POLACY W UK

Co ważniejsze – długość, czy technika?

Polish Express
Polish Express logo

Co ważniejsze – długość, czy technika?

Klapy gustownych garniturów naszych najlepszych odbijaczy włochatej piłeczki, i bluzeczka odbijaczki, zostały udekorowane przez Prezydenta RP. Trójca tenisistów, dzięki którym w ciepłe lipcowe dni szczytowało poczucie naszej narodowej dumy, wprost z nieskazitelnie przystrzyżonej wimbledońskiej trawy trafiła na niezgorzej zadbane dywany rezydencji persony numer 1 nad Wisłą.

Agnieszka Radwańska, która w blond fryzurze jedynie atletyczną sylwetką różniła się od krasy lali Barbie, uhonorowana został najcenniejszym, bo złotym Krzyżem Zasługi.

Łukasz Kubot oraz Jerzy Janowicz otrzymali po srebrnym. Wszystko super. Osobiście jestem zdania, że trud sportowców godny jest państwowych zaszczytów, ale mam pewne podejrzenia, że – używając sportowego żargonu – prezydent najzwyczajniej nie wytrzymał w blokach, czyli odrobinę pospieszył się z nader cennymi wyróżnieniami.

Być może chciał w ten sposób wynagrodzić naszym najlepszym tenisistom (bo do miana gwiazd tego sportu jeszcze zaledwie aspirują) niepowodzenia w najistotniejszych potyczkach na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club.

Bezsprzecznie wyniki osiągnięte przez tercet (dla wielu ekspertów póki co egzotyczny) naszych tenisistów w tegorocznym wimbledońskim rozdaniu można wyłącznie traktować w kategoriach sukcesu. Jednakże, czy były one aż tak oszałamiające, by stały się pretekstem zawracania głowy i tej najważniejszej w kraju? Co do tego mam pewne wątpliwości.

Upadek naszej „blondi”

Aby nie być na bakier z szarmanckimi manierami, na początek przyjrzyjmy się dokonaniom Agnieszki Radwańskiej. Krakowianka miała wprost wyparzoną sposobność, by odnieść swój pierwszy, od lat oczekiwany triumf w turnieju wielkoszlemowym, a już na pewno na drugi finał.

Wcześniej za burtą turnieju znalazły się największe faworytki, czyli Serena Williams (rozstawiona z numerem 1), Maria Szarapowa (2) i Wiktoria Azarenka (3).

Nasza „czwóreczka” otwarcie wyznała, że podobna szansa na wimbledoński triumf może zdarzyć się raz na sto lat. Można wyobrazić sobie co czuła, gdy jak niepyszna schodziła z kortu z opuszczoną głową za sprawą zdecydowanie niżej notowanej Sabine Lisicki. Dla niemieckiej tenisistki gospodarze imprezy przydzielili dość odległy, bo zaledwie 23. numer.

Zatem w teorii półfinał winien być dla Radwańskiej zwykłym spacerkiem. Niestety – nie był. Naszej tenisistce przyjdzie jeszcze poczekać na upragnione zwycięstwo w Wielkim Szlemie. To nie jedyna porażka naszej rakiety numer 1. Ba! Zanotowała nawet upadek w sferze moralnej, czyli tej, która dla niej jeszcze nie tak dawno zdawała się być najistotniejsza.

- Krucjata Młodych odcina się od niemoralnego postępowania pani Agnieszki Radwańskiej i tym samym wyklucza ją z grona ambasadorów akcji „nie wstydzę się Jesusa”. Pragniemy podkreślić, że w akcji wzięło udział ponad milion osób, wśród nich liczni sportowcy i artyści.

Jesteśmy przekonani, że przytłaczająca większość z nich poważnie traktuje własną deklaracje o przywiązaniu do wiary katolickiej i jej zasad. Skądinąd smutny jest osobisty upadek pani Radwańskiej, która przekreśliła swoim postępowaniem własne słowa – czytamy w oświadczeniu Krucjaty Młodych.

Wszystko to za sprawą nagiej sesji zdjęciowej na zamówienie magazynu EPSN „The Body Issue”, w której udział wzięła tenisistka. A jeszcze nie tak dawno pozowała do fotek z napisem Jezus ułożonym z tenisowych piłeczek…

Tępa siła, czy technika?

W męskim tenisie też zawrzało cokolwiek za sprawą duetu biało-czerwonych – Łukasza Kubota i Jerzego Janowicza. W ćwierćfinale turnieju dla panów znalazło się aż dwóch naszych reprezentantów.

Pech sprawił, że o półfinał musieli rywalizować w tym samym czasie i na tym samym korcie. Z tej bratobójczej niejako potyczki obronną ręką wyszedł „Dżersi”, jak mawiają Anglicy. Jednak już w półfinale musiał uznać wyższość pupila gospodarzy Andy’ego Murraya.

Wielu fachowców wprost rozpływa się w komplementach nad potencjałem naszego tenisisty i snuje przed nim bajkową wprost przyszłość. To nadzwyczaj miłe, ale mnie martwi jeden „drobny” szczegół. Otóż Janowicz jest raczej przedstawicielem tenisa siłowego, w którym brak miejsca na finezyjne zagrania. Serwis jest jego zabójczą bronią.

Niebawem w tenisie liczyć się już chyba będą dwa uderzenia – serwis i return. A gdzie technika? I tu na myśl przychodzi stary dylemat. Co ważniejsze – długość, czy technika? Oczywiście dotyczy to sfery intymnej, ale czyż nie można doszukać się pewnych odniesień do przemian we współczesnym tenisie? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom.

A wracając do falstartu naszego prezydenta, to doprawy obdarowywać Krzyżami Zasługi za udział w ćwierćfinale, czy półfinale Wimbledonu, to lekka przesada. Czym udekoruje Radwańską, czy Janowicza za ewentualny wielkoszlemowy triumf?

Warto chyba było poczekać, mimo iż spragnieni jesteśmy spektakularnych sukcesów w najbardziej prestiżowych dziedzinach sportu. No, ale cóż, tenis nie od dziś uchodzi za grę cokolwiek snobistyczną, której z lubością oddają się przedstawiciele tzw. elit, albo przynajmniej się do tego przyznają…   
 

Jerzy Kraśnicki

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK