Szok

NHS leczy raka paracetamolem. „Na Wyspach to lek na wszystko”

Polish Express
Polish Express logo

NHS leczy raka paracetamolem. „Na Wyspach to lek na wszystko”

„Paracetamol to lek na wszystko. Koszmar, ale niestety jest to w Anglii główne lekarstwo przepisywane pacjentom” - głosy tego typu najczęściej pojawiały sie jako komentarze do wczorajszego doniesienia o śmierci Luisy Guerro.

50 razy paracetamol

Przypomnijmy. 29-letnia kobieta regularnie zgłaszała się do lekarza, uskarżając się na bardzo silne bóle głowy. 50 razy lekarz, zamiast skierować ją na bardziej specjalistyczne badania, przepisywał jej paracetamol, a nasilające się bóle tłumaczył stresem i nerwicą.

Gdy kobieta zgłosiła się do prywatnego lekarza, bardzo szybko zdiagnozowano u niej raka szyjki macicy. Niestety okazało się, że na skuteczne leczenie jest już za późno i pomimo kilku zabiegów chemioterapii pacjentka zmarła, osierocając dwójkę dzieci.

Więcej oburzających historii

Polacy mieszkający na Wyspach nie byli szczególnie zaskoczeni tą informacją. Okazuje się, że wielu z nas ma podobne doświadczenia z brytyjską służbą zdrowia. Jedna z naszych czytelniczek podaje historię swojego 4-letniego siostrzeńca, któremu na zmianę przepisywano środki przeciwbólowe i antybiotyki. Ponieważ „zdrowo wyglądał” nikt nie zdecydował się, żeby zrobić chłopcu morfologię. Dzisiaj jest leczony w Bydgoszczy, ponieważ zdiagnozowano u niego białaczkę.

Paracetamol przepisywano również osobom, u których później zdiagnozowano kamienie żółciowe, czy tętniaka w mózgu. Wiele osób podkreśla, że dużą przeszkodę w kontaktach z NHS stanowi bariera językowa. Gdy lekarz widzi, że trudno się z pacjentem porozumieć przepisuje „na odczep się” leki przeciwbólowe, zamiast skierować chorego na bardziej specjalistyczne badania.

Na leczenie tylko do Polski

Służba zdrowia nad Wisłą jest najwyżej oceniana przez osoby, które miały do czynienia z angielskimi lekarzami. W historiach internautów powtarza się motyw zdiagnozowania poważniejszych chorób w Polsce, po tym jak miejscowy lekarz kilkakrotnie bagatelizował dolegliwości.

„Ubezpieczenie płacić musisz, ale leczyć się już niekoniecznie. Ja w razie poważnej sytuacji kupuje bilet i kierunek Polska. Nie ryzykuje życia swojego i rodziny” pisze Rafał. Podobnymi wnioskami dzieli się Anna, która mieszka na Wyspach już od ponad 10 lat: „jeszcze nigdy tu nie byłam u lekarza. 2 razy w roku latam na urlop do Polski i to tam idę do dentysty, robię badania czy co tam chcę. W UK brytyjscy lekarze są na poziomie beznadziejnym. W Polsce salowa ma większe doświadczenie niż brytyjski lekarz”.

Specjaliści się zdarzają

Nie wszyscy jednak są niezadowoleni z brytyjskiej służby zdrowia. Jedna z naszych czytelniczek opisuje jak podano po wylewie została objęta bardzo fachową opieką i nigdy nie przepisano jej paracetamolu. „Wręcz przeciwnie, robiono mi dziesiątki badan krwi, usg, rezonans czy spotkania w poradni. Wszystko by znaleźć przyczynę wylewu w tak młodym wieku, a nie tylko leczyć skutki. Opieka zdrowotna u UK jest świetna, jestem tego dobrym przykładem. Jestem zdrowa” - pisze Agnieszka na forum Polishexpress.co.uk.

Zadowoleni ze świadczeń na Wyspach przypominają również, że choć często słyszy się krytykę wobec służby zdrowia czy systemu edukacji, jakość świadczeń pozostaje nadal na jednym z najwyższych poziomów na świecie, o czym świadczą niezależne rankingi.

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK