temat numeru

Budowy śmierci

Polish ExpressPolish Express logo

Budowy śmierci

Rok temu 53-letni Polak zginął na budowie w Szkocji. Niedawno zakończył się proces w tej sprawie - sąd uznał pracodawców za winnych niedopatrzenia i ukarał ich grzywną. Zdaniem wielu - zbyt małą.

 

 
 
Koniec maja zeszłego roku. Andrzej Freitag jak co dzień wyszedł do pracy przy budowie apartamentowca przy Arbroath Road w szkockim Dundee. Pracował nieopodal szybu wentylacyjnego. Polak spadł z wysokości kilku metrów. Zmarł tego samego dnia w szpitalu Ninewells.
Nieco ponad rok później zakończył się proces w tej sprawie. Firma Discovery Homes Limited, która zatrudniała Andrzeja Freitaga, została ukarana grzywną 5 tys. funtów za naruszenie przepisów Health and Safety at Work (odpowiednik polskich przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy). Dodatkowo szef przedsiębiorstwa, Richard Pratt, został ukarany grzywną wysokości 4 tys. funtów po tym, jak przyznał się do zaniedbań na podlegającej mu budowie. Przedstawiciele brytyjskiego urzędu kontrolującego przestrzeganie przepisów w miejscach pracy - Health and Safety Executive - (odpowiednik Państwowej Inspekcji Pracy) zwracają uwagę, że to dopiero druga sprawa w ciągu ostatnich sześciu lat, w której zasądzono grzywnę dyrektorowi firmy, gdzie doszło do śmiertelnego wypadku.
 
Wypadek był przewidywalny
W wydanym komunikacie Murray Provan, inspektor Health and Safety Executive otrzega inne firmy budowlane przed ryzykiem, jakie towarzyszy pracom na wysokościach.
- Wypadek w Dundee można było łatwo przewidzieć i mu zapobiec - uważa Murray Provan.
- Andrzej Freitag zginął, ponieważ jego pracodawca oraz obecny na miejscu menedżer nie wykonali swoich obowiązków związanych z pracami na wysokościach.
Szyb wentylacyjny zabezpieczony był barierkami zupełnie nieprzystosowanymi do tego celu, takimi jakich używa się podczas remontów dróg. Wina firmy pochodzi wprost od zaniedbania, którego dopuścił się odpowiedzialny za bezpieczeństwo Richard Pratt - opisuje sprawę inspektor.
Firma oraz jej dyrektor zostali uznani winnymi na podstawie brytyjskich przepisów BHP z 1974 roku. Mówią one między innymi, że „powinno być obowiązkiem pracodawcy zapewnienie możliwie największego bezpieczeństwa dla zdrowia swoich pracowników”.
 
Internauci - to skandal!
Zdaniem wielu osób, kary finansowe, które poniosła firma budowlana i jej właściciel są groteskowo małe.
- Dziewięć tysięcy za życie człowieka to jakieś nieporozumienie. Sprawa ciągnęłaby się, moim zdaniem, znacznie dłużej, gdyby ofiarą był obywatel UK - pisze na jednym z for internetowych użytkownik o pseudonimie Andzia. - Nie ubolewam nad niedolą narodu polskiego, tylko z doświadczenia, faktów i opowieści wyciągam takie wnioski - dodaje.
Inny internauta podaje przykład podobnej sprawy, gdzie kary zasądzono znacznie wyższe.
- To jest skandal - oburza się użytkownik o nicku Gryps. - W Szkocji za zabicie borsuka dostaje się 5 tys. funtów grzywny i pół roku więzienia w zawieszeniu! Wyroki w podobnych sprawach zazwyczaj sięgają 100 tys. funtów plus odszkodowanie dla rodziny zmarłego.
Jako przykład podaje sprawę śmierci pracownika budowlanego Alexandra McCully z 2003 roku, która znalazła swój finał w sądzie w lipcu 2008 roku. Uznano wtedy winę firmy budowlanej Carllion JM Ltd. i ukarano ją grzywną wysokości 70 tys. funtów oraz kosztami procesu (kolejne 24 tys. funtów).
Tego typu głosów pojawia się więcej. Niektórzy internauci domagają się nawet ingerencji polskich władz konsularnych.
Wielu internautów krytykuje też jakość zabezpieczeń na angielskich budowach. - Niedawno odszedłem z jednej (firmy - red.) po pierwszym dniu pracy, widząc niebezpieczeństwo wypadku na każdym kroku i totalne lekceważenie tego przez szefostwo. Może kwestia ta powinna być zgłoszona tam gdzie trzeba, ale szkoda mi było ludzi, którzy tam wciąż pracują i w większości nie potrafią się komunikować w języku angielskim - pisze jedna z osób.
Inny internauta podsumowuje tylko
- Dlatego warto jest zgłaszać uchybienia Health and Safety i nie godzić się na wykonywanie pracy w takich warunkach.
 
Dwie śmierci tygodniowo
Zgodnie ze statystykami publikowanymi na stronach internetowych Health and Safety Executive, od początku kwietnia 2008 roku do końca grudnia 2008 podczas wykonywania swoich obowiązków zginęło 137 osób (pracownicy firm albo osoby samozatrudnione), a dodatkowe 80 osób poniosło śmierć, chociaż nie miało nic wspólnego z prowadzonymi pracami. Aż 800 tys. zostało rannych lub zachorowało bezpośrednio przez fatalne warunki panujące w miejscu pracy. To i tak mniej niż w poprzednim roku, kiedy zginęły 163 osoby - HSE zanotowało spadek o 16 proc. (dla porównania w 2007 roku na polskich budowach zginęło 150 osób, a 271odniosło ciężkie obrażenia, głównie spadając z wysokości).
W samym budownictwie w okresie branym pod uwagę przez HSE zginęło 46 pracowników oraz dwie osoby niezwiązane z budową. To średnio dwa przypadki śmiertelne tygodniowo. W materiałach Health and Safety Executive podane są też przyczyny śmierci, nawet jeśli wciąż toczy się postępowanie w tej sprawie. W przypadku prac na budowach zwykle są to upadki z wysokości, obrażenia wywołane ciężkim sprzętem, porażenia prądem oraz zatrucia dwutlenkiem węgla. Z materiałów opracowywanych przez HSE wynika, że powodem większości wypadków jest pośpiech w ukończeniu kontraktu. Jednak nie wszyscy pracodawcy przyjmują do wiadomości, że chodzenie „na skróty” może przysporzyć poważnych kłopotów i jeszcze bardziej opóźnić cały projekt.
 
 
Pomoc jest pod ręką
Nie każdy o tym wie, ale brytyjskie przepisy o bezpieczeństwie w miejscu pracy są bardzo szczegółowe i dostępne dla wszystkich zainteresowanych (patrz: ramka), jak również zdecydowanie egzekwowane. Na stronach internetowych HSE znajdziemy dokumenty zebrane pod tytułem „Często zadawane pytania”. Dostępne są one również w języku polskim. Jeśli w twoim miejscu pracy łamane są przepisy dotyczące bezpieczeństwa - nie czekaj na wypadek, zgłoś to do HSE. Infolinia HSE udziela informacji, wskazówek i specjalistycznych porad na temat bezpieczeństwa i higieny pracy. Informacje przekazywane HSE traktowane są jako poufne. HSE nie udostępnia danych osobowych innym organizacjom, więc nie ma obaw, że nasz pracodawca dowie się o tym, kto zgłosił problem do HSE. Informacje mogą przekazać urzędowi pracownicy, osoby samozatrudnione oraz odpowiedzialne za teren lub budynek, na którym prowadzone są prace. Nie każdy również wie, że zgłoszenie wypadków podczas pracy lub nadużyć jest naszym obowiązkiem. Bezwzględnie należy zgłaszać nie tylko poważne sprawy, ale również każdy wypadek, który nie spowodował nikomu krzywdy, ale mógł.
HSE jest również w trakcie przygotowywania dużej kampanii informacyjnej, która rozpocznie się jesienią. Zdaniem Judith Hackitt, dyrektor HSE, szczególnie w trudnych ekonomicznie czasach należy bezwzględnie zadbać o bezpieczeństwo pracowników, na którym nieuczciwi pracodawcy mogą próbować oszczędzać.

 
Jak zgłaszać nadużycia?
Wszystkie wypadki, choroby i zdarzenia niebezpieczne można zgłaszać do centralnego punktu zgłaszania wypadków Incident Contact Centre (ICC). W istniejącym od 1 kwietnia 2001 roku punkcie przyjmowane są zgłoszenia z całego kraju.
Wypadki można zgłaszać w następujący sposób:
- telefonicznie: 0845 3009923 (od poniedziałku do piątku, w godz. 8.30 do 17.00),
- przez internet: riddor.gov.uk (Reporting of Injuries, Diseases and Dangerous Occurrences Regulations),
- faksem: - 0845 3009924 (na formularzu zgłaszania wypadków, dostępnym na stronie),
- listownie: Incident Contact Centre, Caerphilly Business Park, Caerphilly, CF83 3GG.
Wypadki można także zgłaszać bezpośrednio do miejscowego biura HSE lub władz lokalnych.
Dodatkowych informacji szukaj na stronach hse.gov.uk oraz w materiałach po polsku na stronie hse.gov.uk/languages/polish/faqs.htm.
 

Błażej Zimnak

 

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Opublikują zdjęcie mężczyzny podejrzanego o porwanie Madeleine

Opublikują zdjęcie mężczyzny podejrzanego o porwanie Madeleine

Elektroniczny portret mężczyzny podejrzanego o porwanie Madeleine McCann, który został stworzony przez Scotland Yard, zostanie niebawem upubliczniony.

Wypadek polskiego autokaru w USA

Wypadek polskiego autokaru w USA

W stanie Nowy Jork dachował autokar przewożący polskich turystów. Kilkanaście osób trafiło do szpitala.

Polacy skazani na dożywocie

Polacy skazani na dożywocie

Dwóch Polaków, 37-letni Jakub Ostrowski oraz 38-letni Mariusz Florowski, zostali skazani na karę dożywotniego więzienia za zabicie swojego rodaka, 34-letniego Benedykta Nowaka i próbę podpalenia jego brata.

Sexting – czy wiesz co robi Twoje dziecko?

Sexting – czy wiesz co robi Twoje dziecko?

Coraz więcej dzieci daje się załapać w pułapkę sextingu. Co więcej, drastycznie obniża się też wiek, w którym nastolatkowie rozpoczynają inicjację seksualną.

Nowy program emerytalny

Nowy program emerytalny

Od 1 października na Wyspach obowiązuje nowy program emerytalny, który już zdobył sobie opinię rewolucyjnego. Ma on zachęcić mieszkańców Wielkiej Brytanii do oszczędzania już teraz.

Nastolatki często dokonują aborcji

Nastolatki często dokonują aborcji

W 2010 roku prawie 40 tysięcy nastolatek w Wielkiej Brytanii poddało się aborcji – niektóre nawet po raz czwarty, piąty czy szósty!

Napad z kalendarza

Napad z kalendarza

Złodziej, który brał udział w napadzie na bukmachera, został schwytany, ponieważ napisał o tym w swoim notatniku.

Grożący wysadzeniem biura w Londynie aresztowany

Grożący wysadzeniem biura w Londynie aresztowany

Londyńska policja zatrzymała 50-letniego Michaela Greena, który wtargnął do budynku grożąc wysadzeniem i wziął trzech zakładników.

Podpalacz londyńskiej fabryki skazany na 11,5 roku więzienia

Podpalacz londyńskiej fabryki skazany na 11,5 roku więzienia

Podpalacz, który podłożył ogień w historycznej fabryce mebli w Londynie, został skazany na jedenaście i pół roku więzienia.

Coraz wyższe mandaty

Coraz wyższe mandaty

Mike Penning, brytyjski minister ds. bezpieczeństwa na drogach informuje o planowanych zmianach w systemie karania kierowców za niebezpieczną jazdę.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK