wasze sprawy

Co zostało po śniegu

Polish Express
Polish Express logo

Co zostało po śniegu

Władze Londynu wyciągają wnioski po dużym opadzie śniegu, który sparaliżował na jeden dzień stolicę.

To jeszcze nie koniec zimy »

Najniższe temperatury od XIX wieku »

Zaczęło się od zwykłego, dla Polaków, opadu śniegu, który w brytyjskich mediach nazywany był burzą śnieżną. W nocy z 1 na 2 lutego spadło w Londynie od kilku do 20 cm śniegu. Taka sytuacja nie zdarzyła się tu od 18 lat.

29 km na piechotę

Po godzinie 1 na ulicach miasta było już cicho i biało. Można było spotkać ludzi bawiących się śniegiem przy światłach latarń, chyba podświadomie wyczuwających, że zabawa może nie potrwać długo. Dwa dni później resztki białego puchu można było dojrzeć już tylko w ogrodach i tak zakończyła się prawdziwa zima w Londynie. Jednak na jeden dzień miasto zamarło. W poniedziałek prawie nikt nie pojawił się w pracy, głównie dlatego, że w wielu miejscach nie działała komunikacja miejska, a na ulice prawie nie wyjeżdżały samochody, zamknięto też szkoły. Na jeden dzień niemal kompletnie zatrzymał się gigantyczny mechanizm metropolii. Pewien rekordzista postanowił dojść do pracy za wszelką cenę, pomimo braku połączenia kolejowego, pokonując 29 kilometrów (z Ashford na południowym wschodzie do centrum Londynu) na piechotę.

 

Ekstremalne warunki

Dlaczego zawiodła komunikacja i odśnieżanie dróg? Mówiąc w skrócie - wszystko poszło nie tak, jak powinno. Miesiąc po „tragedii” opublikowano wnioski z raportu, sporządzonego by wyjaśnić przyczyny paraliżu miasta. To przede wszystkim problemy w komunikacji pomiędzy służbami i urzędami oraz brak wzajemnego wsparcia przyczyniły się do tego, że większość mieszkańców nie zobaczyła rano autobusów na swoim przystanku lub nie doczekała się na metro czy pociąg. Służby ratunkowe, rady dzielnic oraz Transport for London i London Assembly (magistrat) nie potrafiły prawidłowo skoordynować swoich działań. Transport autobusów został zatrzymany już krótko po północy, ponieważ dyspozytorzy otrzymywali coraz więcej zgłoszeń o stłuczkach i poślizgach. Można by zareagować na sytuację wcześniej, gdyby od razu zawiadomiono burmistrza Borisa Johnsona. Ten jednak o śniegu dowiedział się dopiero rano, kiedy paraliż trwał już dobre kilka godzin. W raporcie zauważono, że podczas tak „ekstremalnych” warunków pewne utrudnienia w utrzymaniu komunikacji są „nieuchronne”.

Przewodniczący komisji transportu przy London Assembly, która opracowała raport, wymienił też brak przygotowania do takich warunków oraz brak właśnie koordynacji działań, jako główne przyczyny tak późnego przywrócenia sytuacji do normy. W raporcie znalazły się informacje o sytuacjach, kiedy szpitale zwracały się z prośbą do lokalnych władz o pomoc w odśnieżeniu dojazdów do stacji karetek pogotowia, jednak rady dzielnic odmawiały pomocy, tłumacząc się brakiem sprzętu. Autobusy nie kursowały, ponieważ odśnieżone drogi od razu pokrywała nowa warstwa śniegu, lub kursowały z wielogodzinnym opóźnieniem. Dodatkowo autobusy nie mogły wyjechać z baz, ponieważ dojazdy przy nich również pokryte były białym puchem. Raport wyraźnie zwraca uwagę na sześciogodzinną przerwę pomiędzy zawieszeniem systemu autobusów o 2 w nocy, a poinformowaniem burmistrza. Zwraca też uwagę na konieczność kontroli procedur awaryjnych w Transport for London. Zarząd systemu komunikacji londyńskiej przyjął zarzuty sformułowane w raporcie stwierdzając, że jest gotowy na odrobienie tej lekcji i poprawienie komunikacji z dzielnicami. Zapowiada też publikację własnego raportu dotyczącego lutowego opadu śniegu. Z kolei rzecznik burmistrza zwrócił uwagę na wskazanie, że pewne kłopoty są nieuniknione przy tak ciężkich i rzadkich warunkach atmosferycznych. Zapewnił też, że ratusz weźmie pod uwagę wskazówki, które w przyszłości będą mogły posłużyć do poprawienia współpracy pomiędzy służbami i urzędami.

Raporty o śniegu

Na szczęście, brytyjscy urzędnicy mogą opracowywać kolejne raporty dotyczące kilkugodzinnego opadu śniegu przy temperaturze lekko poniżej zera, bo już dwa dni później praktycznie go nie było. Strach jednak pomyśleć, co by się stało, gdyby śnieg utrzymał się przez kilka dni lub spadł znowu. Straty, które poniósł Londyn tego dnia są szacowane na setki milionów funtów, w porównaniu do kilkudziesięciu, które trzeba by przeznaczyć na porządny system odśnieżania miasta. Burmistrz tłumaczy, że takie warunki zdarzają się raz na kilkanaście lat, dlatego nie da się oszacować kosztów poprawy jakości odśnieżania.

Błażej Zimnak 

To jeszcze nie koniec zimy »

Najniższe temperatury od XIX wieku » 
 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK