STYL ŻYCIA

Baba za kierownicą!

Polish Express
Polish Express logo

Baba za kierownicą!

- Czy nie wiedziała pani tego murku, że wjechał w niego czołowo – pyta policjant kobietę – feralnego kierowcę. – Ależ co pan? Przecież nie jestem ślepa! Oczywiście, że widziałam, nawet trąbiłam. Przyznam, że kawały o babkach za „kierownikiem” zawsze przypadały mi do gustu.

Brytyjska odmiana orła, czyli "nielot" >>

Baby, ach te baby... >>

Zdecydowanie bardziej niż te z nieśmiertelnej serii „Przychodzi baba do lekarza”. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. Dowcipy o kierowcach płci pięknej są bez porównania zabawniejsze niż to, co potrafią one nam zademonstrować w realu, czyli na drodze.
Czasami aż silnik mojego pojazdu potrafi wydać z siebie nieokreślony jęk po obserwacji karkołomnych manewrów pań „kierowczyń”. Cóż, wydało się: nie jestem fanem wpuszczania pań na fotel kierowcy. W tym momencie rozlegają się głosy pełne potępienia. Seksizm? A cóż takiego złego jest w seksie? Przepraszam, ale nic nie jest w stanie zmienić mojego punktu widzenia. Za żadne skarby nie dam się zagonić pod stół i nic nie będę odszczekiwał. Możecie przytaczać mi całą listę chlubnych wyjątków, a i tak nie będę sobie brukał fryzury popiołem. Faktycznie wyjątki są i to nawet dość przekonujące. W ten sposób doszliśmy, jak się zapewne już domyślacie, do dokonań pań na wyścigowych torach. Oczywiście nas najbardziej interesuje nasza najszybsza rodaczka – Natalia Kowalska.
W minionym roku nasz odpowiednik Kubicy w spódnicy, dwukrotnie gościła w Zjednoczonym Królestwie przy okazji wyścigów czempionatu Formuły 2: w kwietniu na  Silverstone Circuit, gdzie rozegrano dwie otwierające sezon rundy (lokaty odpowiednio: 14 i 12) oraz w lipcu na Brands Hatch, gdzie odbyły się rundy 11 i 12 (miejsca: 15 i 13). W generalnej klasyfikacji sezonu 21-latka rodem z Koszalina uplasowała się na 19 miejscu z dorobkiem 3 punktów. Punkty te padły jej łupem podczas wyścigów na portugalskim torze w Algarve. W pierwszym wyścigu bolid Williams JPH1B Audi z numerem 77 minął „szachownicę” na dziesiątym miejscu, natomiast nazajutrz było ciut lepiej – na dziewiątym.
Cóż, mam wrażenie, że gorące głowy nad Wisłą szybciej niż Natalia zwykłą to robić na torze, dowiozły ją do Formuły 1. Choćby najlepsze chęci to za mało. Potrzebne są wyniki oraz bogate doświadczenie. Tymczasem sympatyczna „wyścigówka” w sezonie 2001 zaliczyła sześć eliminacji czempionatu Formuły Renault 2.0 NEC oraz dwie w Formule Renault 2.0 Eurocup. Po zimowej pauzie przeleciała się za Atlantyk i mimo perturbacji związanych z dopięciem budżetu udało jej się wziąć udział w sześciu rundach amerykańskiej serii Star Mazda. Po rocznej przerwie znów zasiadła w wyścigowym bolidzie dzięki wsparciu firm AT Kearney oraz CYFRA+ i mogła pościgać się na legendarnych obiektach Formuły 1 Silverstone oraz Brands Hatch.
Szkoda doprawdy, że odległe miejsca w komunikatach po każdym wyścigu w pełni oddają dystans jaki dzieli Natalię od elity wyścigowej globu. Jak najbardziej jestem członkiem klubu seksistów w odniesieniu do dopuszczania kobiet do ruchu drogowego w charakterze drajwera, jednak wyścigi to już co innego. Moim marzeniem jest, by oprócz tych super lal szwędających się po paddocku w mini spódniczkach pojawiła się wreszcie przynajmniej jedna w kombinezonie skrojonym przez Sparco lub OMP. Może towarzystwo kobiety korzystnie wpłynęłoby na gęstą atmosferę wiszącą nad paczką smutasów ścigających się w poszczególnych Grand Prix. Nie jestem odosobniony w tych oczekiwaniach.
Od pewnego czasu kokietowana jest piękna amerykanka Danica Patrick. Dusery te przybrały na sile, gdy jako pierwsza kobieta w historii zwyciężyła w wyścigu IndyCar Series na japońskim torze Twin Ring Motegi dokładnie 20 kwietnia 2008 roku. Niestety, Danica nie chce nawet słyszeć o Formule 1! Przedkłada nad nią wyścigi IndyCar oraz NASCAR w Stanach, gdzie na torze walka idzie na całego, a także poza nim rozpościera się bardziej przyjazna aura.
Żal, że tylko na pożółkłych już stronach annałów czempionatu Formuły 1 odnajdziemy feministyczne wątki i to nawet bliskie nam! Czy mówi wam coś nazwisko Galica? Nie, nie chodzi w tym miejscu o Józefa Galicę, głównego bohatera filmu „Girl Guide”, wykreowanego przez Pawła Kukiza. Mam na myśli Brytyjkę Davinę Galicę, która w latach 1976-78 startowała w zespołach Surtees oraz ekscentrycznego lorda Hasketha. Davina ma polskie korzenie. Jej ojciec wyemigrował do Anglii po wybuchu II wojny światowej.
Skromniutką listę kobiet rywalizujących w wyścigach F1 uzupełniają: Włoszki Maria Teresa de Fillips (1958-59), Lella Lombardi (1974-76), Giovanna Amati (1992) oraz Desire Wilson rodem z RPA (1979).  W sumie piątka pań stanęła na starcie zaledwie 29 eliminacji, nie zdobywając ani jednego punktu. Choć ich konto nie jest całkiem zerowe. Lombardi w roku 1975 w Grand Prix Hiszpanii wywalczyła… pół punktu za szóste miejsce. Wyścig na ulicznym torze parku Montjuic został przerwany po 29 okrążeniach, czyli w połowie dystansu, zatem punkty też przyznano połowicznie. Kiedy zatem kobieta zdobędzie pierwszy punkt? Dziś chyba żaden wróżbita przy zdrowych zmysłach nie próbowałby odpowiedzieć na to pytanie.
Ładną klamrą będzie na zakończenie niniejszego felietonu również przytoczyć anegdotę. Tym razem nie będzie to jednak żaden tzw. kawał, ale fakt z życia. Przed dwoma laty, podczas jednego z wypadów do Polski w Czeskiej Piwnicy na lubelskiej starówce raczyłem się wybornym jasnym oraz opowieściami mojego przyjaciele, który jest dyrektorem jednego z klubów żużlowej Ekstraligi, a który wówczas akurat też zawitał do Koziego Grodu. Otóż – jak opowiadał – pewnego razu wraz z kolegą wracał z warszawskiej centrali PZM. Jak przystało na dżentelmenów dali po hamulcach na widok bezradnych pań obok unieruchomionego auta. Pomoc na miejscu przerastała możliwości panów, zatem zaproponowali podholować auto do najbliższego warsztatu. Hol połączył dwa pojazdy, wszyscy zajęli miejsca w swoich autach i kolega rusza. Chciał jeszcze zadać paniom jeszcze jakieś pytanie, zatrzymał się i… usłyszał charakterystyczny odgłos, jaki wydają zderzające się auta, poczuł też uderzenie. Wychodzi zobaczyć co się stało, podchodzi do samochodu pań i co widzi? Obydwie zajęły miejsca na tylnych fotelach holowanego auta. Przysięgam to nie jest żart. To… dowód na słuszność moich przekonań! Magiczny świat wyścigów to jednak zupełnie co innego. Wątpię też byśmy znów mogli oglądać Natalię za wolantem bolidu F2. Niezbędny budżet na to kwota…225 tysięcy funtów za cały sezon. Plus vat.
Jerzy Kraśnicki / Fot. Jerzy Kraśnicki

Brytyjska odmiana orła, czyli "nielot" >>

Baby, ach te baby... >>

Miałeś wypadek? Możesz dostać odszkodowanie >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK