Strona główna ŻYCIE W UK wiadomości Ilu Polaków na Wyspach?!

Ilu Polaków na Wyspach?!

W Wielkiej Brytanii następuje reakcja alergiczna za każdym razem, gdy ogłaszane są wyniki kolejnego sondażu ujawniającego „prawdziwą” liczbę obecnych tu Polaków. Rzetelne dane nie tylko uspokoiłyby Brytyjczyków, ale ułatwiły życie nam samym.

 

Zaniepokojenie można było dostrzec, gdy z końcem stycznia Office of National Statistics (odpowiednik Głównego Urzędu Statystycznego) opublikował raport dotyczący turystyki w Wielkiej Brytanii w 2006 roku. Choć mówi on o turystach i osobach, które przyjechały tu z krótką wizytą, część brytyjskich mediów prezentowała go w taki sposób, jakby były to oficjalne statystyki dotyczące liczby Polaków na Wyspach. Dlatego też dzień po jego opublikowaniu okładka prawicowego tabloida „Daily Express” informowała: „1,3M POLES ARRIVED IN BRITAIN LAST YEAR” (1,3 miliona Polaków przyjechało do Wielkiej Brytanii w zeszłym roku). Nie wiedzieć dlaczego „Daily Express” uważa rok 2006 za zeszły, choć mamy rok 2008. Nie jest to jednak jedyna, ani tym bardziej główna, nieścisłość w artykule.

Bez sympatii

Choć na okładce „Daily Express” Polakom poświęcono wówczas znacznie więcej miejsca niż bardzo głośnej w tych dniach sprawie śmierci aktora Heatha Ledgera, nie jest to jeszcze oznaką sympatii dla nas ani wyrazem radości z powodu naszej obecności w UK. „Daily Express” z wyrzutem informował bowiem, że odwiedzający Wyspy statystyczny polski turysta wydaje tu średnio 24 funty dziennie. „Nawet goście z Turcji, znacznie biedniejszej niż Polska, wydają średnio 47 funtów dziennie” – porównywała gazeta. Wypowiadający się w artykule parlamentarzysta oraz były minister Frank Field twierdził, że Wielka Brytania powinna wynegocjować z Unią Europejską umowę, która pozwoliłaby jej na ograniczenie prawa do zamieszkania i pracy obywatelom krajów unijnych. „Nie istnieje żadna wymówka dla bezczynności w kwestii ochrony naszej tożsamości narodowej” – argumentował.

W powszechnym rozumieniu winny fali imigrantów z Europy Wschodniej jest laburzystowski rząd, który w 2004 roku otworzył dla nich wrota kraju. Wówczas Brytyjczykom obiecywano, że rocznie będzie tu przybywać około kilkunastu tysięcy osób z nowych krajów unijnych. Dziś jasne jest, że przybyszów z naszej części Europy jest znacznie więcej niż przewidywano – a wśród nich najwięcej jest oczywiście Polaków. Jednak analizowanie liczby turystów z Polski w kontekście liczby osiedlonych tu Polaków tworzy mylne wrażenie, że Polaków są tu miliony. W dalszej (końcowej) części artykułu „Daily Express” bierze pod uwagę bardziej realistyczne dane i ocenia, że skoro do tej pory 743 tysiące Polaków zarejestrowało się jako osoby zatrudnione, a do tego doliczyć trzeba samozatrudnionych, to pracujących Polaków jest tu około 900 tysięcy. Nawet i te liczby nie odzwierciedlają jednak rzeczywistego obrazu.

Szybciej z tym spisem

Liczba Polaków w UK pozostaje wielką niewiadomą. Dane polskiego Urzędu Statystycznego mówią o kilkuset tysiącach, niektóre źródła – niepozbawione widać fantazji – o trzech, czterech milionach. Najbardziej realistyczna wydaje się liczba półtora miliona, ale to wciąż zgadywanie. Faktem jest, że w niemal każdym sklepie na Oxford Street pracuje polska obsługa, tak samo w wielu oddziałach banków, niemal wszystkich restauracjach, pubach i hotelach. Spacerując nad Tamizą, pod Buckingham Palace czy w jednym ze słynnych londyńskich parków, co krok będziemy spotykać Polaków. W metrze, pociągu czy autobusie bardzo często usłyszymy rodaków rozmawiających przez telefon komórkowy. Nie powinno nas też zdziwić, że kierowcą autobusu będzie Polak. Gdyby więc kierować się tymi obserwacjami można by odnieść wrażenie, że przynajmniej w Londynie, mieszkają głównie Polacy. Nie dziwią zatem brytyjskie obawy, że ten kraj zmienia się w błyskawicznym tempie. – Brytyjczycy w kwestii imigracji nie ufają już swojemu rządowi, który drastycznie się pomylił co do liczby przybyszów z Europy Wschodniej, dlatego też bardziej wiarygodne wydają się im wszelkie nierządowe sondaże. Niestety, często są one nierzetelne – wyjaśnia Wiktor Moszczyński ze Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, organizacji-parasola zrzeszającej ponad 80 grup polonijnych. By uspokoić niepokoje Brytyjczyków potrzebne są rzetelne dane. Dzięki nim odzyskaliby oni poczucie kontroli nad sytuacją w swoim własnym kraju. Polacy też by na tym nie stracili. Wręcz przeciwnie. Mogliby się wówczas domagać szerszego dostępu do usług publicznych, takich jak szkolnictwo i służba zdrowia. Dlatego też Zjednoczenie Polskie zaapelowało do rządu brytyjskiego o przyspieszenie planowanego na rok 2011 spisu powszechnego. Normalnie odbywa się on co dziesięć lat, dlatego też dane z ostatniego spisu (rok 2001) są dziś bezużyteczne w kraju, który tak bardzo się zmienił po 1 maja 2004 roku.

 

 

Magda Qandil
m.qandil@polishexpress.co.uk

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida, iOS i Windows!

Komentarz FB

Skomentuj

Current day month ye@r *

brak komentarzy