wiadomości

Bez litości dla gwałciciela

Polish Express
Polish Express logo

Bez litości dla gwałciciela

Zapewne myślał, że nigdy nie dosięgnie go sprawiedliwość, gdy po 10 latach londyński sąd skazał go na długoletnie więzienie. Polski gwałciciel trafił za kraty po latach ukrywania się przed policją.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Manchester: Całkiem zwyczajny gwałt >>

Tragedia rozegrała się 4 lipca 1999 roku w londyńskiej dzielnicy Shepherds Bush. 32-letni dziś Kazimierz Sadowski zwabił do swojego samochodu 19-letnią Polkę i razem ze swoim kolegą dokonali na niej zbiorowego gwałtu. Przypadek sprawił, że po dziesięciu latach mężczyzna trafił w ręce policji. Oprócz zeznań pokrzywdzonej, Polaka obciążyły próbki DNA. Ława przysięgłych nie miała wątpliwości, że to on jest sprawcą brutalnego gwałtu.
Był lipcowy wieczór, gdy 19-letnia Polka wracała z imprezy na Leicester Square razem ze swoimi koleżankami. Dziewczyny próbowały złapać autobus w stronę zachodniego Londynu z przystanku na Piccadilly Circuis. Wtedy zatrzymał się przy nich osobowy samochód – jedna z dziewczyn znała kierowcę i dlatego przystały na propozycję podwiezienia.
Dwie dziewczyny trafiły do swoich domów całe i zdrowie. Trzecia miała mniej szczęścia. – A co byś powiedziała, gdybyśmy cię zgwałcili – miał stwierdzić kierowca auta, i skręcił w boczną uliczkę. Polka próbowała krzyczeć i wydostać się z auta, ale mężczyźni byli silniejsi. Dziewczyna została trzykrotnie zgwałcona.
Policja dowiedziała się o gwałcie dwa dni później, gdy ofiara za namową przyjaciółki zgłosiła się na komisariat. Przyniosła też bieliznę, na której gwałciciel zostawił ślady swojego DNA. Mimo szczegółowego opisu wyglądu, policja nie potrafiła odnaleźć mężczyzny przez kolejną dekadę.
Do przełomu w śledztwie przyczynił się zwykły przypadek. W marcu 2008 roku gwałciciel wpadł w ręce funkcjonariuszy za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu. Nawet przy takich wykroczeniach brytyjska policja rutynowo pobiera od zatrzymanych próbki DNA – materiał genetyczny zgadzał się z tym, który zostawił sprawca gwałtu.
Mężczyzna zapewne szybko stanąłby przed obliczem sprawiedliwości, gdyby nie został wypuszczony za kaucją. Zdążył zbiec do Polski, gdzie po roku wpadł na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Kazimierz Sadowski nie przyznał się do winy – przed sądem tłumaczył, że ofiara była jego dziewczyną, ale postanowiła się zemścić po tym, gdy z własnej inicjatywy zakończył ich związek. Ława przysięgłych nie dała wiary jego zeznaniom i uznała go winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Polaka skazano na łączną karę 10 lat pozbawienia wolności.
Nim doszło do procesu, sprawca próbował za pośrednictwem swojego kolegi przekupić ofiarę pieniędzmi i przekonać ją do wycofania zeznań. Polka pozostała jednak nieugięta.
Policja wciąż poszukuje drugiego mężczyznę, który był obecny w samochodzie i również brał udział w gwałcie. Jak mówią śledczy, mógł nim być mężczyzna narodowości romskiej, polskiego pochodzenia.
Claire Watts, zajmująca się w stołecznej policji przestępstwami seksualnymi podkreśla, że surowy wyrok dla Polaka jest dowodem na to, że przełamanie strachu przed złożeniem zeznań jest najlepszą metodą, by sprawcy przestali czuć się bezkarnie. – Metropolitan Police zrobi wszystko, aby zapewnić pomoc ofiarom przestępstw – zapewnia.

Tomasz Ziemba / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Manchester: Całkiem zwyczajny gwałt >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK