POLACY W UK

Anglia - wyspa piratów

Polish Express
Polish Express logo

Anglia - wyspa piratów

Podróbki i tandeta zalewa brytyjskie sklepy, jednak tutejsze media zdają się tego nie zauważać. Bardzo chętnie natomiast przytaczają Polskę, jako przykład najbardziej pirackiego kraju w Unii.

Nawet dwa wiadra tej kawy, wypite duszkiem, nie odpędzą senności, krem nawilżający skutecznie wysuszy skórę i pomoże nabawić się liszajów, szampon ma właściwości płynu do czyszczenia glazury, a proszek do prania wypala dziury w pralce.
Dla brytyjskich mediów Polska od lat jest chłopcem do bicia; a to emigrantów za dużo, a to świadczenia Polacy wyłudzają, wyżerają łabędzie, ryby i inne żywe istoty z tutejszych akwenów, to z Polski - według nich - przybywa większość podrabianych płyt, kosmetyków, odzieży i żywności. Brytyjskie media, widząc źdźbło w czyimś oku, niekoniecznie widzą belkę w swoim. A jest na co popatrzeć, bo belka jest całkiem spora.

 

 
Podróbki i tandeta zalewa brytyjskie sklepy, jednak tutejsze media zdają się tego nie zauważać. Bardzo chętnie natomiast przytaczają Polskę, jako przykład najbardziej pirackiego kraju w Unii.
 
Nawet dwa wiadra tej kawy, wypite duszkiem, nie odpędzą senności, krem nawilżający skutecznie wysuszy skórę i pomoże nabawić się liszajów, szampon ma właściwości płynu do czyszczenia glazury, a proszek do prania wypala dziury w pralce.
Dla brytyjskich mediów Polska od lat jest chłopcem do bicia; a to emigrantów za dużo, a to świadczenia Polacy wyłudzają, wyżerają łabędzie, ryby i inne żywe istoty z tutejszych akwenów, to z Polski - według nich - przybywa większość podrabianych płyt, kosmetyków, odzieży i żywności. Brytyjskie media, widząc źdźbło w czyimś oku, niekoniecznie widzą belkę w swoim. A jest na co popatrzeć, bo belka jest całkiem spora.
 
Luksusy w „funciku”
Sieć sklepów „99 p”, gdzie, każdą rzecz kupić można za niespełna funta, ze względu na atrakcyjne ceny są bardzo oblegane przez Polaków i innych biednych emigrantów. Do takich zalicza się właśnie Kasia Wieczorkowska.
- Na początku, wraz z moim chłopakiem, byliśmy zachwyceni. Przyjechaliśmy z niewielkiego miasta, Sulechowa, prosto do Londynu. Wszystko takie drogie, a tu nagle taki sklep. Tyle wszystkiego i za grosze – mówi Kasia.
Z pierwszych zakupów, na które wydali 20 funtów, przynieśli do domu kremy, szampony, odżywki, komplet do manikiuru, maszynki do golenia i coś tam jeszcze.
 
Kremowe liszaje
Krem „Cuticura”, z witaminą E, „nawilżający” i „odżywczy”, do całego ciała, trzykrotnie tańszy niż np. w „Boots”. Rewelacja! Po wieczornej kąpieli starannie wklepany w ciało, następnego dnia dał już efekty. Niespodziewane, niestety. Czerwone plamy i liszaje - oto co zobaczyła Kasia w lustrze, podczas porannej wizyty w łazience. „Efekty” zeszły po dwóch dniach, interwencja w sklepie nie dała skutku, bo menedżer powiedział, że nie rozumie języka, którym Kasia się posługuje i oddalił się na zaplecze.
Użycie szamponu „Pantiene” sprawiło, że włosy stały się sztywne jak drut i straciły połysk. Odzyskały swoje właściwości po umyciu resztkami „pantena” przywiezionego z Polski. Obcinacz do paznokci złamał się zaraz po naciśnięciu, a nożyczki do wycinania skórek zamieniły się w jakiś dziwaczny, poskręcany przedmiot.
Frontowe maszynki
Adrian, chłopak Kasi, też się początkowo ucieszył. - Trzeba być idiotą, żeby kupować nożyki „Gillette” po funcie, skoro za tę samą cenę można kupić trzy, a z dwoma ostrzami nawet dziesięć – przekonuje Adrian. Podczas golenia stwierdził jednak, że trzeba być idiotą, by kupować cokolwiek w funciku – wyglądał jak frontowy żołnierz, który pół dnia przedzierał się prze kolczaste zasieki. O wiele łatwiej byłoby się ogolić deską do prasowania.
 
Pilot do stóp
W „funciku” kupić można prawie wszystko. Markowe skarpety, które po praniu, nawet w letniej wodzie, zmniejszają się o kilka rozmiarów, seksowną bieliznę, która rozłazi się podczas próby ubrania, zabawki - równie niebezpieczne co czarnobylski reaktor, piloty rtv, które bardziej nadają się do masowania stóp czy otwieracze do konserw, rozlatujące się po dwukrotnym użyciu. Można też stać się posiadaczem szczotki do włosów, z której po pierwszej próbie poprawienia sobie fryzury, w ręce zostaje uchwyt, a „część czesząca” - we włosach.
 
Kleszcze di mare
Wojtka zachwyciły narzędzia połyskujące na półkach. Zestaw kleszczy metalowych – za funta (normalnie kosztują 20), śrubokręt z wymiennymi końcówkami, młotki - wszystko pięć lub nawet pięćdziesiąt razy tańsze. Kleszczami o wąskich końcówkach próbował odkręcić zawór w kaloryferze. Nie odkręcił, ale końcówki się dziwnie wydłużyły, inne kleszcze popękały lub połamały się. Wyglądający solidnie młotek złamał się podczas przybijania listwy podłogowej, a niewiele brakowało, by trzyletni syn, Patryk, oberwał ciężkim kawałkiem metalu w głowę.
 
Kawa i napoje znikąd
Żywność chyba jest w porządku, bo - jak do tej pory - nie słychać o żadnych zatruciach, chociaż ... Nieopatrznie zdarzyło mi się kupić napój „fanta”, który według napisu na etykiecie miał smak limonek. Trudno było to stwierdzić, bo stężenie kwasku cytrynowego w tym napoju było chyba 99-procentowe. Próbowałem rozcieńczyć ten napój w stosunku 10 do jednego, mimo to nie dało się tego wypić. Producent na etykiecie napisał: „Jeśli smak ci nie odpowiada, przyślij tę butelkę do nas, a w ciągu tygodnia otrzymasz swoje pieniądze”. Problem jednak w tym, że nie ma tam żadnego adresu, pod który butelka miałaby trafić.  
Pokaźny słój „Nescafe” za funta – zalane gorącą wodą granulki zamieniają się w czarną ciecz, która nie pachnie kawą i nie smakuje jak kawa. Na słoiku jakieś napisy po portugalsku i brak adresu firmy.
 
Ból sztucznej szczęki
Oprócz kosmetyków, zabawek, narzędzi, żywności, tekstyliów itp. są tam jeszcze leki i witaminy. Multiwitamina z żelazem na pewno nie zawiera żelaza i witaminy B – są sposoby, by łatwo się o tym przekonać.
Zimy na Wyspach to wilgoć, szaruga, porywiste wichry, czyli katar, grypa i angina. Dobrze jest mieć paracetamol lub ibuprofen, a jeszcze lepiej, jeśli można go kupić taniej. Można w „funciku” – trzy opakowania razy 16 tabletek – 99 pensów. Niestety, po zastosowaniu tego medykamentu łamanie w kościach nie przechodzi, mało tego – zaczynają boleć nawet sztuczne szczęki i wątroba. Data ważności: styczeń 2010, producent „Galfarm”, adres: P.BOX 305 South Surrey SS 10, tylko tyle. Na witaminach podobnie - też tylko numer skrytki pocztowej gdzieś tam, najczęściej Daventry. A w Daventry nie ma żadnej firmy farmaceutycznej.
 
Nie chcesz, nie kupuj
Ruth Spark z Independent Consumer Advice zgadza się z tym, że na rynku pełno tandety i podróbek. ICA prowadzi swoją działalność na wielu płaszczyznach, ale dyskontami się nie zajmuje. – Jeśli ktoś świadomie decyduje się na tanie zakupy, musi się liczyć z tym, że kupuje buble - informuje Ruth.
Od piractwa i podróbek jest HM Revenue&Custom, czyli policja celna i skarbowa Jej Królewskiej Mości i zajmuje się tym na okrągło. Nie jest jednak w stanie temu podołać, bo urzędników są tylko 3 tysiące na całe UK.
Nie jest tajemnicą, że na terenie Wielkiej Brytanii znajdują się setki nielegalnych fabryk i fabryczek, w których wytwarza się wszystko, począwszy od kosmetyków, poprzez odzież i buty, również firmowe, a na żywności i parafarmaceutykach skończywszy. Pracują w nich gównie emigranci z Azji, a do tego wszystkiego dochodzi import wszelkiego rodzaju taniochy z Chin, Korei i Indii.
 
Janusz Młynarski
Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK