wasze sprawy

Ciemna strona tolerancji

Polish ExpressPolish Express logo

Ciemna strona tolerancji

W Polsce widok człowieka o odmiennym kolorze skóry ciągle jeszcze budzi ciekawość pomieszaną z niechęcią. To zjawisko może rzadziej spotykane jest w większych miastach, ośrodkach akademickich, gdzie mieszkańcy mieli okazję oswoić się już z przybyszami z Afryki lub Bliskiego czy Dalekiego Wschodu.

Brytyjski muzułmanin: wróg czy obywatel? >>

Powiedzcie wreszcie prawdę o islamie >>

Nieco gorzej rzecz się ma na prowincji. Im bardziej głucha, tym większą sensację budzi pojawienie się obcokrajowca, a zaciekawienie i niechęć stają się tym większe, im skóra przybysza ciemniejsza. Większość Polaków, która niedawno przybyła lub przybywa na Wyspy to mieszkańcy powiatów i gmin. Czarnoskórych, Hindusów, Chińczyków czy innych cudzoziemców, widywali co najwyżej w telewizji, trochę ich więc szokuje ta obfitość etniczna i kulturowa, której doświadczają na co dzień.

Damian ich nie lubi

Damiana bulwersuje fakt, że Pakistańczyk jest jego przełożonym.
- Czepia się ciągle, że się do roboty spóźniam. A ile się spóźniłem? Dwa albo trzy razy i to nie więcej niż pięć minut. Nienawidzi Polaków!
Farid, supervisor w fabryce, w której Damian pakuje szklanki, wyjaśnia, że spóźnianie się jest poważnym naruszeniem dyscypliny pracy i to on jest rozliczany przez swoich szefów z tego, jak pracuje jego brygada.
- Gdybym nienawidził Polaków, to miałbym również pretensje do innych, ale nie mam powodów, bo dobrze pracują. I za co miałbym nienawidzić Polaków, jeśli nic o nich nie wiem, poza tym, że nie różnią się od innych, mają tyle samo rąk, nóg, jedną głowę.

 

Nasze baby na nich lecą

Wcześniej szefem Damiana był Rumun, który też go strofował za niepunktualne przychodzenie do pracy, co Damian akurat przemilczał. Farid zresztą też nie do końca był szczery, bo nie wspomniał o tym, że ma polską dziewczynę.
- Nasze baby lecą na nich, bo myślą, że oni obsypią je kasą, a ta miłość trwa przeważnie miesiąc i później wprowadza się następna. I tak w kółko – opowiada Marek, który wynajmuje pokój u Pakistańczyka.

„Białość” to za mało

Z większości rozmów, które przeprowadziłem z rodakami głównie w Londynie i Luton, wynika, że antypatia do ciemnoskórych wypływa z kilku powodów. Wywodzimy się z kraju jednolitego etnicznie i wyznaniowo, mniejszości narodowe to niespełna jeden procent całej populacji w Polsce, a ponieważ nie jesteśmy narodem zbyt otwartym, więc starają się one nie rzucać zbytnio w oczy. W naszym społeczeństwie funkcjonują różne mity na temat obcokrajowców. Uważamy na przykład, że kolor skóry przekłada się na poziom intelektualny i cywilizacyjny. Polak jest najmądrzejszy, bo najbielszy. Śniady Arab to leń i głupek, Pakistańczyk czy Hindus o jeszcze ciemniejszej skórze jest już dwa razy bardziej leniwy i dwa razy mniej mądry, najgorzej jednak postrzegany jest przybysz z głębi Afryki – nie dość, że nie najmądrzejszy, to na dodatek czarny. Co więc się dzieje z przeciętnym Polakiem, który przybywa na Wyspy i widzi, że wokół niego śniado, czarno i żółto. I on, chociaż biały, musi pracować pod komendą śniadego czy czarnego. Dlaczego ma tu niewiele do gadania? Dlaczego jego „białość” ma tu poślednie znaczenie? Kolejny cios spada na Polaka, kiedy widzi, że kolorowi mają tu własne domy, dobre samochody, że nie można się z nich naśmiewać, trzeba uważać, jak się ich nazywa, bo łatwo trafić przed sąd za rasistowskie zachowanie.

 

Początki Pakistanu

Przeciętny Polak rozumuje anachronicznie, dokładnie tak, jak w średniowieczu uczestnicy wypraw krzyżowych, a później konkwistadorzy czy handlarze i właściciele niewolników. Dla nich ciemnoskórzy czy czarni, to pozbawione rozumu zwierzęta robocze. Tymczasem mieszkańcy Pakistanu pochodzą z miejsc, w których kultura już kwitła, kiedy na terenach obecnej Europy nasi przodkowie chodzili w skórach i zamieszkiwali jaskinie. Pierwsze ślady osadnictwa odkryte na terenie obecnego Pakistanu, pochodzą sprzed 3,5 tysiąca lat. Odnaleziono je na terenie Beludżystanu. Pod koniec VI tysiąclecia p.n.e. osadnicy przenieśli się w dolinę Indusu. W II tysiącleciu osiedlili się tam Arjowie. W VI-V wieku p.n.e. rozwinęło się państwo Gandhara, podbite przez Aleksandra Wielkiego w 327 roku przed naszą erą. W III i II wieku p.n.e. ziemie te weszły w skład imperium Maurjów, następnie królestwa Kuszanów (I-III wiek n.e.), natomiast od IV do VI stulecia ziemie obecnego Pakistanu wchodziły w skład państwa Guptów. W VIII wieku po raz pierwszy pojawili się tam arabscy muzułmanie, doszło do wojny, w której 712 wódz kalifatu omajadzkiego Muhammed ibn Kasim zwyciężył Dahira władcę Sindhu i przejął w posiadanie deltę Indusu. W XIII wieku powstał na terytorium Indii Pakistan, nie istniał jeszcze wtedy jako państwo. W 1526 roku władzę nad Indiami przejęła dynastia Wielkich Mogołów, której założycielem był potomek Czyngis-chana. Jego następcy władali subkontynentem do 1761 roku. W XVIII wieku w historię krajów półwyspu włączyły się europejskie mocarstwa kolonialne. Na początku XIX wieku brytyjska Kompania Wschodnio-Indyjska podporządkowała sobie państwo wielkich Mogołów, a w 1858 władzę od kompanii przejął bezpośrednio rząd brytyjski.

Biedny jak Polska

Pierwsze oznaki rodzenia się świadomości narodowej u indyjskich muzułmanów pojawiły się na przełomie XIX i XX stulecia, a po zakończeniu I wojny światowej i podziale imperium osmańskiego pojawiła się w Indiach muzułmańska opozycja antybrytyjska. Do 1940 roku Liga Muzułmańska, której przewodził Muhammed Ali Jinnah wystąpiła z projektem stworzenia odrębnego państwa zamieszkanego przez indyjskich wyznawców islamu. W 1947 roku z części Indii zamieszkanej przez muzułmanów wydzielono państwo Pakistan. Później historia Pakistanu, już jako państwa, nadal toczy się burzliwie, ale to już zupełnie inna opowieść.
Pakistan to państwo demokratyczne, wielopartyjna republika federacyjna z dwuizbowym parlamentem – Zgromadzeniem Narodowym. Choć państwo to jest czterokrotnie liczniejsze od Polski, to liczba posłów i senatorów jest taka sama jak w polskim parlamencie. Pakistan podobnie jak Polska jest krajem biednym, a dochód narodowy na jednego mieszkańca to 6 tys. dolarów – niewiele mniej, niż w Polsce. To mocarstwo atomowe, na dość wysokim poziomie stoi tu nauka, szczególnie dziedziny związane z energetyką, również medycyna kliniczna. W szkołach, które nie są obowiązkowe, bo rodzice decydują czy dziecko będzie się kształcić, oprócz języka ojczystego obwiązuje również nauka angielskiego, który jest jednym z dwóch języków urzędowych.

 

Są u siebie

Pakistańczycy są obecni w Wielkiej Brytanii od dobrych 200 lat, nic więc dziwnego, że czują się tu jak u siebie. Wielu z nich zapomniało już o swoich korzeniach, to teraz typowi Brytyjczycy. Ci z kolei, którzy przyjeżdżają obecnie, dysponują już na początku kapitałem w postaci języka. Taki przybysz nie ma problemu z załatwieniem konta w banku, z rozpoczęciem działalności gospodarczej, ze znalezieniem dobrej lub bardzo dobrej pracy. Z podnoszeniem kwalifikacji czy studiowaniem też nie ma problemu. Większość Polaków, przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii, oprócz białej skóry i kwalifikacji budowlanych, nie ma nic więcej do zaoferowania. Te kwalifikacje, to oczywiście nic złego, ale stanowczo za mało, żeby rządzić innymi – bo znów ten język.
Hassan, Aman i Mussil, to trzej bracia, którzy do Londynu przyjechali trzy lata temu. Przez dwa lata pracowali w sklepie u swojego kuzyna, a później założyli własny. Wstają przed piątą rano, bo już o piątej pojawiają się pierwsi dostawcy, handlują do pierwszej w nocy, później kąpiel i na sen pozostaje zaledwie trzy godziny. Hassan zamierza tu zostać i nadal prowadzić interes, a Aman i Mussil wrócą do Pakistanu. Za zarobione pieniądze Aman kupi stację benzynową i żonę. Mussil też dokona zakupu małżonki, ale oprócz niej jeszcze mały zajazd przy autostradzie do Karaczi. „Zakup małżonki” brzmi dziwnie, ale zgody przyszłych teściów na małżeństwo nie będzie, dopóki przyszły mąż nie zapłaci. Może to być krowa czy wielbłąd, ale też i pieniądze. Przyszli teściowie Amana, to ludzie zamożni, więc z krową czy nawet dwiema nie ma co nawet podchodzić do nich. Odpowiednia gratyfikacja za córkę to 10 tysięcy funtów, natomiast dwa razy więcej zapłaci za stację benzynową. Bracia wzięli duży dom na kredyt w londyńskiej dzielnicy Acton, część pokoi wynajęli Polakom.

Dobre serce Hassana

- Nie dam złego słowa powiedzieć na „pakoli”– mówi Mateusz, który mieszka u Hassana. - Wcześniej mieszkałem u Polaka, który niemiłosiernie zdzierał i stawiał różne ograniczenia. Płaciłem więcej, mogłem mniej. Właził mi bez przerwy do pokoju i sprawdzał, czy ktoś u mnie nie nocuje. Zabronił mi trzymania telewizora w pokoju. Tu płacę mniej, nikt mi nie zagląda, nie dręczy, mam w pokoju nie tylko telewizor, ale i lodówkę i mikrofalówkę, choć to samo jest w kuchni.
Niedawno wydarzyła się taka historia. Andrzeja rzuciła dziewczyna, ale przedtem okradła z pieniędzy, na domiar złego stracił pracę. Nie miał nie tylko na jedzenie, ale również na zapłacenie czynszu. Kiedy załamany rozmyślał nad tym, co zrobić, ktoś zapukał do drzwi. Był to Hassan, który poprosił go, by zszedł z nim do sklepu. - Wybierz sobie to, co ci jest potrzebne do jedzenia, zapłacisz, jak będziesz mógł. Za mieszkanie tak samo.

Kiedy Mateusz znów zaczął pracować i otrzymał pierwszą wypłatę, przyszedł do Hassana, chcąc oddać dług, ten nie chciał przyjąć. I nie zrobił tego, powiedział mu tylko: - Oddasz, jak będziesz bardzo bogaty.

Paweł Wysocki, polski rastafarianin, muzyk, który od wielu lat mieszka w Wielkiej Brytanii, twierdzi: - Żyję w dzielnicy, gdzie jestem jedynym białym. O, przepraszam, jeszcze moja dziewczyna, Słowaczka i nie zamieniłbym tego miejsca na żadne inne. Ci ludzie mają większą wrażliwość, cierpliwość i wyrozumiałość, możemy się od nich wiele nauczyć.

Janusz Młynarski

Brytyjski muzułmanin: wróg czy obywatel? >>

Powiedzcie wreszcie prawdę o islamie >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Brytyjskie umowy śmieciowe

Brytyjskie umowy śmieciowe

Pracownicy zatrudnieni w Wielkiej Brytanii na umowach nie określających konkretnych godzin pracy, zarabiają około 6 funtów mniej za przepracowaną godzinę niż osoby na tradycyjnych umowach.

Ambasador o polskich imigrantach: Polacy nie przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii po zasiłki

Ambasador o polskich imigrantach: Polacy nie przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii po zasiłki

Ambasador RP w Londynie, Witold Sobkow, twierdzi, że Polacy przyjeżdżający do Wielkiej Brytanii „nie mają pojęcia” o brytyjskim systemie zasiłkowym przed podjęciem pracy. „Daily Telegraph” cytuje polskiego...

Rehabilitacja po wypadku

Rehabilitacja po wypadku

Gdy staramy się o odszkodowanie po wypadku, warto oprócz zadośćuczynienia za ból, cierpienie i straty finansowe postarać się także o odpowiednią rehabilitację. Rehabilitacja ma pomóc poszkodowanemu powrócić...

Kolejna wpadka brytyjskich nazistów

Kolejna wpadka brytyjskich nazistów

Brytyjska partia nacjonalistów, która w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego wykorzystała wizerunek myśliwca z polskiego Dywizjonu 303, popełniła kolejną „gafę”.

Kolejne morderstwo Polaka na Wyspach

Kolejne morderstwo Polaka na Wyspach

Trwa proces w sprawie morderstwa popełnionego w Tooting, gdzie w nocy z 19 na 20 maja znaleziono ciężko rannego 24-latka. Mężczyzna, zidentyfikowany jako Przemysław Łepkowski, zmarł następnego dnia w szpitalu.

Policjanci wzięli inwalidę za złodzieja i… wyrwali mu protezę

Policjanci wzięli inwalidę za złodzieja i… wyrwali mu protezę

Wyrwana proteza nogi, przemieszczenie barku, krwotok – tak można najkrócej podsumować bilans niecodziennej interwencji policji w Boothstown. Kilku funkcjonariuszy obezwładniło tam poruszającego się...

Urlop „na grypę”

Urlop „na grypę”

Jak się można było tego spodziewać, po ogłoszeniu przez WHO pandemii grypy A/H1N1, wielu z pracujących Brytyjczyków poczuło się „nagle chorych”.

Nowe miasto

Nowe miasto

Radni zatwierdzili już projekt rozpoczęcia budowy nowego miasta położonego między A38 a A379 na przedmieściach Plymouth.

Polka dotarła na szczyt wieżowca

Polka dotarła na szczyt wieżowca

Ostatnie 18 metrów najwyższego budynku w Europie pokonała Polka Wioletta Smul bez żadnego zabezpieczenia zawieszając na szczycie flagę „Save the Arctic”. Sześć aktywistek, które przez 15 godzin...

Jestem otwarty na możliwości, które daje to miasto

Jestem otwarty na możliwości, które daje to miasto

Dzisiaj w cyklu „Polish Dream” rozmawiamy z panem Sławkiem Stawarczykiem, stylistą fryzur pracującym w salonie fryzjerskim Profile Salon w Londynie oraz jednym z ekspertów warsztatów „Panorama Piękna”,...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK