POLACY W UK

Brzytwa z cynglem

Polish Express
Polish Express logo

Brzytwa z cynglem

Każde dziecko odpowie na pytanie, co łączy brzytwę i pistolet. Każdym z tych przedmiotów można zrobić sobie lub komuś krzywdę, szczególnie u fryzjera.

Kwiecień tego roku, biały dzień, piątek, wpół do drugiej po południu. Do pełnego ludzi zakładu fryzjerskiego Iker przy Acton Lane (Harlesden, północno-zachodni Londyn) zdecydowanym krokiem wchodzi uzbrojony mężczyzna. Podchodzi do fotela, na którym siedzi Wayne Freckleton, czarnoskóry 25-latek. Morderca oddaje cztery strzały w głowę Wayna. Młody człowiek, podobnie jak bohater „Mściciela”, westernu Clinta Eastwooda, ginie od kul w miejscu, gdzie mogłoby się wydawać, że najniebezpieczniejszym przedmiotem są nożyczki. Nie wiemy, czy mógł się bronić, czy zginął, bo ręce przykryte miał fartuchem zapiętym od szyi do kolan.

Motyw załatwiania biznesów większego i mniejszego kalibru podczas wizyty u fryzjera pojawia się w literaturze i filmach sensacyjnych wielokrotnie. Młody Vito Corleone w drugiej części Ojca Chrzestnego właśnie w nowojorskim zakładzie fryzjerskim wstawił się za kobietą, którą landlord zamierzał wyrzucić na ulicę. Starszy Włoch godzi się na propozycję przyszłego ojca mafii. Młody Corleone zaczyna rządzić we włoskiej dzielnicy. Zabija miejscowego mafioso w białym ubranku, a potem sukcesywnie podporządkowuje sobie drobnych handlowców, by pod koniec życia decydować o interesach i losie wielu ludzi.
O dzielnicy Harlesden, gdzie doszło do morderstwa, nie można powiedzieć wiele dobrego. Słychać tu głównie czarne odmiany angielskiego oraz język polski. To pierwsze morderstwo z użyciem broni palnej od września 2006 roku, ale niejedyne w tej okolicy. Jeszcze tego samego weekendu (25-27 kwietnia) w sąsiadującej z Harlesden dzielnicy Willesden jedna osoba została postrzelona, a druga zasztyletowana. Motyw morderstwa w zakładzie fryzjerskim na Acton Lane pozostaje nieznany. Nie wiadomo, czy morderca miał plan, by zabić dokładnie tę osobę, czy był to element szerszych porachunków. Sprawcę zbrodni oraz osobę zamieszaną w morderstwo zatrzymali po kilku dniach policjanci ze specjalnej grupy do spraw przestępczości wśród czarnoskórej społeczności. To dwóch 26-latków. W momencie gdy zamykaliśmy to wydanie Polish Express obaj stanęli przed sądem.

Krwawa statystyka

Pierwsze strony wyników wyszukiwania fraz związanych z przestępczością w salonach fryzjerskich: maj 2008 - biały 26-latek zatrzymany za morderstwo właściciela zakładu fryzjerskiego w Arlington (UK), czerwiec 2007 - Anniston w stanie Alabama (USA), zamaskowany i uzbrojony mężczyzna sterroryzował pracowników salonu fryzjerskiego, sierpień 2003 - porachunki gangów w zakładzie fryzjerskim w Birmingham. Jak podaje strona everyblock.com w samym Chicago w ciągu ostatniego roku (czerwiec 2007 - maj 2008) odnotowano 497 przestępstw, które miały miejsce w salonach fryzjerskich lub ich okolicy. Kradzieże, pobicia, wymuszenia, morderstwa, porwania, handel narkotykami i bronią. Listę można ciągnąć bez końca. Fraza „barbershop crime” pojawia się na ponad 2,8 milionach stron internetowych. Nie brakuje też informacji o przypadkowych ofiarach „fryzjerskich” porachunków.
W styczniu 2006 roku w salonie Golden Touch na Willesden policja zatrzymała Mohammeda Siddique’a Khana, który uznawany był za jednego z najważniejszych członków arabskiej organizacji terrorystycznej, współodpowiedzialnej za londyńskie ataki bombowe w lipcu 2005 roku. Wzrost liczby morderstw w 2007 roku z użyciem broni palnej w północno-wschodniej części Londynu - Newham (znów popularne wśród Polaków i czarnoskórych rejony: Stratford, Upton Park, West Ham) odnotowany został m.in. właśnie po strzelaninie przed zakładem fryzjerskim. Było to jedno z 7 zabójstw w tej dzielnicy w zeszłym roku. Borough of Newham to obok Camden (długo nie szukając trafiamy na wzmiankę o strzelaninie przed salonem w 1928 roku) i Lambeth jedna z najniebezpieczniejszych części „siedemnastego województwa”.

Męskie sprawy

Niecały tydzień po ostatnim morderstwie na Harlesden opowiadam tę historię Stephanowi Gallice. To Francuz pochodzący z drugiego pod względem wielkości miasta, położonego we wschodniej części kraju - Lyonu. Stephan pracuje jako fryzjer i stylista od ponad piętnastu lat. Miał własny salon na kontynencie, a teraz myśli o otworzeniu swojego zakładu nad Tamizą. Na jego twarzy nie pojawia się cień zaskoczenia, gdy słyszy, że morderstwo z Harlesden zostało popełnione w miejscu podobnym do tego, gdzie przychodzi codziennie do pracy.
- Zakłady fryzjerskie, szczególnie właśnie te klasyczne „barbershop”, przeznaczone są tylko dla mężczyzn. Przez te miejsca przewija się masa ludzi. Każdy podrzędny zakład wygląda podobnie. Kilka foteli, kilka miejsc dla klientów czekających na swoją kolej. Kawiarniano-knajpiana atmosfera, napiwki, dym papierosowy i przygaszone światło. To tu w wielu miastach świata, szczególnie tych większych, pełnych mniejszości etnicznych i narodowościowych, jak Lyon czy Londyn, załatwiają interesy drobni i więksi przestępcy, handlarze narkotyków. Często sam właściciel utrzymuje zakład wyłącznie jako przykrywkę do brudnych biznesów - opowiada Stephan.
Może być to dla nas w pewien sposób niezrozumiałe. Polskie salony fryzjerskie to na ogół miejsca, które nie kipią przestępczością. Dziś kojarzą się raczej z małymi zakładami z dwoma, trzema stanowiskami obsługiwanymi przez młode dziewczyny, lub z droższymi salonami, w których ostatnią rzeczą jaką spodziewamy się zobaczyć jest wycelowana w kogoś lufa pistoletu. Dla własnego bezpieczeństwa warto dorzucić kilka funtów i pojechać do salonu w lepszej części miasta, a morderstwa przed fryzjerskimi lustrami oglądać tylko na DVD.

 

Błażej Zimnak
[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK