POLACY W UK

Auto-przekręt

Polish Express
Polish Express logo

Auto-przekręt

Nie jest niczym niezwykłym to, że na sprzedaży samochodu można zarobić, ale czy ktoś słyszał, iż na obietnicy sprzedaży auta można zarobić jeszcze więcej? Okazuje się, że tak, choć określenie „zarobić” jest tutaj jak najmniej stosowne.

Aukcja bez pokrycia >>

Poufne dane klientów banku sprzedane na eBayu >>

Opisywaliśmy wcześniej kilka przypadków dotyczących szwindli z wynajmowaniem mieszkań. Oferenci proponowali wynajem luksusowych lokali, położonych w dobrych dzielnicach, żądając śmiesznie niskich cen. Tłumaczyli to pilnymi wyjazdami, zmianą pracy, miejsca zamieszkania itp. Kiedy pojawiał się chętny, żądali swoistego zabezpieczenia: „Nie wątpię, że jesteś uczciwy, ale miałem przykre doświadczenia w przeszłości, ponieważ na umówione spotkania nikt się nie stawiał. Dlatego proszę, żebyś wpłacił 300 funtów na konto któregoś ze swoich przyjaciół, a mnie przysłał faksem lub mailem dowód wpłaty na to konto. Będzie to dla mnie gwarancja, że masz pieniądze, że nie przyjadę na darmo”. Tak mniej więcej brzmiała typowa odpowiedź na odzew reflektanta. Ci co wpłacali te swego rodzaju depozyty, potracili je, bo oszuści dysponując danymi właściciela konta, na które wpłacono „depozyt”, wypłacali je sobie używając fałszywych dokumentów.
Okazuje się, że podobny mechanizm stosowany jest również w obrocie samochodami.

Szybko i tanio

Pod koniec września br. Andrzej Żebrowski przeglądał strony „Autotradera” i natrafił na ofertę sprzedaży auta marki Ford Mondeo 2.2 Tdci ST, wersja usportowiona. Ofertę ilustrowały dwie fotografie, adres e-mailowy oraz krótki opis, z którego wynikało, że samochód ma trzy lata, 15 tysięcy mil przebiegu, a stan jest doskonały. Cena - 3 tysiące funtów. Ogłoszeniodawca sugerował też, że zależy mu na szybkiej sprzedaży.
- Zainteresowała mnie ta oferta, bo to moje wymarzone auto, w takiej właśnie wersji - mówi Andrzej Żebrowski. - Cena zresztą też była wymarzona.
Na podany adres wysłał e-maila pytając, czy coś jest nie tak z tym autem, skoro jest tak tanie. Prosił też o więcej szczegółów oraz dodatkowe zdjęcia.

Z powodu rozwodu

Odpowiedź przyszła po kilku dniach.
- Adres mailowy trochę się różnił od poprzedniego, ale nie zaniepokoiło mnie to, ponieważ wielu ludzi ma kilka adresów e-mailowych. Ogłoszeniodawczyni przedstawiła się podając imię i nazwisko. Wyjaśniła mi, że właśnie się rozwodzi, a ponadto jest w ciąży, że mieszka obecnie w Niemczech, natomiast auto jest w Birmingham.
Zgodnie z życzeniem pana Andrzeja podała też dodatkowe informacje, takie jak np. to, że jest drugim właścicielem samochodu i że chce szybko opuścić Wielką Brytanią. Cały czas podkreślała, że auto jest w znakomitej kondycji. Przekazała mu też link do strony, na której pan Andrzej mógł zobaczyć więcej zdjęć tego pojazdu wraz z widocznym numerem rejestracyjnym.

 

Gwarancje uczciwości

Właścicielka auta przysłała również propozycję sposobu przeprowadzenia transakcji. Zasugerowała mianowicie, by w celu zagwarantowania obu stronom pewności, iż wszystko będzie w porządku, dokonać zakupu - sprzedaży za pośrednictwem eBay - ona ze swej strony wpłaci kaucję, a on wpłaci pieniądze. Przy okazji udało mu się spowodować, że oferentka opuściła cenę na 2700 funtów. Pieniądze miał pan Andrzej wpłacić za pośrednictwem MoneyGram agentowi eBay w Newcastle, którego dane podała właścicielka samochodu. Tym sposobem miała uzyskać pewność, że Żebrowski jest uczciwym i wypłacalnym kontrahentem i że ona nie przyleci na darmo z Niemiec. On zaś - pisała - będzie miał pewność, że ona nie otrzyma pieniędzy wcześniej niż on zobaczy samochód - obiecała go przywieźć do Londynu. Żebrowski miał również zagwarantowaną możliwość zwrotu samochodu, jeśli z nabytkiem będzie coś nie tak. Tę informację otrzymał już od eBay.

Fałszywy eBay

Sobotni poranek, 4 października, pan Andrzej zapamięta na długo. Tego dnia, zanim poszedł do pracy, udał się do odpowiedniego punktu, by wpłacić 100 funtów za pośrednictwo.
- Wieczorem, po pracy, przeczytałem e-mail od pani, w którym pytała, czy przekazałem pieniądze a jeśli tak, to powinienem podać eBay’owi namiary referencyjne. Uzgodniliśmy, że kiedy tylko otrzyma potwierdzenie od eBay’a, że wpłaciłem pieniądze, przyjedzie natychmiast. Umówiliśmy się, że będzie to wtorek. Byłem tak podekscytowany, że nie mogłem się tego wtorku doczekać. Zrobiłem sobie nawet symulację ubezpieczenia - wyszło dość drogo, ale nieważne - w końcu kupuję tanio!
Kiedy w poniedziałek nie otrzymał żadnego maila ani telefonu, zaczął się niepokoić i kojarzyć różne zasłyszane fakty.
- Wrzuciłem w „Google” wszystkie namiary, jakie posiadałem w związku z transakcją. Na jeden z nich ktoś zareagował. I co się okazało?! EBay nie był eBayem, to była podróba eBay!

Policja nierychliwa

Jeszcze tego samego dnia pan Andrzej pojawił się na policji. Czekał dwie godziny, ale nikt go nie przyjął, więc zrezygnował. Udało się to dopiero następnego dnia. Przyjmujący go policjant przyjrzał się dowodowi wpłaty oraz zapoznał z całą korespondencją, ponieważ pan Andrzej zabrał ze sobą laptopa. Policjant podał mu adres strony internetowej policji i poinformował, że tam musi zgłosić przestępstwo, którego padł ofiarą.
- Wróciłem do domu i łudząc się, że to jakiś zły sen wszedłem na stronę eBay, ale niestety, miłej niespodzianki nie było. Próbowałem się upewnić, czy rzeczywiście nie było żadnej transakcji, bo przecież miałem numer referencyjny, ale nic z tego. Pan Andrzej zadzwonił do MoneyGram i usłyszał to, czego się spodziewał - pieniądze zostały podjęte w poniedziałek o 10.30 rano. Nie pozostało nic innego jak wejść na stronę policji. Tak też uczynił i dowiedział się, że tego rodzaju przestępstwa należy zgłaszać na posterunku w pobliżu miejsca zamieszkania. Żebrowski nie miał już siły iść na policję po raz trzeci. Wykończony fizycznie i psychicznie, bo nie spał dwie noce, postanowił zadzwonić. Po przełączaniu, które trwało dobry kwadrans, zgłoszenie zostało przyjęte. Po dwóch dniach zadzwonił policjant, zadał kilka pytań, strofując przy tym pana Andrzeja za dziecinną naiwność, przekazał mu numer referencyjny sprawy i zapowiedział, że będzie z nim w kontakcie.
- Na moją ofertę, że chętnie do nich przyjdę z laptopem, bo mam wszystkie adresy oraz całość korespondencji, numer rejestracyjny auta i rachunek z MoneyGram powiedziano mi, że to na razie wszystko.

Ku przestrodze

Z naszych informacji uzyskanych od policji wynika, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy takich zgłoszeń było ponad 60 i trwa intensywne śledztwo. Jak nas zapewniono, dowody, którymi dysponuje Andrzej Żebrowski również zostaną wzięte pod uwagę.
- Chciałbym, żeby moja historia była przestrogą dla innych. Straciłem mnóstwo pieniędzy, na które ciężko pracowałem. Mam debet w banku i kilka drobnych w portfelu. Znajomym nie opowiadam nawet o tej sprawie, bo nie chcę, żeby się ze mnie śmiano.
(Dane personalne bohatera artykułu zostały zmienione na jego prośbę.)

Janusz Młynarski

Aukcja bez pokrycia >>

Poufne dane klientów banku sprzedane na eBayu >>

 

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK