Życie w UK

Emigrant mieszkający w Glasgow zdobył Koronę Maratonów Polskich – rozmowa z Michałem Niedziałkowskim

zdjęcia do artykułu dostarczył Michał Niedziałkowski

Emigrant mieszkający w Glasgow zdobył Koronę Maratonów Polskich – rozmowa z Michałem Niedziałkowskim

Fot: Michał Niedziałkowski

Emigrant z Polski mieszkający w szkockim Glasgow zdobył Koronę Maratonów Polskich, będącą prestiżowym cyklem biegów ulicznych w Polsce. Na łamach „Polish Express” rozmawiamy z Michałem Niedziałkowskim nie tylko o tym niezwykłym osiągnięciu, o bieganiu w maratonach, ale również o jego emigracyjnych doświadczeniach, o życiu w Szkocji i Brexicie.

W przeciągu 20 miesięcy Polak z Glasgow dokonał nie lada sztuki – udało mu się przebiegnąć pięć polskich maratonów. Nasz rodak pokonał dystans 42,195 kilometrów podczas zawodów w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, ponownie w Krakowie oraz Dębnie. Tym samym Michał Niedziałkowski zdobył Koronę Maratonów Polskich i (między innymi!) z tego powodu na łamach „Polish Express” przeprowadziliśmy z nim wywiad.

Pan Michał jest jednym z nas, emigrantów mieszkających na Wyspach. Rozmawiamy nie tylko o bieganiu, maratonach, ale także o codziennym życiu w UK, o Szkocji i Brexicie. Zapraszamy do lektury!

Polish Express: Co Pan czuł, gdy przekraczał Pan linię mety maratonu w Dębnie 12 maja? Jak to uczucie zdobyć Koronę Maratonów Polskich w przeciągu 20 miesięcy?

Michał Niedziałkowski: Od 34. kilometra już wiedziałem, że ukończę 50. Maraton Dębno, a tym samym zdobędę Koronę Maratonów Polskich, dlatego przekazałem telefonicznie mojemu sztabowi wsparcia (brat z tatą), aby na spotkaniu, poza wsparciem typowo technicznym przygotowali koronę, z którą biegłem już do samej mety. Czułem olbrzymią radość, zadowolenie, spełnienie, ogrom pozytywnej energii. Z tego przypływu szczęścia, aż chciało mi się płakać. Teraz już naprawdę wiem, co znaczy wyrażenie „płakać ze szczęścia”!

Początkowo chciałem zdobyć Koronę Maratonów Polskich w Warszawie, czyli tam, gdzie zaczęła się moja przygoda z maratonem, 25 września 2022 roku. Z czasem wpadł mi do głowy pomysł, aby powtórzyć Cracovia Maraton i zakończyć ten projekt na jubileuszowym 50. Maratonie w Dębnie. Zapisałem się i powoli realizowałem cel. No i go zrealizowałem!

Teraz odczuwam pełnię sukcesu, zwłaszcza że był to już ostatni rok na zdobycie Korony. Ponadto w Dębnie biegłem z kontuzją, z urazem stopy, a dokładniej z mikropęknięciem przy paluchu lewej stopy. Ale po prostu musiałem spróbować, by mieć czyste sumienie, taki już jestem. Spróbowałem, ukończyłem i tym samym Koronę Maratonów Polskich zdobyłem – to sukces sportowy, ale dla mnie i życiowy.

Polish Express: Do maratonów przygotowywał się Pan, mieszkając w Szkocji, w Glasgow, a startował Pan w Polsce. Czy nie stanowiło to dodatkowego utrudnienia? Co w trakcie treningów okazało najtrudniejsze w ramach przygotowań do maratonów?

Michał Niedziałkowski: To prawda, jak sama nazwa wskazuje, to Korona Maratonów Polskich, czyli wszystkie maratony przebiegłem w Polsce. Kolejno Warszawa, Kraków, Poznań, ponownie Kraków i na końcu Dębno. Na szczęście mam wyrozumiałego managera, więc nie było problemu z urlopem. Z reguły leciałem do Polski w czwartek wieczorem, a wracałem w poniedziałek lub wtorek po maratonie. Oczywiście musiałem zadbać o logistykę, dojazd, zakwaterowanie, itd. Ale z maratonu na maraton byłem coraz mądrzejszy.

Najtrudniejsze okazały się nieprzewidziane okoliczności, które albo mnie wyłączyły z treningu jak np. zapalenie oskrzeli przed 21. Cracovia Maraton lub ugryzienie przez psa w udo, na tydzień przed 22. Poznań Maraton, a na końcu wypadek w pracy i kontuzja stopy. Wszystko to spowodowało, że tym bardziej jestem ogromnie dumny, że pomimo trudności udało się osiągnąć sukces.

Polish Express: Skąd w Pana życiu pojawiło się bieganie? Czy był ktoś lub coś, co było bezpośrednią inspiracją do udziału w maratonach?

Michał Niedziałkowski: Ja zawsze marzyłem, aby przebiec maraton przed czterdziestką, ale niestety długi czas tylko o tym mówiłem, nie robiąc nic. Aż pewnego razu poznałem znajomych, którzy biegają już kilka dobrych lat. Można powiedzieć, że to oni zachęcili mnie do regularnego biegania. Początki były jak wszystko w życiu trudne. Biegałem w zwykłych krótkich spodenkach i adidasach. Dopiero z czasem zacząłem się mocno wdrażać w temat, oglądając filmiki i czytając fachową literaturę.

Z czasem kupiłem sprzęt przede wszystkim odpowiednie buty do biegania. No i ściągnąłem ze strony Maratonu Warszawskiego plan treningowy na 14 tygodni i zacząłem ambitnie go realizować. Po jakimś czasie zapisałem się na ten właśnie maraton. Nie mogło być inaczej jak Polska i stolica, czyli 44 Maraton Warszawski, który jako pierwszy ukończyłem w czasie 04:22:28. Plan był prosty – dobiec do mety bez kontuzji i z uśmiechem na twarzy – udało się.

Polish Express: Miałby Pan jakieś rady dla osób, które zastanawiają się nad wzięciem udziału w maratonie lub półmaratonie?

Michał Niedziałkowski: Systematycznie trenować tzn. realizować plan treningowy samodzielnie jak w moim przypadku lub pod okiem trenera. A ponadto mocno wierzyć w powodzenie. Dla mnie kiedyś przebiegnięcie 42 kilometrów i 195 metrów to był szczyt góry lodowej, a dziś po 20 miesiącach jestem i na zawsze już pozostanę 5-krotnym maratończykiem.

Polish Express: Co dalej? Jakie ma Pan plany dotyczące udziały w maratonach?

Michał Niedziałkowski: Na pewno się nie zatrzymam, nadal będę biegać i uprawiać sport – poza bieganiem lubię także iść na siłownię, na basen, a zimą pojechać w na narty. Z planów typowo maratońskich zapisałem się na Londyn Maraton w 2025 roku. Chętnych jest bardzo dużo, więc będę cierpliwie czekać na wynik losowania.

Ponadto chciałbym przebiec ten najstarszy maraton, czyli ten w Grecji, ze startem w słynnej miejscowości Maraton do Aten. Może kiedyś w przyszłości zdobędę Koronę Półmaratonów Polskich. Tu wystarczy przebiec z listy półmaratonów 5 wybranych w ciągu roku. Do zrobienia!

Polish Express: Dlaczego podjął Pan decyzję o emigracji i dlaczego wyjechał Pan akurat do Szkocji?

Michał Niedziałkowski: Po przeprowadzce w 2013 roku do rodzinnej miejscowości, z której pochodzę, czyli do Człuchowa na Pomorzu nie mogłem znaleźć pracy w wyuczonym zawodzie (jestem z wykształcenia nauczycielem). Akurat w Polsce na wakacjach była moja kuzynka, która mieszka na północy Szkocji, no i tak o to, dzięki jej zaproszeniu i uprzejmości znalazłem się na wyspie latem 2013 roku.

Polish Express: Obecnie mieszka Pan w Glasgow. W jaki sposób ocenia Pan życie w tym mieście, jak to jest egzystować w największym szkockim mieście?

Michał Niedziałkowski: Mieszkam tutaj od stycznia 2014 roku. Można powiedzieć, że przeszedłem prawdziwą ścieżkę emigranta zaczynający pracę przy przysłowiowej taśmie produkcyjnej, aż po m.in. awans zawodowy, czyli uzyskanie stopnia nauczyciela kontraktowego poprzez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za granicą.

Mnie osobiście mieszka się tutaj dobrze. Jest dużo parków nie tylko do biegania. Do pracy (na co dzień jestem kierowcą) mam blisko od miejsca zamieszkania, rzadko bywam w ścisłym centrum miasta, gdzie jak wiadomo jest tłoczniej. Ja preferuję spokój, czyli park, las, ogólnie mówiąc kontakt z naturą. Z Glasgow jest też blisko nad zatokę czy w góry, więc uważam, że jest to dobre miejsce do życia.

Polish Express: Czy doświadczył Pan rasizmu lub ksenofobii mieszkając przez 11 lat na Wyspach? Czy Pana zdaniem można powiedzieć o Szkotach, że są tolerancyjni wobec osób z innych krajów?

Michał Niedziałkowski: Nigdy nie doświadczyłem tego typu zachowania ze strony Szkotów, może dlatego, że sam jestem osobą spokojną i bezkonfliktową. W Szkocji mieszka bardzo dużo osób z różnych krajów, także spoza Europy więc uważam, że Szkoci się już przyzwyczaili do osób innych niż oni i nauczyli być tolerancyjni, bo my dużo wnosimy w ich szkockie życie!

Polish Express: Co zmieniło się w Pana życiu po Brexicie? Czy wyjście Wielkiej Brytanii z UE miało wpływ na Pana codzienne życie? Jak ocenia Pan decyzję Brytyjczyków w tym względzie?

Michał Niedziałkowski: Uważam, że naród brytyjski został zmanipulowany, a za tym stoi polityka i wielkie pieniądze. Z perspektywy kilku lat sami Brytyjczycy żałują tej decyzji. Ale rozwód to rozwód. Dość szybko otrzymałem status osiedleńca, więc mogę powiedzieć, że żyje mi się podobnie, jak przed opuszczeniem Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.

Poza sportem lubię podróże, a teraz nie ma z tym żadnych problemów. A za jakiś czas chcę powrócić do swojej pasji z dzieciństwa, czyli do wędkarstwa. Szkocja to piękny kraj, który słynie nie tylko z najlepszych whisky, ale też z przepięknych rzek pełnych pstrągów i łososi. Czy zostanę Królem i złapię taką rybeeeeę? Czas pokaże, żartuję oczywiście.

author-avatar

Remigiusz Wiśniewski

Fanatyk futbolu na Wyspach, kibic West Ham United F.C., ciągle początkujący kucharz. Z wykształcenia polonista i nauczyciel, który spełnia się w dziennikarskim. Pochodzi z Wieliczki, w Wielkiej Brytanii mieszka od 2008 roku, gdzie znalazł swoje miejsce na ziemi w Londynie. Zorganizowany, ale neurotyczny. Kieruje się w życiu swoimi zasadami. Uwielbia biegać przed wschodem słońca i kocha literaturę francuską.

Przeczytaj również

Od 10% do nawet 20% odwołanych lotów dziennieOd 10% do nawet 20% odwołanych lotów dzienniePasażer Ryanaira założył na siebie pięć warstw ubrań. Nie chciał płacić za nadbagażPasażer Ryanaira założył na siebie pięć warstw ubrań. Nie chciał płacić za nadbagażWażne informacje dla abonentów Plusnet MoblieWażne informacje dla abonentów Plusnet MoblieMałe biznesy apelują o zmianę warunków spłaty pożyczek po pandemiiMałe biznesy apelują o zmianę warunków spłaty pożyczek po pandemiiSkrajna prawica obsadza ministerstwo imigracji i zajmie się integracjąSkrajna prawica obsadza ministerstwo imigracji i zajmie się integracjąKiedy dziecko jest gotowe na to, by się usamodzielnić?Kiedy dziecko jest gotowe na to, by się usamodzielnić?
Obserwuj PolishExpress.co.uk na Google News, aby śledzić wiadomości z UK.Obserwuj