temat numeru

Coraz częściej sięgają po alkohol

Polish Express
Polish Express logo

Coraz częściej sięgają po alkohol

Picie na umór powoli staje się brytyjską cechą narodową. Co roku z powodu alkoholu umiera tu ponad 33 tys. ludzi. To dwa razy więcej niż 15 lat temu, dlatego rząd przygotował szereg restrykcyjnych zmian, mających zapobiegać niechlubnym statystykom.

Polki nie dla Polaków? >>

Zero tolerancji dla przestępców! >>

Tegoroczny wzrost cen alkoholu to jeszcze nie wynik zaplanowanej kampanii antyalkoholowej, ale efekt podwyżki VAT-u z 17,5% do 20%, obejmującego większość towarów i usług. Rząd Davida Camerona chce jednak zlikwidować niezręczną sytuację rynkową, gdzie alkohol jest tańszy od tabliczki czekolady. Zwłaszcza, że sięgają po niego coraz młodsi...

Koniec alkoholowego eldorado
Jednym z pierwszych posunięć ma być ustalenie ceny minimalnej alkoholu. Choć nie została ona jeszcze precyzyjnie określona, nieoficjalnie mówi się o 45-50 pensach za jednostkę alkoholu (jednostka alkoholu = 10 mililitrów etanolu). Gdyby tak się stało cena wina stołowego nie będzie mogła wynosić mniej niż 4,5 funta, dwulitrowa butelka cydru, mniej niż 5,5 funta, zaś popularne opakowanie 20 piw, mniej niż 8,5 funta. Według rządowych statystyk takie rozwiązanie pozwoli zmniejszyć liczbę przyjęć do szpitali osób z zatruciem alkoholowym o jakieś 100 tys. rocznie. Walczyć jest o co, bo jak podaje NHS, leczenie osób nadużywających alkoholu kosztuje rocznie 2,7 mld funtów. Jeśli doliczyć do tego przestępstwa i tragedie rodzinne, koszty pijaństwa rosną do 25 mld funtów. Rząd chce także zabronić sprzedaży alkoholu w promocjach typu buy one get one free. Institute for Fiscal Studies szacuje, że zysk supermarketów na proponowanych zmianach może wynieść nawet 700 mln funtów. Dzięki droższej akcyzie także do budżetu państwa spływać będzie więcej pieniędzy.
Nie bez znaczenia jest również kwestia bezpieczeństwa. Na wykroczenia spowodowane nadużywaniem alkoholu policja wydaje ponad 7 mld funtów. Połowa przestępstw w Wielkiej Brytanii popełnianych jest przez osoby pijane. Po wprowadzeniu minimalnych cen za alkohol ich liczba ma być mniejsza co najmniej o 45 tys. rocznie. Nieco dalej chce pójść londyńska policja, rozważając wprowadzenie programu „Trzeźwość 24/7”. Miałby on wymusić na osobach, które wskutek nadużywania alkoholu złamią prawo, nakaz całkowitej trzeźwości i codziennych badać alkomatem. Powodem jest skala przestępstw popełnianych przez pijanych mieszkańców, których liczba jest o 50% wyższa niż w pozostałej części kraju. Takie rozwiązanie sprawdziło się w Południowej Dakocie w USA i cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza, że to sami przestępcy ponoszą koszty badań alkomatem.
Problem mogą mieć właściciele barów i lokali rozrywkowych, które z powodu podniesienia cen mogą stracić klientów i sporą część zysków. Zwłaszcza, że rząd zamierza wprowadzić dodatkową opłatę (4,5 tys. funtów) za prowadzenie pubu po godzinie 24.00. Szacuje się, że połowa właścicieli chcąc uniknąć dodatkowych kosztów zacznie zamykać lokale najpóźniej o północy. Gdyby tego było mało na funkcjonowanie pubu do późna będą musieli zgodzić się okoliczni mieszkańcy.
To nie wszystko. Konserwatyści chcą także ograniczyć liczbę sklepów całodobowych, gdzie sprzedaje się alkohol. Zaostrzone zostaną kary również za sprzedaż alkoholu nieletnim. Osoba przyłapana na takim procederze zapłaci 20 tys. funtów grzywny.
Polityka antyalkoholowa Camerona to nie nowość w Wielkiej Brytanii. Już rząd Gordona Browna zdawał sobie sprawę z problemu, jakim jest pijaństwo, dlatego w styczniu zeszłego roku wprowadził zakaz wprowadzania w klubach promocji typu „pijesz ile chcesz”, czy „darmowe drinki dla kobiet poniżej 25 lat”.
Choć nowe przepisy mają wejść w życie od stycznia 2012 r., jest duża szansa, że uda się je wyegzekwować już znacznie wcześniej. Obserwując tempo legislacyjnych prac Konserwatystów jest to bardzo prawdopodobne. - Intencją rządu nie jest ingerencja w życie obywateli i ich konsumpcyjne wybory, ale w niektórych sytuacjach taka interwencja, jeśli ma im wyjść na zdrowie, jest pożądana - tłumaczył Andrew Lansley, minister zdrowia w wywiadzie dla BBC.

Po alkohol sięgają coraz młodsi...
Czy rzeczywiście wyjdzie to na zdrowie? Zobaczymy. Pewne jest jedno, sytuacja nie wygląda za dobrze. Według danych fundacji Alcohol Concern na Wyspach niemal 5 milionów Brytyjczyków jest uzależnionych od alkoholu. „Daily Telegraph” donosi o 10 milionach ludzi, pijących więcej niż zalecane limity (3-4 lampki wina dla mężczyzn, 2-3 dla kobiet). Tylko w 2007 r. 33% mężczyzn i 16% kobiet piło niebezpieczne ilości. Dziś ta liczba znacznie się zwiększyła.
Sytuacja pogarsza się, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że po alkohol sięgają coraz młodsi. „The Guardian” opublikował w zeszłym roku raport, z którego wynika, że Wielka Brytania ma jeden z najwyższych w Europie wskaźników pijaństwa wśród nastolatków. - Brytyjscy nieletni nie tylko upijają się częściej od większości swych europejskich rówieśników, ale także piją większe ilości alkoholu - twierdzi Don Shenker, szef Alcohol Concern. Z danych organizacji charytatywnej Drinkware wynika, że między 2006 a 2009 rokiem z powodu alkoholu w szpitalach wylądowało ponad 7 tys. dzieci poniżej 15. roku życia. Upijanie się do nieprzytomności, tzw. binge drinking, to popularny sposób na spędzanie wolnego czasu. Jedna trzecia nastolatków ma upijać się przynajmniej raz w tygodniu. Szczegółowych danych na ten temat dostarcza także Europejski Projekt Badań Alkoholu i Innych Używek w Szkołach (ESPAD), badający zwyczaje nastolatków z 32 europejskich krajów, związanych z piciem, paleniem papierosów i zażywaniem narkotyków. W związku z tym, że coraz więcej młodych ludzi poniżej 16. roku życia pije alkohol, Czerwony Krzyż chce wprowadzić w szkołach dodatkowe kursy pierwszej pomocy. Powodem jest nieporadność nastolatków w przypadku, gdy ich koledzy czy koleżanki zaczną wymiotować czy krztusić się wskutek upicia. Z badań Czerwonego Krzyża wynika, że na 2,5 tys. Brytyjczyków w wieku 11-16 lat aż 10 procent znalazło się w towarzystwie pijanych znajomych, którzy źle się czuli, byli ranni lub stracili przytomność, a 14 procent z nich wymagało natychmiastowej pomocy.
Konserwatyści potraktowali bardzo poważnie zagrożenie ze strony alkoholu. Z drugiej strony znaleźli kolejny „świetny” sposób na załatanie dziury budżetowej. Choć Brytyjczykom daleko jeszcze do Rosji, gdzie według raportu pisma medycznego „Lancet”, 2/3 przedwczesnych zgonów u mężczyzn w wieku 15-54 lat spowodowanych jest alkoholem, władze nie zamierzają bezczynnie czekać. Mimo, że prohibicja nikomu nie grozi, trudno nie odnieść wrażenia, że na podwyżkach cen alkoholu najwięcej stracą rozsądni wielbiciele mocniejszych trunków.
Kamil Nadolski / Fot. Thinkstock
 

Polki nie dla Polaków? >>

Zero tolerancji dla przestępców! >>

 

Miałeś wypadek? Możesz dostać odszkodowanie >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK