wiadomości

Dostają za Howarda Webba

Polish Express
Polish Express logo

Dostają za Howarda Webba

Pogróżki polskich fanów pod adresem brytyjskiego sędziego Howarda Webba i beztroska wypowiedź Donalda Tuska mają swoje reperkusje. Cierpią niewinni Polacy na Wyspach.






Howard Webb swoją kontrowersyjną decyzją o podyktowaniu rzutu karnego dla Austrii odebrał Polsce zwycięstwo w meczu i być może szanse na pozostanie w Euro. Pełni furii polscy fani dzwonili jak i wysyłali maile z pogróżkami do Webba. Obiektem tych ataków przez pomyłkę stał się także inny Howard Webb - inżynier mieszkający w tym samym miasteczku co słynny sędzia. Na kilku polskich stronach internetowych Webbowi grożono śmiercią. Całości dopełniła wypowiedź polskiego premiera Donalda Tuska, który zapytany po meczu, co czuł, gdy Brytyjczyk zarządził karny odpowiedział „chciałem zabić”.




Uwaga na hydraulików!




Angielskie gazety zaczęły się więc rozpisywać o polskim premierze podżegaczu, który swoją wypowiedzią wywołał falę nienawiści skierowaną w brytyjskiego arbitra. „The Times” odradzał na przykład osobom o nazwisku Webb korzystania w najbliższym czasie z usług hydraulika. Zasugerowano, że ten zawód w UK wykonują tylko Polacy i że z pewnością każdy z nich bez wyjątku zechce pomścić swój kraj.
W Polsce słowa Tuska zostały odebrane zupełnie inaczej - jako wyraz piłkarskich emocji, a nie podburzania do nienawiści. Nawet jego polityczni przeciwnicy z PiS-u i SLD nie chcieli go krytykować za ten odruch spontaniczności.
W odpowiedzi na „polskie pogróżki” brytyjska policja przyznała Webbowi i jego rodzinie stałą ochronę, a sam temat długo nie niknął w codziennych rozmowach Brytyjczyków - najczęściej w formie pretensji czy docinków pod adresem Polaków. Niejeden polski imigrant usłyszał na Wyspach gorzki komentarz na swój temat - wśród nich Artur Gil (imię i nazwisko zmienione na jego prośbę).




Nie będzie śladu




Artur został zatrzymany przez policję w jednej z londyńskich dzielnic w godzinach popołudniowych do rutynowej kontroli. W samochodzie w pudełku z narzędziami (Artur ma niewielką firmę budowlaną) znajdował się także nóż. Taki, którego używa się do otwierania worków. Mimo dość oczywistych okoliczności, policjanci uznali, że jest to broń, która może być wykorzystana w celu napadu. Skuli Artura kajdankami, przeszukali portfel i samochód. Gdy natrafili na jego polski dowód osobisty, jak opowiedział nam Artur, jeden z nich rzucił: „Howard Webb dobrze zrobił, że was tak urządził”. Później, gdy ich zachowanie stawało się coraz bardziej aroganckie, Artur oznajmił, że poskarży się polskiemu konsulatowi. Wówczas, jak opowiada, jeden z policjantów uderzył go pięścią w tył głowy informując przy tym kolegów: „Nie będzie śladu”.
Artur został aresztowany, samochód zarekwirowany a jego mieszkanie przeszukane. Policjanci znaleźli tam dwa tysiące funtów w gotówce i uznali, że mogą one pochodzić z nielegalnego źródła. Pomimo że Artur w ciągu kilku dni dostarczył dowody na to, że pieniądze to zaliczka od klienta na materiały (rachunek, jak i pisemne oświadczenie klienta) musiał stawić się w sądzie. Sąd zdecydował, że banknoty pozostaną w policyjnym depozycie przez miesiąc i że przez ten czas funkcjonariusze mają zbadać czy rzeczywiście zostały uzyskane w legalny sposób. Artura czeka teraz kolejna rozprawa za posiadanie noża w skrzynce z narzędziami. Nie wini jednak Howarda Webba - ani za wynik meczu, ani za swoją rozprawę.




Magda Qandil



[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK