyć objęcie przez niego fotela prezesa PZPN zaledwie rok później?

Czy przypadkiem nie okazały się decydujące właśnie umiejętności organizacyjne sprawdzone podczas francuskiego czempionatu…? Piłkarscy baronowie lubią solidnie poucztować…
Bajońskie sumy
Można tylko próbować wyobrazić sobie stopień towarzyskiego rozpasania tuzów światowej centrali piłkarskiej na okoliczność brazylijskiego mundialu, zwłaszcza w świetle ogłoszonych niedawno prognoz finansowej natury.

Otóż Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej szacuje, że przychody będą rekordowe i mają wynieść cztery miliardy dolarów. Organizacja turnieju ma pochłonąć połowę tej kwoty. Rzecz jasna nie zabraknie kasy dla głównych bohaterów piłkarskiej fety.

Premie dla kopaczy mają wzrosnąć aż o trzydzieści siedem procent w porównaniu z poprzednim mundialem. W sumie na nagrody przeznaczono 576 milionów dolarów (w RPA było 420 mln dol.). Federacja, której reprezentanci zgarną w tym roku Złotą Nike, otrzyma aż 35 milionów „zielonych”.

Oglądając mundialowe mecze, sącząc przy tym małe, bądź większe, jasne z pianką warto pamiętać, że gdzieś tam w okolicach stadionów rzesza przeróżnego autoramentu tzw. gości raczy się najszlachetniejszymi i najdroższymi trunkami. Ot, tak na krzywy… To jednak też jest mundial!

 

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK