wasze sprawy

Boris Johnson: Kłopoty w obozie burmistrza

Polish Express
Polish Express logo

Boris Johnson: Kłopoty w obozie burmistrza

Boris Johnson odwołał jednego ze swoich zastępców po tym jak wyszło na jaw, że jest on podejrzany o oszustwa finansowe. Podobna sytuacja spotkała poprzedniego burmistrza Kena Livingstona.

Boris Johnson: Kandydat zamożnych przedmieść >>

Boris Johnson: Pierwszy zakaz >>

Gdy nowo mianowany burmistrz Londynu w glorii zwycięstwa nad reprezentantem Partii Pracy, Kenem Livingstonem, powołał pierwszych swoich zastępców, komentatorzy z uwagą obserwowali, kto zostanie najbliższym współpracownikiem konserwatywnego polityka. Powołanie Raya Lewisa odpowiedzialnego w ratuszu za sprawy londyńskich nastolatków zostało przyjęte jako trafne posunięcie. Lewis opowiadał się za twardą polityką „miłości i ścisłej dyscypliny”. Taka linia pasowała zarówno do konserwatywnych poglądów Johnsona, jak i do poziomu przestępczości wśród londyńskich nastolatków.

Ulubieniec konserwatystów

45-letni Ray Lewis wydawał się więc idealnym kandydatem. Pochodzący z Gujany działacz społeczny wychował się w Walthamstow, północnej dzielnicy Londynu. Ukończył studia teologiczne na uniwersytecie Middlesex. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1990 roku. Następne lata spędził pracując jako ksiądz w więzieniu Woodhill. Od roku 2002 Lewis był jednym z dyrektorów organizacji charytatywnej Eastside Young Leaders Academy, zajmującej się wspieraniem rozwoju młodych, czarnoskórych Brytyjczyków, by zapobiec wciągnięciu ich do świata przestępczego. Lewis określał swój cel słowami „nie widzimy, by czarnoskórych mężczyzn ubywało z sal sądowych, więc moją wizją jest odnaleźć i przygotować tak wielu, jak tylko się uda, do sal konferencyjnych”. Organizacja została wyróżniona przez dziennik The Guardian w grudniu zeszłego roku i zyskała uznanie w oczach opinii publicznej. Lewis stał się na tyle popularny, że sztab szefa partii konserwatywnej, Davida Camerona, wybrał właśnie jego do pozowania wraz z politykiem na pierwszej sesji zdjęciowej, po objęciu przez Camerona kierownictwa nad partią.

Koniec wielkiego zastępcy

Dobre dni skończyły się 4 lipca. Tego dnia Boris Johnson zapowiedział niezależne śledztwo, w sprawie zarzutów wobec swojego doradcy. Dochodzenie prowadzone przez Martina Nareya, byłego szefa resortu więziennictwa, ma wyjaśnić czy Lewis dopuścił się oszustw finansowych w latach 90. Szczegóły dotyczą 45 tys. funtów, które Lewisowi miała powierzyć m.in. starsza kobieta jednej z parafii w West Ham oraz innych nieścisłości finansowych. W swojej biografii Lewis podawał również, że pełnił funkcje sędziego pokoju (urząd sędziego rozstrzygający w prostych sprawach karnych i wykroczeniach) - informację tę zdementowało jednak Ministerstwo Sprawiedliwości. Serię niewygodnych pytań o przeszłość czarnoskórego działacza zadał 2 lipca sam dziennik The Guardian. Następnego dnia Johnson zapowiedział, że posiada pełne zaufanie do swojego „wielkiego zastępcy”. Nazajutrz, po serii rozmów na linii kierownictwo partii konserwatywnej - ratusz, burmistrz zmienił zdanie, z żalem przyjmując rezygnację Lewisa. Sam zainteresowany odpiera zarzuty nazywając je „kompletnymi bzdurami” i próbą oczernienia jego osoby, ale jak powiedział podczas konferencji prasowej, musi teraz opuścić ratusz, by ta „ponura sprawa nie kładła się cieniem na cały urząd burmistrza”. Boris Johnson zapowiada, że jest gotów przywrócić Lewisa na stanowisko, jeśli ten oczyści swoje imię ze stawianych mu zarzutów. Burmistrz uważa też, że zarzuty inspirowane są przez osoby, którym nie podoba się praca Raya Lewsia. W jednym z programów BBC Johnson powiedział, że postawa Lewisa była jednym z powodów, dla których z taką determinacją walczył z Kenem Livingstonem o miejsce w ratuszu. - Lewis mnie zainspirował - dodał burmistrz. Z kolei źródła związane z kościołem The Church of England potwierdzają, że Lewis znalazł się na tzw. „Lambeth list”, która zawierała nazwiska księży odsuniętych od pracy w latach 1999 - 2005. Zakaz pozwalał zachować Lewisowi tytuł kapłana, ale zabraniał odprawiać nabożeństw.

Druga wpadka
To druga, w ciągu ostatnich dwóch tygodni, rezygnacja w obozie Borisa Johnsona. James McGrath opuścił ratusz po wygłoszonych komentarzach na temat czarnoskórych emigrantów. Ken Livingstone nie pozostawia suchej nitki na swoim kontrkandydacie z poprzednich wyborów. -Podczas moich ośmiu lat na fotelu burmistrza tylko raz, i to dopiero po siedmiu latach, musiałem przyjąć rezygnację jednego z najbliższych współpracowników, Lee Jaspera. Ten kontrast najlepiej ukazuje niekompetencję Johnsona i jego administracji - powiedział. Lee Jasper został oskarżony w grudniu 2007 roku o udział w malwersacjach finansowych związanych z półmilionowym projektem realizowanym przez ratusz. Śledztwo, które przeprowadzono po ustąpieniu czarnoskórego urzędnika ze stanowiska doradcy ds. równości rasowej, oczyściło go z zarzutów.

Błażej Zimnak

Boris Johnson: Kandydat zamożnych przedmieść >>

Boris Johnson: Pierwszy zakaz >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK