SPORT

Co z tym Liverpoolem?

Polish ExpressPolish Express logo

Co z tym Liverpoolem?

Na pytanie, co złego dzieje się w klubie, który w swoich szeregach ma takich piłkarzy jak Steven Gerrard czy Fernando Torres, od dłuższego czasu próbują odpowiedzieć nie tylko najwięksi sympatycy Liverpoolu.

Brytyjska odmiana „Orła”, czyli nielot >>

Do grona zaniepokojonych dołączyli bowiem także działacze, trenerzy, a nawet… ligowi rywale! Jedno jest jednak pewne - tak złego sezonu drużyna z Anfield nie miała od blisko 56 lat, kiedy to wskutek fatalnej postawy spadła         z Premier League. Kryzys wydaje się o tyle bardziej zastanawiający, że jeszcze dwa lata temu (sezon 08/09) Liverpool walczył ze swoim odwiecznym rywalem - Manchesterem United - o tytuł mistrza kraju. Co prawda przegrywając na finiszu rozgrywek o 4 punkty, ale za to z zaledwie dwoma porażkami na koncie. Wieszczono odrodzenie się potęgi, która w 2005 roku sięgnęła po najważniejsze trofeum w klubowej piłce - tytuł zwycięzców Ligi Mistrzów.
Omawiane chwile to jednak przeszłość, która w kontekście tegorocznych „dokonań” zawodników The Reds wygląda na szczególnie odległą. Początek nieszczęść łączy się z końcówką poprzedniego sezonu, kiedy klubem z Anfield zaczęli zarządzać dwaj działacze - Tom Hicks i George Gillett. Ich kadencja nie trwała długo, a niechęci kibiców do amerykańskich inwestorów nie trzeba nikomu specjalnie przypominać (podobna sytuacja ma miejsce we wspomnianym już Man Utd). Jednak prawdziwym szokiem okazało się zwolnienie menagera Rafaela Beniteza, któremu nie udało się nawet zakwalifikować do ówczesnej edycji LM. Zmiana na stanowisku trenerskim zapowiadana była jako początek rewolucji. Niestety, od tego momentu jest jeszcze gorzej.
Roy Hodgson okazał się bowiem szkoleniowcem niezbyt dobrze rozumiejącym atmosferę panującą w Liverpoolu. Podczas 6-miesięcznej pracy z zespołem Anglik nie tylko nie poprawił wyników sportowych, ale także zaangażował się w poważny konflikt z kibicami, którym zarzucił brak wsparcia w trudnych momentach. Wystarczy wspomnieć, że w momencie odejścia Hodgsona Liverpool zajmował odległe, bo dopiero 12 miejsce w ligowej tabeli, mając cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Eksperci zajmujący się piłką nożną na Wyspach stwierdzili, że słabe wyniki to między innymi efekt kiepskiej taktyki, w której tacy profesjonaliści jak Dirk Kuyt czy wymienieni wcześniej Gerrard i Torres nie mogą się odnaleźć. Z kolei Michael Owen - wielka legenda klubu -  twierdzi, że problem The Reds polega właśnie „na uzależnieniu od dyspozycji kilku zawodników, co stanowi największą bolączkę. Gdy Torres albo Gerrard jest kontuzjowany, ten zespół nie istnieje na boisku”. Anglik komentuje dalej, że „zarówno zespół, jak i cały klub jest w okresie przejściowym. Zmieniają się nie tylko szkoleniowcy, ale i właściciele”. Nie można Owenowi odmówić racji, tym bardziej, że w międzyczasie w klubie doszło do kolejnych roszad personalnych. Na miejsce nielubianych poprzednich właścicieli, wskakuje John Henry - pasjonat, jednak bez większej znajomości futbolowych realiów. Jedną z jego ważniejszych decyzji było rozwiązanie kontraktu z Royem Hodgsonem i zatrudnienie dawnej gwiazdy Liverpoolu - Kenny\'ego Dalglisha, postaci dobrze znanej każdemu fanowi The Reds. Szkot na przełomie lat 70. i 80. był najskuteczniejszym napastnikiem klubu, a po przejściu na piłkarską emeryturę kontynuował z równym powodzeniem karierę menagerską. Władze klubu mają nadzieję, że styczniowa zmiana na trenerskiej ławce okaże się trafną decyzją. Przede wszystkim chodzi o uspokojenie rozgoryczonych kibiców, którzy spragnieni zwycięstw coraz ostrzej komentują poczynania klubowych działaczy.
Kolejny problem to zdyscyplinowanie samych piłkarzy. Nie tak dawno Ryan Babel za „ćwierkanie” na Twitterze na temat pracy Howarda Webba (angielski sędzia podyktował wątpliwego karnego, który zapewnił zwycięstwo 1:0 Czerwonym Diabłom) został ukarany karą grzywny. Angielska federacja piłkarska zastanawia się także nad zawieszeniem niepokornego zawodnika. Babel co prawda przeprosił, ale w niczym nie poprawiło to wisielczej atmosfery wokół klubu.
Dlatego też z rosnącym niepokojem wyczekiwano niedzielnych derbów Merseyside, w których Liverpool podejmował odwiecznego rywala zza miedzy - Everton. Kibice mają w pamięci pierwsze derby tego sezonu, kiedy to The Toffees po zaciętym spotkaniu ograły The Reds 2:0. Jednak teraz oba kluby sąsiadujące ze sobą w drugiej połówce ligowej tabeli miały bardzo podobne problemy. Spotkanie to zapowiadano więc jako ważny moment, który może pozytywnie wpłynąć na morale zarówno jednego jak i drugiego zespołu. Mecz rozpoczął się tak naprawdę od wejścia Kenny\'ego Dalglisha, któremu kibice zgotowali owację na stojąco. Jednak późniejsze 90 minut należało do piłkarzy, którzy zgotowali wodzom emocjonujący spektakl. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2, jednak zmieniająca się sytuacja na boisku do ostatnich chwil nie pozwalała na chwilę oddechu. Zarówno dla graczy jak i kibiców obu zespołów. Wielką ochotę do gry miał Fernando Torres, co nie było ostatnio częstym zjawiskiem. Pierwsza połowa, po której Liverpool schodził         z jednobramkową zaliczką pozwalała mieć nadzieje, że najgorsze już minęło, a drużyna powoli wychodzi na prostą. Jednak po przerwie piłkarze Evertonu bezlitośnie wykorzystali moment dekoncentracji The Reds szybko strzelając dwa gole. Bramkę na wagę remisu z rzutu karnego zdobył Dirk Kuyt.
To spotkanie pokazało jednak, że w drużynie zapanowała lepsza atmosfera. Podopieczni Dalglisha wyglądali na zmotywowanych, czego bardzo brakowało w rundzie jesiennej. Sam szkoleniowiec jeszcze przed derbami zauważył, iż jego piłkarze w poprzednich meczach stracili pewność siebie, ale z jego pomocą klub zażegna kryzys - potrzeba tylko ciężkiej pracy i determinacji.
Czy życzeniowe myślenie szkockiego menagera stanie się faktem? W obecnym oknie transferowym z powodu braku środków, Liverpool nie będzie bił się o znane nazwiska. Za to do klubu spływają oferty sprzedaży jak np. propozycja Juventusu Turyn zainteresowanego pozyskaniem Torresa. Najbliższe ligowe spotkania, a także rywalizacja w Lidze Europejskiej pokażą, czy władzom uda się odrodzić potęgę klubu oraz utrzymać przy sobie najbardziej utalentowanych zawodników. 
Dawid Cierocki / Fot. Getty Images
 

Brytyjska odmiana „Orła”, czyli nielot >>

 

Miałeś wypadek? Możesz dostać odszkodowanie >>
 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Liverpool bez pijaków

Liverpool bez pijaków

Władze Liverpoolu postanowiły rozwiązać kwestię błąkających się po ulicach nietrzeźwych, często bezdomnych ludzi. W mieście pojawi się duży natmiot, do którego zaprowadzani będą pijani mieszkańcy Liverpoolu....

UWAGA! Strajki na brytyjskich lotniskach podczas Bank Holiday - gdzie i kiedy można spodziewać się utrudnień?

UWAGA! Strajki na brytyjskich lotniskach podczas Bank Holiday - gdzie i kiedy można spodziewać się utrudnień?

Uwaga, ostrzegamy przed akcją protestacyjną, która będzie miała miejsce podczas sierpniowego długiego weekendu na lotnisku Liverpoolu.

Liverpool, jakiego nie znacie: Uroki Chinatown

Liverpool, jakiego nie znacie: Uroki Chinatown

Przy okazji zwiedzania centrum Liverpoolu, zachęcam do krótkiego spacer po  (chiński: 利物浦 唐人街 pinyin: Li Wu Pu Tang Ren Jie). Położony jest w pobliżu południowego krańca centrum miasta,  to właśnie tu...

Wyremontują dom Beatlesa

Wyremontują dom Beatlesa

Władze Liverpoolu dopiero pod presją fanów zdecydowały, że dom, w którym urodził się perkusista Beatlesów Ringo Starr nie zostanie zrównany z ziemią, lecz wyremontowany.

Fałszywy ksiądz z Liverpoolu

Fałszywy ksiądz z Liverpoolu

George Gordon przyznał, że w przebraniu wikarego w Liverpoolu wyłudził 30 tysięcy funtów na rzekome cele charytatywne.

Pan młody piromanem

Pan młody piromanem

Pan młody upił się, pokłócił z obsługą hotelową, a na sam koniec podpalił zamek, w którym odbywało się jego wesele.

Szczury giganty rozprzestrzeniają się na terenie Wielkiej Brytanii

Szczury giganty rozprzestrzeniają się na terenie Wielkiej Brytanii

Odporne na trutki szczury wielkości kota pojawiają się w coraz większej ilości brytyjskich miast. Żywią się odpadami, a swoje nieprawdopodobne zdolności przystosowawcze przekazują kolejnym pokoleniom. Obecność...

Liverpool przez miesiąc bez Gerrarda

Liverpool przez miesiąc bez Gerrarda

Piłkarze Liverpoolu przez miesiąc będą musieli sobie radzić bez swojego kapitana Stevena Gerrarda. 33-letni pomocnik w sobotnim spotkaniu ligowym z West Ham United (4:1) doznał urazu mięśnia.

Polscy chuligani biorący udział w ataku neonazistów w Liverpoolu trafili do więzienia

Polscy chuligani biorący udział w ataku neonazistów w Liverpoolu trafili do więzienia

Trzech polskich chuliganów, którzy zostali zwerbowani przez neonazistów w Liverpoolu i brali udział w zamieszkach powodując szkody o wartości 25 tysięcy funtów, trafili do więzienia.

Keane spełnił marzenia

Keane spełnił marzenia

Napastnik reprezentacji Irlandii Robbie Keane za 20 mln funtów przeniósł się z londyńskiego Tottenhamu do Liverpoolu, któremu to klubowi kibicuje od dziecka.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK